wtorek, 18 grudnia 2012

Stacia Kane - "Nieświęte duchy"

Tytuł: Nieświęte duchy
Autorka: Stacia Kane
Trylogia: część 1/3
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: AMBER
Moja ocena: 7/10
Opis: Świat się zmienił. Zmarli powstali, by nawiedzać żywych. Tylko potężny Kościół Prawdy może ochronić ludzi przed duchami...
Chess Putnam, czarownica na usługach Kościoła, ma prawdziwy talent do odsyłania duchów z powrotem do zaświatów. Ale ma i kłopotliwy sekret: ogromny dług za narkotyki. Żeby go odpracować, Chess musi oczyścić z duchów nawiedzone lotnisko. I pakuje się w piekielne kłopoty, przy których jej dotychczasowe problemy rozwiewają się jak zjawa potraktowana ektoplazmarkerem...


Muszę się przyznać już na samym wstępie, że kiedy sięgnęłam po tę książkę po raz pierwszy myślałam, że to będzie kolejna z tych durnych książek, które nie mają najmniejszego sensu, a przez parę pierwszych rozdziałów właśnie tak patrzyłam na całość co przyznaję - było błędem, gdyż kiedy w końcu wzięłam się "na poważnie" za tą lekturę zrozumiałam jaka jest wspaniała i jaką przyjemność sprawia mi czytanie jej.

Chess Putman jest czarownicą na usługach kościoła. Z polecenia swoich pracodawców niweluje duchy i odstrasza demony, co wcale nie jest prostym zadaniem. Na domiar złego jest uzależniona od narkotyków i wie, że gdyby ktoś z kościoła dowiedział się o tym, straciłaby nie tylko pracę, ale też życie.Więc kiedy diler narkotyków - Bump, każe jej wykonać zadanie, kobieta wie, że nie ma wyjścia. Musi uporać się z tym całym bagnem, którego sobie narobiła. Na szczęście, albo i nie? Ma przy sobie osiłka dilera o imieniu Terrible. Początkowo mężczyzna traktuje pracę z nią jako czysto zawodową lecz z czasem zaczyna z nią spędzać czas z indywidualnych pobudek... Lecz Chess wie, że nie nie może nawet myśleć o romansowaniu. Ma za dużo tajemnic. Zdaje sobie sprawę, że niektóre z nich po prostu nie mogą ujrzeć światła dziennego... ale to wszystko okazuje się zaledwie szczytem góry lodowej.

Bohaterka jest przesympatyczna i w sumie mogłaby być moją ulubioną, gdyby w niektórych sytuacjach w następnych częściach trylogii mnie tak nie irytowała. No, a poza tym w tej serii miałam innego ulubieńca. Lex - bo o nim mowa był naprawdę cudowną odskocznią od całego chaosu przedstawionego w książce. Rozciągała się wokół niego taka mroczna aura, a kiedy czytałam sceny z nim, po mojej skórze przebiegały przyjemne dreszcze - przyznam szczerze - mężczyzna zrobił na mnie spore wrażenie. Oprócz tego, rozczulałam się nad tym jak nazywał główną bohaterkę, a mianowicie mówił do niej: "tulipanku", gdyż miała ona taki tatuaż. W dialogach brzmiało to o wiele lepiej, niż tu w mojej recenzji, więc nie sugerujcie się tym za bardzo.

Świat przedstawiony... cóż. Niby wszystko było ok - poapokaliptyczny klimat powieści i te sprawy, ale czegoś mi tu brakowało. Żywszych, barwnych opisów, rzeczywistych miejsc... czegoś co choć trochę miało by w sobie oryginalność i indywidualizm. Kościół też nie został dostatecznie przedstawiony bo tak naprawdę nie wiemy o nim praktycznie nic, oprócz tego, że główna bohaterka walczy dla niego z siłami nieczystymi i wysyła je do Zaświatów. Fabuła była całkiem niezła, ale również i tu brakowało mi paru szczegółów. Owszem - jest napięcie, są zwroty akcji, jest klimat grozy, ale mimo wszystko to było nieumiejętne przedstawienie fabuły przez autorkę. Ja miałam wrażenie, że to tylko niedokończony szkic, który powinien ujrzeć światło dzienne po dopracowaniu.                                                    

Mimo wszystko sam pomysł był nieziemski i pani Kane nie zepsuła wszystkiego. Bardzo podobał mi się wątek kryminalny i przedstawienie duchów jako naprawdę złe istoty. Oprócz tego dynamiczna akcja gwarantowała podniesienie adrenaliny i ciśnienia, a niektóre sytuacje w książce wywoływały u mnie uśmiech. Ogromny plus należy się za nieprzewidywalność bo tak naprawdę nie sądzę aby wiele czytelników zorientowało się kto jest w tym wszystkim "złym", który pociąga za sznurki w grze zwanej życiem.

Bardzo miło wspominam tę powieść, ale cieszę się, że miałam możliwość przeczytania jej z biblioteki i nie musiałam jej kupować. Także i wam, drodzy czytelnicy polecam sięgnięcie po nią kiedy tylko zobaczycie ją na półce w bibliotece, bo myślę, że wielu z wam ta książka przypadnie do gustu tak jak i mi. Przedstawienie czarownicy - Demaskatorki, jako kobietę mierzącą się z wieloma problemami nie tylko w pracy czy w życiu miłosnym, ale też walczącej z uzależnieniem było naprawdę genialną ideą dla całego zarysu trylogii, która pozostanie w mojej pamięci z pewnością na długi czas. Możliwe, że za parę lat powrócę do niej i przypomnę sobie dlaczego tak bardzo pokochałam Lexa i Stacię Kane.

Polecam i pozdrawiam.

Sherry.

7/10