wtorek, 11 grudnia 2012

Andrea Cremer - "Cień Nocy"

Tytuł: Cień Nocy
Autorka: Andrea Cremer
Trylogia: Cień Nocy
Tom: 1/3 (w tym trzeci nie wydany jeszcze)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 416
Moja ocena: 8/10
Opis: To nie kolejna zwyczajna książka o wilkołakach.
I nie kolejna opowieść o miłości nastolatków.
Cień Nocy jest o dziewczynie, która sama chce decydować o swoim życiu, chce mieć wolny wybór w miłości i poszukuje prawdy, żeby odnaleźć swoje prawdziwe ja.
I jeszcze jedno… Cień Nocy jest piekielnie seksowny, choć nie ma w nim ani jednej sceny seksu. Nowa gorąca, mocna seria kipiąca walką, akcją i potężną zakazaną miłością, która ma przeciwstawić się przeznaczeniu.

Niezależna, silna, piękna srebrnowłosa i złotooka siedemnastolatka nocą przemienia się w Strażniczkę, groźną i dziką...
Calla od zawsze znała swoje przeznaczenie, które wkrótce ma się wypełnić. W osiemnaste urodziny zwiąże się Renem, władczym i seksownym przywódcą innego klanu. Razem z nim będzie walczyć i rządzić. I strzec świętych miejsc dla Opiekunów - potężnych czarowników. Oni są panami życia i śmierci młodych Strażników. I okrutnie karzą za każdy sprzeciw.
Ale Calla łamie prawo swoich mistrzów, ratując pięknego tajemniczego chłopca zaatakowanego przez niedźwiedzia. Wtedy w dziewczynie rodzi się bunt przeciwko przeznaczeniu, tradycji i nakazom świata, w którym żyje. Rozdarta między obowiązkiem i posłuszeństwem a uczuciem - musi wybierać. Wybierając miłość, może stracić wszystko, nawet własne życie.
Czy zakazana miłość warta jest ostatecznego poświęcenia?


Moja historia z rozpoczęciem cyklu "Cień Nocy" jest prosta. Przeglądałam kiedyś trailery książek na YouTube i natrafiłam na zapowiedź ostatniej części trylogii. Zafascynowana "cudownym Shay'em i seksownym Renierem" po upewnieniu się, że te książki się do czegoś nadają, pojechałam do księgarni i nabyłam obydwie części. Nie byłam do nich przekonana w 100%. Nienawidzę w romansidłach trójkątów miłosnych i tych pytań bohaterek: "którego z nich wybrać?", więc rozpoczynając przygodę z powieściami pani Cremer byłam lekko zdystansowana. Wkrótce przekonałam się, że napotkałam na swej drodze bardzo przyjemną lekturę.

Główną bohaterką jest wilkołaczyca Calla - samica alfa z klanu Cienia Nocy. Jej życie do pewnego momentu toczy się niemal zwyczajnie. Dziewczyna ma platynowe włosy, super przyjaciół i... narzeczonego, z którym wkrótce ma wziąć ślub. Owym szczęściarzem jest Ren - wilkołak z klanu Kara Nocy. Ślub ma przypieczętować Unię między tymi dwoma klanami i sprowadzić względny pokój. Opiekunowie - czyli czarownicy, którzy niegdyś stworzyli rasę wilkołaków do walki z Poszukiwaczami, nie za bardzo przejmują się brakiem miłości ze strony obydwu nastolatków. Calla nie sprzeciwia się swojemu przeznaczeniu. Wie, że od lat, wilkołaki dobierali się w pary, aby potomstwo było silniejsze. Zdaje sobie sprawę z ciążącego na niej obowiązku. Wszystko się zmienia, gdy pewnego razu w lesie widzi chłopaka, którego zaatakował niedźwiedź. Lekceważąc zasady, które wpajano jej do głowy, ratuje go jako wilk, a później ukazuje mu się w ludzkiej postaci. Na jego widok serce zaczyna jej szybciej bić. Chłopak jest nieludzko piękny i od razu powoduje, że dziewczyna nie przestaje o nim myśleć. Całkiem przypadkowo uratowany przez nią Shay zaczyna uczęszczać do jej szkoły. Fascynacja nim, psuje Calli wizerunek wśród swoich, a ona sama zaczyna się wahać. Czy obowiązek powinien wygrać z miłością?

Pierwsze co rzuca się w oczy w tej książce to po prostu bezbłędnie wykreowane postaci. Jest ich sporo, ale każda ma unikalny charakter, który czyni ją wyjątkową. Począwszy od stanowczej, pewnej siebie Calli, do jej uroczego brata. Fabuła jest również genialna. Jest wszystko to co powinno być: akcja, nieprzewidywalność, miłość, tajemnice, niebezpieczeństwo, nadzwyczajni bohaterowie. Adrea świetnie wprowadziła czytelnika do świata magii i tajemnic, do świata starożytnej siły i potężnych mocy. Potrafi wszystko opisać tak jak trzeba, a świetnych dialogów nie brakuje.

Co zaś się tyczy chłopaków między, którymi przyjdzie wybierać Calli... zacznę od mojego faworyta. Renier Laroche jest nieugiętym, przystojnym, złośliwym, niemal zarozumiałym i bardzo zaborczym względem swojej dziewczyny ogierem. W szkole stanowi typ ideału - wszystkie dziewczyny za nim wzdychają, ale on doskonale zdaje sobie sprawę z ciążącego na nim obowiązku. Mnie ujął chyba tym jak się zachowywał. Nie było w nim ani grama sztuczności, był wykreowany dokładnie tak jakbym sobie życzyła. Nie miał słabości, no może poza zazdrością jaka go napadała, gdy wokół Calli zaczynał kręcić się jakiś chłopak. W drugiej części o ile to możliwe, pokochałam go jeszcze bardziej. Nie chcę opowiadać o tym co się stało, ale ja osobiście miałam ochotę zabić Callę, że dopuściła do... pewnych sytuacji. 

Przejdźmy dalej: Shay - uratowany, słodki, cudowny, nieco nieśmiały chłopak, w którym zakochuje się bohaterka. Mnie osobiście bardzo irytował. Był tak wkurzający tą swoją "niby niewiedzą i niewinnością". O ile na początku wydawać by się mogło, że to urocze, to w drugiej części trylogii już tym niemal plułam. W niektórych sytuacjach miałam ochotę rzucić przez niego książką o ścianę, a nie łatwo mnie wprawić w taki nastrój, szczególnie jeśli chodzi o książki, które kocham. 

Przez książkę przebrnęłam w moim mniemaniu stanowczo zbyt szybko. Świat wykreowany przez autorkę bardzo mnie od siebie uzależnił i gdy tylko przewróciłam ostatnią stronę nie mogłam uwierzyć. "To już koniec?". Książka jest naprawdę wspaniała. Ukazuje w bardzo przyjemny sposób jak nastoletnia dziewczyna musi sobie radzić w świecie, w którym wydawać by się mogło, wszyscy coś przed nią ukrywają. Ciążący na niej obowiązek walczy o pierwsze miejsce z miłością, ale co wygra w ostatecznym rozrachunku? Można wygrać bitwę, ale to wynik wojny kończy cały burzliwy czas. 

Cóż mogę jeszcze dodać? Czytałam tę powieść z zapartym tchem, a po skończeniu "Blasku Nocy" - drugiej części, miałam ochotę jechać do pani Cremer i błagać ją, żeby bohaterka wybrała w trzeciej części jednak Rena. Na ostatnią część czekam z utęsknieniem już chyba od ponad pół roku i jak na razie o premierze nie było za dużo powiedziane co wprawia mnie w  raczej sceptyczny nastrój. W każdym razie... prosty język, którym posługiwała się autorka powoduje, że myślę iż czytelniczki w różnym wieku znajdą tu coś dla ciebie. Te młodsze z pewnością będą oczarowane postawą, niezwykle "idealnego" Shay'a, a te nieco starsze z pewnością dostrzegą magnetyzm między bohaterami, tę namiętność i iskrzenie, które tam istnieje.

Polecam tę książkę, choćby ze względu na świetne wykreowane postaci. Nie ma szans po skończeniu tej powieści na niepolubienie przynajmniej jednego z nich. Może "Cień Nocy" nie jest idealny, ale ma w sobie coś co umie człowieka pozytywnie zaskoczyć i wywołać bardzo silne emocje. Choćby gniew - jak w przypadku moim. 

Pozdrawiam i życzę miłej lektury.

Sherry.

8/10