wtorek, 19 lutego 2013

Damian Dibben - "Strażnicy Historii: Nadciąga burza"

Tytuł: Nadciąga burza
Autor: Damian Dibben
Seria: Strażnicy Historii
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: kwiecień 2012
Liczba stron: 328
Moja ocena: 9/10
Opis: Rodzice Jake’a Djonesa zaginęli bez wieści i nie wiadomo, w jakim są miejscu na Ziemi i w jakim momencie historii. Jake poznaje ich zdumiewający sekret: oboje należą do Tajnych Służb Straży Historii, stowarzyszenia, którego członkowie podróżują przez stulecia, aby udaremniać poczynania złoczyńców manipulujących przy dziejach świata. W poszukiwaniu rodziców Jake przenosi się z Londynu XXI wieku do dziewiętnastowiecznej Francji, gdzie trafia do Punktu Zero, głównej siedziby strażników historii. Tam poznaje barwną grupę młodych agentów i wraz z nimi wyrusza do epoki renesansu, aby podjąć misję ratowania dziejów przed złowrogim Zeldtem, który zamierza zniszczyć świat, jaki znamy. Przeszłość jest w niebezpieczeństwie i tylko Jake Djones może ją ocalić!

Podróże w czasie... Motyw, który coraz częściej autorzy stosują w swoich powieściach. Zapewne większość czytelników, choćby słyszała o Trylogii Czasu - Kerstin Gier, czy choćby Magicznej Gondoli, która swoją premierę miała stosunkowo niedawno. Możliwość podróżowania w czasie jest też zastosowana w powieści Damiana Dibbena, którą dziś postanowiłam zrecenzować, gdyż zauważyłam, że nie jest zbyt popularna i szczerze: nie mam pojęcia czemu tak jest. Ja po raz pierwszy usłyszałam o niej, kiedy wyszła data premiery drugiej części. Zafascynowana opisem postanowiłam sobie tę książkę zamówić. I wiecie co? Wcale nie żałuję, a można powiedzieć, że wręcz przeciwnie.

Któż nie chciałby mieć kontroli nad czasem? Możliwość zapobiegania pewnym wydarzeniom czy zmiany historii jest kusząca jak zakazany owoc. Wyobraźmy sobie co moglibyśmy zrobić, na co moglibyśmy wpłynąć, do czego byśmy byli zdolni... Pewien bohater książki pana Dibbena po rozważaniu tego tematu doszedł do wniosku, że ma możliwość stania się władcą czasu. Chce zburzyć cywilizacje, porządek epok i zmienić cały bieg historii. Służba Strażników Historii właśnie do tego nie może dopuścić. Aby powstrzymać plany złowrogiego księcia Zeldta, wysyłają na misje w przeszłość swoich agentów. Między innymi Alana i Miriam Djons'ów. Ci jednak giną w mrokach renesansu...

Akcja książki: "Strażnicy Historii: Nadciąga burza" zaczyna się w współczesnym Londynie, gdzie mieszka nieświadomy niczego Jake Djones, którego rodzice wyjechali na zjazd mający związek z ich pracą. Czym się zajmują? Mają własny sklep z prysznicami, zlewami i tak dalej. Nic niezwykłego. Jake także nie wyróżnia się jakoś z tłumu. Jest zwykłym czternastolatkiem, którego pewnego deszczowego dnia porywa dwóch nieznajomych. Jak możecie sobie wyobrazić, chłopiec jest zdenerwowany i zastanawia się, czego mężczyźni od niego chcą. Po nieudanej próbie ucieczki, jeden z porywaczy: Jupitus Cole, oznajmia czternastolatkowi, iż całe to zajście jest związane z jego rodzicami, i jeśli chce ich jeszcze kiedykolwiek zobaczyć to musi iść z nimi. Tym samym Jake ląduje na statku, którym agenci płyną do Punktu Zero. Czym jest owe miejsce? Kwaterą główną Tajnych Służb Strażników Historii. Na statku Jake'a wspiera ciotka Róża, która uświadamia chłopcu, iż jego rodzice zaginęli podczas misji i tak naprawdę należą do Strażników. Początkowo chłopiec nie może uwierzyć we wszystkie rewelacje, ale kiedy na własnej skórze przekonuje się, że może podróżować w czasie jest już pewien tego co musi zrobić - odnajdzie rodziców gdziekolwiek by oni nie byli. Razem z prześliczną Topaz, jej przyrodnim, zarozumiałym bratem Nathanem i bystrym, mądrym i spostrzegawczym Charliem oraz jego kolorową papugą, Jake wyrusza na niebezpieczną misję do renesansowej Wenecji, gdzie ich celem jest powstrzymanie Zeldta, który chce zawładnąć nad czasem, zmieniając pewne wydarzenia. Młodzi agenci nie mogą do tego dopuścić. Jako Strażnicy Historii mają obowiązek zapobiec nowym nieszczęściom i chronić to co tworzy kruchą przeszłość.

