wtorek, 26 lutego 2013

Isabel Abedi - "Lucian"

Tytuł: Lucian
Autorka: Isabel Abedi
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydano: maj 2011
Liczba stron: 528
Moja ocena: 9,5/10
Opis: Lucian nie ma przeszłości. Ma za to niepokojące sny – o nieznanej, ale bardzo mu drogiej dziewczynie. Rebeka od pierwszego spotkania czuje, że coś ją ciągnie do tego dziwnego chłopaka. Oboje rozpaczliwie próbują uwolnić się od siebie, lecz łącząca ich więź okazuje się zbyt silna. Zresztą czy na pewno tego właśnie pragną?

"- Co by było, gdybyśmy nie przychodzili na świat sami? - szepnęłam."

Biorąc tę książkę do ręki spodziewałam się tego co zazwyczaj spotyka się w powieściach o podobnych opisach: nudnej, monotonnej opowiastki zakochanej do bólu nastolatki o skłonnościach do dramatyzowania, że chłopak, który jej się podoba nawet na nią nie spojrzy, a z czasem się w sobie zakochują i żyją długo i szczęśliwie. Jednak na co trafiłam? Na powieść tak zniewalającą, że właściwie mogłabym ją nazwać wybitną lekturą! Ale o tym później...

Główną bohaterką, wbrew tytułowi, jest prawie siedemnastoletnia Rebeka Wolf, której życie rodzinne daleko odbiega od "normalnego". Jej matka Janne jest lesbijką i razem ze swoją partnerką - Wróbelkiem opiekuje się córką. Ojciec dziewczynki mieszka natomiast w Los Angeles wraz ze swoją żoną, a macochą Rebeki - Michelle i ich małą córeczką Val. Można by się zastanawiać w jaki sposób doszło do poczęcia głównej bohaterki? Alan Reed od zawsze przyjaźnił się z Janne i gdy dowiedział się, że ta chce mieć dziecko, postanowił spełnić jej pragnienie. Później po prostu rozstali się w zgodzie i matka z córką zostały w Niemczech, a Alan wyjechał do Ameryki. Odkąd pamiętam, nie czytałam jeszcze książki, której akcja toczyłaby się w Hamburgu, czy w ogóle u naszych zachodnich sąsiadów. Miło było poznać niemiecką młodzież i ich zwyczaje czy zachowania. Przyznam, że na początku cały ten pomysł z miastem nad Łabą mi się niezbyt podobał, ale z czasem przestałam na to zwracać uwagę i zaczęłam rozkoszować się lekturą.

Rebeka w gruncie rzeczy nie jest jakaś nadzwyczajna. Jak i inne nastolatki przeżywa upokorzenia, wzloty i upadki. Ma przyjaciółkę Suze, z którą dzieli się swoimi tajemnicami oraz byłego chłopaka Sebastiana, który jednak wciąż jest w niej zakochany i ma zamiar o nią walczyć. Jej życie jest raczej uporządkowane, dziewczyna codziennie wstaje do szkoły, spędza czas ze znajomymi, a w każdą środę przeżywa wraz z matką i Wróblekiem tak zwaną Ladies Night in, w ciągu której zacieśniają łączące ich więzy, spędzają razem czas. Beka miłością darzy pływanie, jest to jej pasja i wielkie hobby. Charakterem nie różni się zbytnio od pozostałych nastolatek. Jest uparta, miła, nieco podejrzliwa i wrażliwa. Powiem szczerze - polubiłam ją już po pierwszych rozdziałach. Wydawała mi się taka normalna, rzeczywista, a nie tak jak to jest w innych powieściach typu paranormal-romance, gdzie bohaterki są piękne, nadzwyczajne, bogate, poszkodowane przez los i tak dalej, i tak dalej.