Damian Dibben napisał magiczną książkę i zawarł w niej wszystko to co najlepsze i najważniejsze. Za wykreowanie tak odmiennych charakterów należą mu się wielkie brawa. Autor potrafił stworzyć intrygującą zgraję nastolatków, którzy mimo odmiennych charakterów, świetnie do siebie pasują i umieją człowieka rozbawić i to w niejednym momencie. Ale nie tylko młodzież została dopieszczona pod tym względem. Także dorośli mogą przyprawić czytelnika o zawroty głowy i omdlenia zachwytu. Szczerze powiedziawszy nie jestem wskazać ulubieńca książkowego, gdyż wszyscy mają w sobie c o ś. Myślę, że najmilej wspominam czytanie o beztroskim i próżnym Nathanie, który poczucia humoru nie tracił nawet w ekstremalnych sytuacjach. Jego postać wniosła do książki mnóstwo życia.

Kolejnym plusem powieści są niesamowicie wyczerpujące opisy, dzięki którym wszystko możemy sobie świetnie wyobrazić. Nie ma się wrażenia, że jest ich za dużo czy są zbyt rozległe. Pisarz spisał się na medal, opisując epoki i przeplatając motyw współczesności z przeszłością. Narracja trzecioosobowa pozwala nam spojrzeć na wszystkie wydarzenia z perspektywy nie tylko głównego bohatera, ale też tych drugoplanowych. Fabuła wciąga od pierwszego rozdziału i rozwija się wraz z kolejnymi stronami. Akcja mknie jak szalona, tak że nie ma możliwości oderwania się od książki. Przygody młodych agentów są realistycznie przedstawione, w taki sposób, że czytelnik ma wrażenie, że naprawdę grozi im wielkie niebezpieczeństwo. W niektórych momentach musiałam powstrzymywać się przed zerknięciem na następną stronę, by zobaczyć czy wszystko dobrze się skończyło. A jakie było zakończenie powieści? Jak dla mnie nastąpiło stanowczo zbyt szybko. I w zasadzie to chyba jedyny minus, jaki ja dostrzegłam.

Nie ma mowy, żebym się wspomniała o okładce. Jest tak magicznie i bajecznie przedstawiona, że po prostu muszę wyrazić swój zachwyt nad nią. Przyznaję to z wielką radością: szata graficznie idealnie oddaje piękno wnętrza książki. Powala swoim urokiem zarówno z przodu, który możecie zobaczyć na początku notki, jak i z tyłu, którego niestety wam nie zaprezentuję.

Myślę, że to co przeżyłam czytając książkę jest nie do opisania. Magia zawarta na kartkach powieści rzuciła na mnie swego rodzaju urok, a styl pisania pana Dibbena każe mi z niecierpliwością wyczekiwać na część drugą, która zapowiada równie wspaniale.

Polecam gorąco i pozdrawiam.

Sherry

9/10