Pewnej środy Rebece śni się koszmar, w którym umiera. Po gwałtownym przebudzeniu nie może się pozbierać. Męczy ją wizja pokoju, gdzie doszło do jej "śmierci". Prześladuje ją uczucie, jakby te wydarzenia miały dopiero się spełnić lub się już spełniły... Tej samej nocy widzi opartego o latarnię młodego chłopaka. To jest wydarzenie, które wywraca jej świat do góry nogami, choć w sumie wcale na to nie wygląda. W każdym razie, od tego momentu akcja zaczyna przyśpieszać i o ile do dwusetnej strony trzyma nas w niepewności to po niej od książki po prostu nie da się oderwać. No chyba, żeby powiedzieć tylko: "O jaaaa....". Fabuła nabiera ostrości, choć rozwiązanie zagadek czeka nas dopiero na końcu i to chyba jest jedyny minus w tej pozycji jaki dostrzegłam.

Bohaterowie są wykreowani naprawdę ciekawie i choć głównym wątkiem niewątpliwie jest sprawa tajemniczego Luciana, to inne również są pomysłowo wzbogacone i dociągnięte do końca. Autorka przez całą treść lektury każe nam zadawać sobie różne pytania, począwszy o te kim jest ciemnowłosy chłopak, skończywszy na tym jaki sekret skrywa matka Beki. Charaktery postaci są odmienne przez co mamy tutaj i sceny smutku i radości. Przede wszystkim, autorka naprawdę wspaniale opisywała uczucia i emocje bohaterki. Były tak realne, że zaczęłam się utożsamiać z dziewczyną. Zachowywała się tak jak każda inna, współczesna nastolatka co czyniło ją jeszcze bardziej rzeczywistą. Fabuły nie mogę opisywać bo w gruncie rzeczy, wystarczyłby jeden szczegół i zdradziłabym wam naprawdę wielki spoiler. To po prostu trzeba przeczytać. Zwrotów akcji nie brakuje, a rozwiązania pewnych zagadek wywołują w człowieku ból głowy. Zdarzało się, że wpatrywałam się w książkę z szeroko otwartymi oczami i otwartą buzią bo nie mogłam uwierzyć w zaistniałe sytuacje.

Muszę przyznać , że pomysł na powieść był zdecydowanie oryginalny. Choć niektóre wydarzenia przewidziałam to jednak zakończenie i tak mnie zaskoczyło. To kim okazał się Lucian i pozostali bohaterowie... Książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania i z radością mogę dodać ją na listę "ulubionych". Nie da się jej pozostawić bez emocji. Towarzyszą nam przez całe jej czytanie, a ostatnie strony... przyznam szczerze: rzadko kiedy zdarza się abym płakała przy jakiejś książce. Co najwyżej jest mi smutno lub jestem porażona jakby kopnął mnie prąd. Ale ta powieść wywołała u mnie wręcz rozpacz. Zakończenie... trudno to opisać, nie spodziewałam się go. W tym punkcie pani Abedi całkowicie mnie zszokowała za co należy jej się kolejny plus!

Cóż mogę jeszcze dodać? W "Lucianie" jest wszystko czego można chcieć wymagać od potencjalnej książki paranormal-romance. Magiczna, wciągająca fabuła, doskonale wykreowani bohaterowie, nagłe zwroty akcji, tajemnice, sekrety, niebezpieczeństwo, czy nawet śmierć. Przede wszystkim jednak, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się spotkać bardziej romantycznej lektury niż ta tutaj i choć od romansów nieraz już mnie mdli, to ta pokazała miłość w zupełnie nowym wydaniu. Piękniejszym niż w jakiejkolwiek innej książce. Niesamowita, nieprzeciętna, wybitna powieść dla każdego czytelnika, który podejmie się przeżyć, wraz z Rebeką i jej przyjaciółmi, szalenie niebezpieczną przygodę życia.

- Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Lucian może… nie być człowiekiem?
Spuściłam wzrok.
- Nie - wyszeptałam. Pomyślałam jednak: "Tak".


Polecam gorąco i pozdrawiam.

Sherry

9/10  

26 komentarzy:

  1. Ta książka zdecydowanie wychodzi przed szereg literatury paranormalnej. Czytałam juz jakis czas temu i wciąż pamiętam wiele scen.

    OdpowiedzUsuń
  2. No! W końcu coś z gatunku, na co warto spojrzeć. Recenzja bardzo mnie zachęciła. Oryginalny pomysł wśród nawału pustych opowiastek o wampirach i niespełnionej miłości. Czuję się zachęcona.;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam,że kiedyś wzięłam tą książkę do ręki i zaczęłam czytać,ale odstawiłam po jakimś czasie.Jednak ta recenzja ponownie mnie zachęciła.Chyba wybiorę się do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka lat temu czytałam serię dla dziewczynek tej autorki pt.: "Lola" i od tamtego czasu jestem jej wielką fanką. "Luciana" posiadam na półce i niebawem (po takiej recenzji) z pewnością się po niego zabiorę :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektore romanse lubie, ale niektorych wpros nie cierpie. Wydaje mi sie, ze to zalezy od stylu autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż jeśli książka porusza uczucia, to ja ją chce. Zdecydowanie kiedyś po nia sięgnę, mimo, że wcześniej nie obiła mi się o uszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Patrząc po okładce pomyślała, że jakiś kolejny typowy para-romance, a ostatnio czytam takich za dużo, więc już mnie nudzą. Czytam recenzje, a tu taka miła niespodzianka na temat tej książki. Wydaje się być inna i ta jej zagadkowość. Tytuł i autorke już zapisałam, będę pytać w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawo blog i wpis. Zostaję na dłużej - obserwuję ;)
    W wolnej chwili zachęcam do odwiedzin oczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę przeczytałam dwa miesiące temu. Muszę powiedzieć, że bardzo trudno było mi się odnaleźć w fabule, ale jakoś po dwusetnej stronie akcja sprawiła, że ją pokochałam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, miałam tą książkę kiedyś w rękach ale jej nie przeczytałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. fantastyczna recenzja :) dzięki takim opiniom jak Twoja moja ochota na "Luciana" się powiększa coraz bardziej! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. hejo bardzo spodobał mi sie post ........oby tak dalejjjjjjjjjjij :)
    podraaaawiam Cie i zapraszam do siebie !!!!!! DEMORDIE.blogspot.com
    obserwuję Cie !!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna recenzja, ale pomimo tak pozytywnej opinii nie mam ochoty na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Poluję na tę książkę już od bardzo długiego czasu. Niestety, nie trafiłam jeszcze na żadną promocję, a nie mam kasy wydać 40 zł

    OdpowiedzUsuń
  15. Obecnie nie mam ochoty na romans paranormalny, ale będę pamiętać o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na te książkę mam od dłuższego czasu ochotę, a po Twojej recenzji widzę, że naprawdę warto poświęcić jej czas. Już nie mogę doczekać się, aż dostanę ją w swoje łapki :D I oczywiście mam nadzieję, na podobne wrażenia po jej lekturze ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Człowiek nawet nie wie jaki rarytas ma na półce, dzięki za uświadomienie

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurcze, a ja ją cały czas odkładam w czasie. Muszę to zmienić i to jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałam i na początku nie mogłam się w książce połapać, ale później zrobiła się całkiem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mi się książka tak średnio podobała i w sumie już dawno o niej zapomniałam:) No ale wiadomo kwestia gustu:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmm... muszę pobuszować po bibliotece, a nuż ją znajdę? :D

    OdpowiedzUsuń
  22. mam tą książkę już od dawna, ale jakoś nie umiałam się za nią zabrać.
    Po twojej recenzji myślę, że w końcu ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Po takiej recenzji nie zostaje mi nic innego, jak tylko zaopatrzyć się w książkę najszybciej jak się da i zasiąść do czytania :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Widziałam inną książkę tej autorki w bibliotece, ale jakoś mnie nie przekonała. Teraz żałuję, ze nie przeczytałam :(

    OdpowiedzUsuń
  25. A mnie jakoś nie przekonała ta książka. Nie żałuję czasu spędzonego na czytaniu, ale niżej bym ją oceniła.
    Cieszę się, że jednak komuś się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń