piątek, 28 grudnia 2012

Wacław Holewiński - "Opowiem Ci o wolności"


Autor: Wacław Holewiński

Tytuł: Opowiem Ci o wolności

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 2012

Ilość stron: 469

Ocena: 7/10

Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tego autora.



„Opowiem Ci o wolności” to powieść Wacława Holewińskiego związana bezpośrednio z II wojną światową i okresu w około niej, narastającymi represjami i aresztowaniami.

Wacław Holewiński stworzył powieść o losach dwóch dziewcząt podczas hitlerowskiej okupacji. Dziewczyny są wielkimi patriotkami i dzielnie walczą o naprawę Rzeczypospolitej. Obie wstąpiły do konspiracyjnych Narodowych Sił Zbrojnych. Zaangażowały się całym sercem w tą działalność. Są aresztowane, przesłuchiwane tysiące razy a nawet bite, katowane i poniżane.



Jest to powieść o nadziejach na ocalenie Polski spod władzy Hitlera oraz miłości, zdradzie, śmierci, dojrzewaniu i przyjaźni.

Kobiety są cudownym przykładem patriotek. Wiedzą, co jest dla nich najważniejsze i bronią tego z całego serca, będąc przez to wyzywane, a nawet bite do nieprzytomności.

Obie bohaterki są kreowane bardzo realistycznie, ponadto pan Wacław przedstawił ich losy tak realistycznie, jakby sam brał  w tym wszystkim udział.

Holewiński opisuje ich losy wojennie, większy jednak nacisk kładzie na biografii  bohaterek rozgrywającą się tuż po wojnie, czyli lata, które spędziły w areszcie.


wtorek, 25 grudnia 2012

Alex Flinn - "Bestia"

Tytuł: Bestia
Autorka: Alex Flinn
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: wrzesień 2011
Moja ocena: 10/10
Opis: Jestem bestią.
Bestią. Niezupełnie wilkiem, niedźwiedziem, gorylem czy psem, ale czymś zupełnie nowym – okropnym stworzeniem, chodzącym na dwóch łapach. Stworzeniem z kłami i pazurami, któremu włosy wyrastają z każdego pora skóry.
Jestem potworem.
Myślicie, że mówię o świecie baśni? Mylicie się. Miejsce – Nowy Jork. Czas – teraz. To nie jest ułomność, ani choroba. Pozostanę już taki na zawsze – zniszczony – jeśli nie uda mi się zdjąć czaru. Tak, czaru, który rzuciła na mnie ta wiedźma z lekcji angielskiego. Dlaczego zmieniła mnie w bestię, która ukrywa się w dzień i grasuje w nocy? Powiem wam. Opowiem wam, jak byłem Kylem Kingsburym, gościem, z którym każdy chciałby zamienić się na miejsca. Miałem pieniądze, świetny wygląd i idealne życie. A potem opowiem wam, jak stałem się doskonale… potworny.


wtorek, 18 grudnia 2012

Stacia Kane - "Nieświęte duchy"

Tytuł: Nieświęte duchy
Autorka: Stacia Kane
Trylogia: część 1/3
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: AMBER
Moja ocena: 7/10
Opis: Świat się zmienił. Zmarli powstali, by nawiedzać żywych. Tylko potężny Kościół Prawdy może ochronić ludzi przed duchami...
Chess Putnam, czarownica na usługach Kościoła, ma prawdziwy talent do odsyłania duchów z powrotem do zaświatów. Ale ma i kłopotliwy sekret: ogromny dług za narkotyki. Żeby go odpracować, Chess musi oczyścić z duchów nawiedzone lotnisko. I pakuje się w piekielne kłopoty, przy których jej dotychczasowe problemy rozwiewają się jak zjawa potraktowana ektoplazmarkerem...


Muszę się przyznać już na samym wstępie, że kiedy sięgnęłam po tę książkę po raz pierwszy myślałam, że to będzie kolejna z tych durnych książek, które nie mają najmniejszego sensu, a przez parę pierwszych rozdziałów właśnie tak patrzyłam na całość co przyznaję - było błędem, gdyż kiedy w końcu wzięłam się "na poważnie" za tą lekturę zrozumiałam jaka jest wspaniała i jaką przyjemność sprawia mi czytanie jej.

Chess Putman jest czarownicą na usługach kościoła. Z polecenia swoich pracodawców niweluje duchy i odstrasza demony, co wcale nie jest prostym zadaniem. Na domiar złego jest uzależniona od narkotyków i wie, że gdyby ktoś z kościoła dowiedział się o tym, straciłaby nie tylko pracę, ale też życie.Więc kiedy diler narkotyków - Bump, każe jej wykonać zadanie, kobieta wie, że nie ma wyjścia. Musi uporać się z tym całym bagnem, którego sobie narobiła. Na szczęście, albo i nie? Ma przy sobie osiłka dilera o imieniu Terrible. Początkowo mężczyzna traktuje pracę z nią jako czysto zawodową lecz z czasem zaczyna z nią spędzać czas z indywidualnych pobudek... Lecz Chess wie, że nie nie może nawet myśleć o romansowaniu. Ma za dużo tajemnic. Zdaje sobie sprawę, że niektóre z nich po prostu nie mogą ujrzeć światła dziennego... ale to wszystko okazuje się zaledwie szczytem góry lodowej.

Bohaterka jest przesympatyczna i w sumie mogłaby być moją ulubioną, gdyby w niektórych sytuacjach w następnych częściach trylogii mnie tak nie irytowała. No, a poza tym w tej serii miałam innego ulubieńca. Lex - bo o nim mowa był naprawdę cudowną odskocznią od całego chaosu przedstawionego w książce. Rozciągała się wokół niego taka mroczna aura, a kiedy czytałam sceny z nim, po mojej skórze przebiegały przyjemne dreszcze - przyznam szczerze - mężczyzna zrobił na mnie spore wrażenie. Oprócz tego, rozczulałam się nad tym jak nazywał główną bohaterkę, a mianowicie mówił do niej: "tulipanku", gdyż miała ona taki tatuaż. W dialogach brzmiało to o wiele lepiej, niż tu w mojej recenzji, więc nie sugerujcie się tym za bardzo.

Świat przedstawiony... cóż. Niby wszystko było ok - poapokaliptyczny klimat powieści i te sprawy, ale czegoś mi tu brakowało. Żywszych, barwnych opisów, rzeczywistych miejsc... czegoś co choć trochę miało by w sobie oryginalność i indywidualizm. Kościół też nie został dostatecznie przedstawiony bo tak naprawdę nie wiemy o nim praktycznie nic, oprócz tego, że główna bohaterka walczy dla niego z siłami nieczystymi i wysyła je do Zaświatów. Fabuła była całkiem niezła, ale również i tu brakowało mi paru szczegółów. Owszem - jest napięcie, są zwroty akcji, jest klimat grozy, ale mimo wszystko to było nieumiejętne przedstawienie fabuły przez autorkę. Ja miałam wrażenie, że to tylko niedokończony szkic, który powinien ujrzeć światło dzienne po dopracowaniu.                                                    

Mimo wszystko sam pomysł był nieziemski i pani Kane nie zepsuła wszystkiego. Bardzo podobał mi się wątek kryminalny i przedstawienie duchów jako naprawdę złe istoty. Oprócz tego dynamiczna akcja gwarantowała podniesienie adrenaliny i ciśnienia, a niektóre sytuacje w książce wywoływały u mnie uśmiech. Ogromny plus należy się za nieprzewidywalność bo tak naprawdę nie sądzę aby wiele czytelników zorientowało się kto jest w tym wszystkim "złym", który pociąga za sznurki w grze zwanej życiem.

Bardzo miło wspominam tę powieść, ale cieszę się, że miałam możliwość przeczytania jej z biblioteki i nie musiałam jej kupować. Także i wam, drodzy czytelnicy polecam sięgnięcie po nią kiedy tylko zobaczycie ją na półce w bibliotece, bo myślę, że wielu z wam ta książka przypadnie do gustu tak jak i mi. Przedstawienie czarownicy - Demaskatorki, jako kobietę mierzącą się z wieloma problemami nie tylko w pracy czy w życiu miłosnym, ale też walczącej z uzależnieniem było naprawdę genialną ideą dla całego zarysu trylogii, która pozostanie w mojej pamięci z pewnością na długi czas. Możliwe, że za parę lat powrócę do niej i przypomnę sobie dlaczego tak bardzo pokochałam Lexa i Stacię Kane.

Polecam i pozdrawiam.

Sherry.

7/10

niedziela, 16 grudnia 2012

Nina Reichter - "Ostatnia Spowiedź"


Autor: Nina Reichter
Tytuł: Ostatnia Spowiedź
Wydawnictwo: Novaeres
Data wydania: 2012
Ilość stron: 375
Moja ocena: 10/10

"Mówią, że w życiu tylko raz można przeżyć miłość. Tylko raz coś zrywa cię do biegu, każe gnać przed siebie, choćbyś nie widział wtedy początku ani końca, coś sprawia, że nigdy nie zapomnisz chwil i miejsc, w których ostatni raz czułaś to, co odeszło... Dla mnie ten "raz" już minął. Od tamtej pory codziennie staram się odnaleźć w tym, co zostało.”


Bradin i Ally poznają się na lotnisku, gdzie spóźniony samolot ląduje a oni muszą czekać do rana na kolejne połączenie. Chłopak jedzie do Monachium a Ally do Paryża. Poznają się, zaczynają ze sobą rozmawiać. Dwudziestolatek przedstawia się jako Bradin Heile, operator dźwięku. Dziewczyna ani nie chwile nie pomyślała o tym, że chłopak może ją okłamywać. Przez całą noc rozmawiali, a rano Bradin dał jej numer z prośbą o kontakt. Po powrocie do domu zadzwonił do dziewczyny. Tak oto rozpoczyna się ich historia. Rozmawiają ze sobą bardzo często, praktycznie codziennie, Ally zwierza mu się ze wszytskiego. Powiedziała mu o istnieniu Christopha. Codzienne rozmowy przed telefon sprawiają, że z dnia na dzień prawie obcy sobie ludzie stają się sobie naprawdę bardzo bliscy. Niedługo potem same rozmowy telefoniczne im nie wystarczają, oboje oczekują od siebie czegoś więcej. 
Pewnego dnia dziewczyna odkrywa prawdziwe oblicze Bradina, dowiaduje się kim on tak naprawdę jest. Ally zostaje sprowadzona do Monachium, poznaje kolegów i całe otoczenie przyjaciela.

Autorka powieści poruszyła w niej bardzo wazny temat. Otóż chodzi o wybór, który Ally musiała podjąć. Dziewczyna miała wybrać pomiędzy kochającym ją Christophem a Bradinem poznanym niedawno na lotnisku. Wybór musiał być zapewne bardzo trudny, ale bohaterka dokonała jak najbardziej słusznego wyboru. Gdybym była na jej miejscu, postąpiłabym tak samo.

Pani Nina napisała bardzo mądrą i przemyślaną, a zarazem wzruszającą książkę, podczas czytania której kilka razy leciały mi łzy. Postacie kreowane są bardzo realistycznie, a zwłaszcza Ally, która jest bardzo bliska mojemu sercu i z którą się utożsamiam.

Moją uwagę przykuła miłośc Bradina do Ally. Bezgraniczna miłość, która zdarza się tak naprawdę tylko raz w życiu i należy o nią walczyć na tyle, na ile jest to możliwe. Bradin nie zważa na opinie innych osó, a zwłaszcza patricka Horsta, ktróry wprowadził zespół na scenę i dzięki niemu "Bitter Grace istnieje. 
Chłopak robi naprawdę wszystko, aby przekonać do siebie Ally i żeby ona go pokochała tak bardzo jak on ją kocha.

Nie podobało mi się zachowanie Toma, który zachowywał się arogancko w stosunku do Ally, nie wierzył w jej miłość do Bradina oraz był negatywnie nastawiony w stosunku do niej. Na szczęście z biegiem czasu Tom staje się przesympatycznym bohaterem, którego zdążyłam polubić.

Po przeczytaniu książki miałam niedosyt po TAKIM zakończeniu. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak zakończy się I tom. Już nie mogę doczekać się kolejnego. Zakonczenie zbiło mnie z tropu tak, że wkurzyłam się, że to już koniec pierwszego tomu i będę musieć czekać nie wiadomo jak długo na kolejny. 
Autorka zrobiła to zapewne celowo, abyśmy z wytęsknieniem wyczekiwali jej kolejnego dzieła.

Okładka bardzo mi się podoba. Chłopak z gitarą na scenie a przed nią mnóstwo fanek, zapewne wykrzykujących imie bohatera. Według mnie okładka przykuwa uwagę i jest bardzo ładna. 

Książka jak najbardziej zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Bardzo spodobała mi się nazwa zespołu wymyślona przez panią Ninę. 
Polecam tę powieść WSZYSTKIM tym, którzy oczekują niebanalnej historii o miłości, tęsknocie i trudnych wyborach.

Na koniec zostawiam Wam 32 pierwsze strony książki. Kto nie jest wystarczająco przekonany  moją recenzją może przeczytać początek książki, który znajduje się tu: http://www.facebook.com/OstatniaSpowiedz/app_244941278899099



Pozdrawiam, Gosiek.




piątek, 14 grudnia 2012

Bogna Ziembicka - Droga do Różan


Droga do Różan - Bogna Ziembicka
Autor: Bogna Ziembicka
Tytuł: Droga do Różan
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2012r
Ilość stron: 410
Ocena: 8/10

Zosia ma trzydzieści lat i mieszka w dworku w Różanach. Zajmuje się ogrodem, który wypełnia cały jej czas. Przyjaźni się z Erykiem, kocha Krzysztofa. Pewnego dnia musi opuścić swoje ukochane Różany i przeprowadzić się do Krakowa. Tam próbuje rozpocząć nowe życie, życie bez Krzysztofa, czy się jej uda?

„Droga do Różan” jest to wielowątkowa powieść. Przekonała mnie do niej kuzynka, która pożyczyła mi ją i powiedziała, że musi mi się spodobać. Miała rację. Książka jest cudowna, napisana w niezwykłym klimacie, który podbił moje serce.

Autorka w powieści porusza wiele problemów. Między innymi miłość, przyjaźń czy samotność.  Pani Bogna opisała wszystkich bohaterów oraz wydarzenia bardzo realistycznie. Autorka z pewnością gra na emocjach czytelnika, bo nie wiadomo, jak się zakończy.
Podczas czytania, moją uwagę przykuł opis ogrodu w Różanach. Czytając, miałam wrażenie że mam go przed oczyma. Wyobrażałam go sobie jako naprawdę wspaniały i duży ogród z mnóstwem róż, których tak bardzo lubi główna bohaterka.
Podobało mi się również, że autorka nie pisze jedynie z  perspektywy jednego bohatera, ale kilku. Bardzo przypadło mi do gustu, że opisane są wspomnienia z czasów młodości pani Zuzanny. Zachwyciło mnie też, że w powieści zostały ukazane przepisy na różnego rodzaju dania i potrawy, teksty ulubionych piosenek bohaterów itd. Wszystko to wpłynęło na pozytywny odbiór tego dzieła.

Jeśli chodzi o minusy książki, to jest ich znacznie mniej, można powiedzieć, że prawie w ogóle. Jednak, jeśli mam się czegoś przyczepić, to jest zbyt mała czcionka. Nie to, żebym miała jakieś problemy z wzrokiem, ale wolę większe litery.

Zosia to trzydziestoletnia kobieta. Mieszka w Różanach i zajmuje się ogrodem. Kocha naturę i swój ogród. Pewnego dnia musi się wyprowadzić do Krakowa. Bardzo ciężko jest jej opuścić ukochany ogród. Ma przyjaciela Eryka i Krzysztofa, do którego czuje coś znacznie więcej. Jest to jedna z moich ulubionych bohaterek w tej powieści.

Zuzanna to osiemdziesięcioletnia kobieta, która wychowała Zosie. Dziewczyna aż o teraz zwraca się do niej per „nianiu”. Jest to kobieta bardzo wrażliwa, w przeszłości wiele przeszła. Podobnie jak Zosia, jest to jedna z moich ulubionych bohaterek.

Marianna jest przyjaciółką Zosi. To czterdziestojednoletnia kobieta, która przeprowadziła się jakiś czas z Ameryki do Różan. Nie wiem dlaczego, ale zupełnie nie wzbudziła we mnie sympatii, nie polubiłam jej.

Eryk to przyjaciel Zosi, jest niewiele od niej starszy. Chłopak zajmuje się malarstwem, jest artystą. Jako jeden z niewielu, zwraca się do Zosi „skarbie”. Pochodzi z Niemiec. Również nie polubiłam go.

Krzysztof to mężczyzna, którego kocha Zosia. Mimo tego, iż wie, że jest związany z Judytą i opiekuje się jej córką – Gabrysią, nie może o nim zapomnieć i za każdym razem, gdy go widzi, ma motyle w brzuchu. Mimo, iż Zosia z rodziną przez niego musieli opuścić Różany, i tak od samego początku wzbudził moją sympatię i tak zostało już do końca.

Bohaterowie kreowani są bardzo wiarygodnie i każdy na swój sposób wzbudza zainteresowanie czytelnika.

Czytając „Drogę do Różan” przypomniała mi się seria „Dom nad rozlewiskiem”. Muszę jednak stwierdzić, że pani Bogna bardziej wzbudziła moje zainteresowanie.

Autorka posługuje się łatwym i zrozumiałym językiem, który bardzo przypadł mi do gustu, jak również jej styl pisania.
Okładka urzekła mnie od pierwszej chwili. Jest po prostu prześliczna. Ten stolik w ogrodzie a w zasadzie w sadzie jest cudowny. Patrząc na okładkę sama chciałabym się tam znaleźć.

Książka naprawdę bardzo mi się podobała i na pewno przeczytam ją jeszcze nie raz. Ponadto jest naprawdę niedroga. Kosztuje jedynie 19.90 zł. Wiem, że jest kolejna jej część – „Wiosna w Różanach”, którą również bardzo chciałabym przeczytać.

Moim marzeniem, jest zobaczyć film wyreżyserowany na podstawie tek powieści.

„Droga do Różan” to świetna książka na jesienno-zimowe wieczory. Zachwycą się nią wszystkie panie, które lubią tego typu książki.

wtorek, 11 grudnia 2012

Andrea Cremer - "Cień Nocy"

Tytuł: Cień Nocy
Autorka: Andrea Cremer
Trylogia: Cień Nocy
Tom: 1/3 (w tym trzeci nie wydany jeszcze)
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 416
Moja ocena: 8/10
Opis: To nie kolejna zwyczajna książka o wilkołakach.
I nie kolejna opowieść o miłości nastolatków.
Cień Nocy jest o dziewczynie, która sama chce decydować o swoim życiu, chce mieć wolny wybór w miłości i poszukuje prawdy, żeby odnaleźć swoje prawdziwe ja.
I jeszcze jedno… Cień Nocy jest piekielnie seksowny, choć nie ma w nim ani jednej sceny seksu. Nowa gorąca, mocna seria kipiąca walką, akcją i potężną zakazaną miłością, która ma przeciwstawić się przeznaczeniu.

Niezależna, silna, piękna srebrnowłosa i złotooka siedemnastolatka nocą przemienia się w Strażniczkę, groźną i dziką...
Calla od zawsze znała swoje przeznaczenie, które wkrótce ma się wypełnić. W osiemnaste urodziny zwiąże się Renem, władczym i seksownym przywódcą innego klanu. Razem z nim będzie walczyć i rządzić. I strzec świętych miejsc dla Opiekunów - potężnych czarowników. Oni są panami życia i śmierci młodych Strażników. I okrutnie karzą za każdy sprzeciw.
Ale Calla łamie prawo swoich mistrzów, ratując pięknego tajemniczego chłopca zaatakowanego przez niedźwiedzia. Wtedy w dziewczynie rodzi się bunt przeciwko przeznaczeniu, tradycji i nakazom świata, w którym żyje. Rozdarta między obowiązkiem i posłuszeństwem a uczuciem - musi wybierać. Wybierając miłość, może stracić wszystko, nawet własne życie.
Czy zakazana miłość warta jest ostatecznego poświęcenia?


Moja historia z rozpoczęciem cyklu "Cień Nocy" jest prosta. Przeglądałam kiedyś trailery książek na YouTube i natrafiłam na zapowiedź ostatniej części trylogii. Zafascynowana "cudownym Shay'em i seksownym Renierem" po upewnieniu się, że te książki się do czegoś nadają, pojechałam do księgarni i nabyłam obydwie części. Nie byłam do nich przekonana w 100%. Nienawidzę w romansidłach trójkątów miłosnych i tych pytań bohaterek: "którego z nich wybrać?", więc rozpoczynając przygodę z powieściami pani Cremer byłam lekko zdystansowana. Wkrótce przekonałam się, że napotkałam na swej drodze bardzo przyjemną lekturę.

Główną bohaterką jest wilkołaczyca Calla - samica alfa z klanu Cienia Nocy. Jej życie do pewnego momentu toczy się niemal zwyczajnie. Dziewczyna ma platynowe włosy, super przyjaciół i... narzeczonego, z którym wkrótce ma wziąć ślub. Owym szczęściarzem jest Ren - wilkołak z klanu Kara Nocy. Ślub ma przypieczętować Unię między tymi dwoma klanami i sprowadzić względny pokój. Opiekunowie - czyli czarownicy, którzy niegdyś stworzyli rasę wilkołaków do walki z Poszukiwaczami, nie za bardzo przejmują się brakiem miłości ze strony obydwu nastolatków. Calla nie sprzeciwia się swojemu przeznaczeniu. Wie, że od lat, wilkołaki dobierali się w pary, aby potomstwo było silniejsze. Zdaje sobie sprawę z ciążącego na niej obowiązku. Wszystko się zmienia, gdy pewnego razu w lesie widzi chłopaka, którego zaatakował niedźwiedź. Lekceważąc zasady, które wpajano jej do głowy, ratuje go jako wilk, a później ukazuje mu się w ludzkiej postaci. Na jego widok serce zaczyna jej szybciej bić. Chłopak jest nieludzko piękny i od razu powoduje, że dziewczyna nie przestaje o nim myśleć. Całkiem przypadkowo uratowany przez nią Shay zaczyna uczęszczać do jej szkoły. Fascynacja nim, psuje Calli wizerunek wśród swoich, a ona sama zaczyna się wahać. Czy obowiązek powinien wygrać z miłością?

Pierwsze co rzuca się w oczy w tej książce to po prostu bezbłędnie wykreowane postaci. Jest ich sporo, ale każda ma unikalny charakter, który czyni ją wyjątkową. Począwszy od stanowczej, pewnej siebie Calli, do jej uroczego brata. Fabuła jest również genialna. Jest wszystko to co powinno być: akcja, nieprzewidywalność, miłość, tajemnice, niebezpieczeństwo, nadzwyczajni bohaterowie. Adrea świetnie wprowadziła czytelnika do świata magii i tajemnic, do świata starożytnej siły i potężnych mocy. Potrafi wszystko opisać tak jak trzeba, a świetnych dialogów nie brakuje.

Co zaś się tyczy chłopaków między, którymi przyjdzie wybierać Calli... zacznę od mojego faworyta. Renier Laroche jest nieugiętym, przystojnym, złośliwym, niemal zarozumiałym i bardzo zaborczym względem swojej dziewczyny ogierem. W szkole stanowi typ ideału - wszystkie dziewczyny za nim wzdychają, ale on doskonale zdaje sobie sprawę z ciążącego na nim obowiązku. Mnie ujął chyba tym jak się zachowywał. Nie było w nim ani grama sztuczności, był wykreowany dokładnie tak jakbym sobie życzyła. Nie miał słabości, no może poza zazdrością jaka go napadała, gdy wokół Calli zaczynał kręcić się jakiś chłopak. W drugiej części o ile to możliwe, pokochałam go jeszcze bardziej. Nie chcę opowiadać o tym co się stało, ale ja osobiście miałam ochotę zabić Callę, że dopuściła do... pewnych sytuacji. 

Przejdźmy dalej: Shay - uratowany, słodki, cudowny, nieco nieśmiały chłopak, w którym zakochuje się bohaterka. Mnie osobiście bardzo irytował. Był tak wkurzający tą swoją "niby niewiedzą i niewinnością". O ile na początku wydawać by się mogło, że to urocze, to w drugiej części trylogii już tym niemal plułam. W niektórych sytuacjach miałam ochotę rzucić przez niego książką o ścianę, a nie łatwo mnie wprawić w taki nastrój, szczególnie jeśli chodzi o książki, które kocham. 

Przez książkę przebrnęłam w moim mniemaniu stanowczo zbyt szybko. Świat wykreowany przez autorkę bardzo mnie od siebie uzależnił i gdy tylko przewróciłam ostatnią stronę nie mogłam uwierzyć. "To już koniec?". Książka jest naprawdę wspaniała. Ukazuje w bardzo przyjemny sposób jak nastoletnia dziewczyna musi sobie radzić w świecie, w którym wydawać by się mogło, wszyscy coś przed nią ukrywają. Ciążący na niej obowiązek walczy o pierwsze miejsce z miłością, ale co wygra w ostatecznym rozrachunku? Można wygrać bitwę, ale to wynik wojny kończy cały burzliwy czas. 

Cóż mogę jeszcze dodać? Czytałam tę powieść z zapartym tchem, a po skończeniu "Blasku Nocy" - drugiej części, miałam ochotę jechać do pani Cremer i błagać ją, żeby bohaterka wybrała w trzeciej części jednak Rena. Na ostatnią część czekam z utęsknieniem już chyba od ponad pół roku i jak na razie o premierze nie było za dużo powiedziane co wprawia mnie w  raczej sceptyczny nastrój. W każdym razie... prosty język, którym posługiwała się autorka powoduje, że myślę iż czytelniczki w różnym wieku znajdą tu coś dla ciebie. Te młodsze z pewnością będą oczarowane postawą, niezwykle "idealnego" Shay'a, a te nieco starsze z pewnością dostrzegą magnetyzm między bohaterami, tę namiętność i iskrzenie, które tam istnieje.

Polecam tę książkę, choćby ze względu na świetne wykreowane postaci. Nie ma szans po skończeniu tej powieści na niepolubienie przynajmniej jednego z nich. Może "Cień Nocy" nie jest idealny, ale ma w sobie coś co umie człowieka pozytywnie zaskoczyć i wywołać bardzo silne emocje. Choćby gniew - jak w przypadku moim. 

Pozdrawiam i życzę miłej lektury.

Sherry.

8/10

piątek, 7 grudnia 2012

Beata Herzog - Był tu Amadeusz



Autor: Beata Herzog
Tytuł: Był tu Amadeusz
Wydawnictwo: WFW
Data wydania: 2012
Ilość stron: 84
Ocena: 7/10

A gdyby w twojej szkole pojawił się nagle Amadeusz? Tak, właśnie TEN Amadeusz – Wolfgang Amadeusz Mozart. Tyle że wyglądałby jak twój kolega z klasy, na przykład Janek. To właśnie wydarzyło się w pewnym malowniczym miasteczku na północy Polski. Niebiańska Góra zdecydowała, że pora pomóc Ziemianom, przynajmniej w kilku sprawach, bo sami nie dadzą sobie rady. Wybitni przedstawiciele ludzkości zamieniają się więc na pewien czas miejscami z duszami wybranych osób, które w tym czasie przechodzą kuracje mentalne zafundowane im przez Zespół Centralnej Energii Kosmosu.

Janek to kilkunastoletni chłopak uczący się w gimnazjum. Pewniej nocy zostaje przemieniona mu dusza. Jego zachowanie diametralnie się zmienia. Z niedobrego chłopaka, robiącego wszystkim na złość jednego ranka budzi się grzeczny nastolatek skory do pomocy i rozmów na wysokim poziomie. 
Jego celem jest naprawa świata. Tym razem chodzi o ekologię. Dzięki niemu najbliższa okolica ma się zmienic. Nikt tam nie segreguje śmieci, najczęsciej zostają one wyrzucane do rzeki lub lasu niszcząc przez to środowisko. W naprawie miesteczka pomaga mu Kaśka, koleżanka z klasy, która zostaje wtajemniczona w całą sprawę. Międzi nimi rodzi się nić sympatii, a kto wie? Może czegoś więcej?

Jest to cudowna wielowątkowa historia zwłaszcza dla "młodszej młodzieży", ale nie tylko. Dzięki niej nawet dorośli mogą się czegoś nauczyć o dbaniu o środowisko. Niektóre momenty naprawdę mnie poruszyły. Książka bardzo mi się podobała. Dzięki niej mogłam się chociaż na chwilę oderwać od problemów. Autorka ciekawie opisuje, a zarazem zachęcia do dbania o swoje najbliższe środowisko. Opisuje też,jak może się skończyć wyrzucanie odpadów do rzeki. 

Muszę przyznać, że książka przypadła mi do gustu, chociaż na początku miałam co do niej różne wątpliwości. Myślę, że to poprzez okładkę, która może sugerować, iż jest to książka dla dzieci. 
Mimo, iż ma niewiele stron, bo tylko 84 to jest warta polecenia. Autorka porusza w niej niezwykle ważny problem XXI wieku.

wtorek, 4 grudnia 2012

Beth Fantaskey - "Przyrzeczeni"


Tytuł: Przyrzeczeni
Oryginalny Tytuł: Jessica’s Guide to Dating on the Dark Side
Autor: Beth Fantaskey
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2011 rok
Liczba stron: 408
Moja ocena: 10/10
Opis: Wampiry potrafią nieźle namieszać w życiu nastolatki…
Świat Jessiki staje na głowie, gdy w szkole pojawia się osobliwy uczeń z wymiany międzynarodowej, Lucjusz Vladescu. Jest arogancki, natrętny i, no cóż, nieziemsko przystojny. Na domiar złego twierdzi, że Jessica to rumuńska wampirza księżniczka i że na mocy paktu między ich rodami są zaręczeni! Dziewczyna nie chce wierzyć w te rewelacje, jednak kiedy zaczyna wertować Przewodnik dla nastoletnich wampirów po miłości, zdrowiu i emocjach, nachodzą ją wątpliwości…
Czy przeciętna nastolatka to dobry materiał na czarującą wampirzą księżniczkę?


Co byście zrobiły, moje drogie panie, gdybyście pewnego dnia, poznały przystojnego, seksownego, aroganckiego chłopaka, który na dodatek jest księciem i bezczelnie wam oznajmia, że zgodnie z kontraktem, który został zawarty niegdyś przez waszych rodziców, macie zostać mężem i żoną? Jestem pewna, że wiele z was rzuciłoby się na szyję swojego narzeczonego dziękując, że spotkało was takie szczęście. Cóż... ja na pewno bym tak zrobiła. Jednak Jessika - główna bohaterka "Przyrzeczonych" ma nieco inne zdanie na ten temat... i z pewnością ma gdzieś głupie dokumenty, które mają decydować o jej przyszłości.

Czemu sięgnęłam po tę książkę? Chyba nie muszę już tego tłumaczyć. Opis i recenzje innych czytelników tak mnie zachwyciły, że od razu zamówiłam sobie tę powieść i czekałam na przesyłkę z wielką niecierpliwością. Gdy w końcu nadeszła sięgnęłam po nią i zagłębiałam się w cudowny świat wampirów wykreowany przez panią Fantaskey.

Jess, lub Anastazja - jak brzmi jej drugie, prawdziwe imię, jest osiemnastolatką, która wprost nie może się doczekać na nowy rok szkolny. Jej stosunki z pewnym kolegą bardzo się zmieniły i dziewczyna nie może się doczekać czy z tej znajomości będzie coś więcej niż tylko "przyjaźń". Nagle, nieoczekiwanie na drodze do normalności staje przystojny książę rumuński - Lucjusz Vladescu, który na dodatek utrzymuje, że jest wampirem! Nastolatce, która od urodzenia mieszkała wśród "normalnych" ludzi, raczej trudno w to uwierzyć. Gdy na dodatek, chłopak oświadcza jej, że jest ona rumuńską księżniczką i jego narzeczoną, dziewczyna nie może uwierzyć. Jak kończy się ich pierwsze prywatne spotkanie? Proste - Jess wygania przystojniaka, grożąc mu widłami. Powiedzcie mi proszę - czy uważacie to za normalne zachowanie?

„Doprawdy? Żadnych adoratorów? Szokujące. Wydawać by się mogło, że twoje umiejętności we władaniu widłami powinny ogromnie pociągać niektórych kawalerów z okolicy.”

Jednak narzeczonego nie tak łatwo przegonić. Chłopak zaczyna walczyć o dziewczynę co byłoby naprawdę urocze, gdyby nie ten jej upór. Jessica zastanawia się jakim cudem jej świat nagle się zawalił, jakim cudem nagle ze zwykłej amerykańskiej nastolatki zmieniła się w rumuńską księżniczkę wampirów i jakim cudem spotkała na swej drodze Lucjusza, który życia stanowczo jej nie ułatwia, a nawet na odwrót! Wszystko komplikuje! 

Powieść Beth Fantaskey jest całkowicie fenomenalna i absolutnie genialna! To w jaki sposób przedstawiła wampiry, nie w banalny, lekko już nudny kiedy to robią z siebie ofiary i oczywiście są największymi męczennikami na świecie, a jako melancholijne, mocno stąpające po ziemi, nieco aroganckie i zarozumiałe i stanowczo staroświeckie istoty, jest po prostu urzekające! Język zdumiewa i może niejednego powalić na kolana swoją prostotą, lecz nie prostactwem. Plusów tej powieści jest naprawdę niezliczenie, a minusów? Błagam. Ja nie mam tej książce nic do zarzucenia - absolutnie nic! Beth potrafiła doskonale wprowadzić w świat dzisiejszej młodzieży amerykańskiej, wspaniałą kulturę mrocznych i niebezpiecznych drapieżników, którzy nie zadowolą się słowami "może kiedyś".

Styl autorki jest łatwy do zrozumienia, przyjemny, niebanalny i po prostu uzależniający! Narracja jest pierwszoosobowa, z punktu widzenia Jessici, co bardzo pomaga wczuć się nam w jej sytuację. Oprócz tego w książce występują listy, które pisze do swego wuja Lucjusz, więc możemy poznać jego punkt widzenia i zdanie o narzeczonej, a także paru innych sprawach. Szczerze - czytanie tych listów niejeden raz mnie tak ubawiło, jak nie jedna książka razem wzięta. Fabuła po prostu przegenialna, a akcji w tym wszystkim nie zabrakło! Tak samo zabawnych scen i dialogów, przy których nieraz popłakałam się ze szczęścia. To niesamowite w jaki sposób ta lektura podbiła moje serce i zawładnęła duszą, a pewien wampir zawojował w mym umyśle. 

Lucjusz Vladescu - bezczelny, natrętny, irytujący wampir z nienagannymi manierami i wyszukanym językiem, którego używał - bo przecież nie jest zwykłym chłopakiem, tylko arystokratą, któremu aż nie przystoi używać kolokwializmów, których zresztą nie rozumie, podbił moje serce już po pierwszych paru scenach. Dialogi z nim pełne.. gracji, stylu, zarozumiałego tonu, niebanalnej riposty po prostu powalały mnie na kolana. Nieraz zapominałam o całym świecie i skupiałam się tylko na nim - krwiopijcy o ciemnych oczach i niebezpiecznym spojrzeniu, którą swoją arogancją mógłby podbić świat, a z pewnością podbił mnóstwo kobiecych serc. Która z nas nie chciałaby tak romantycznego i uroczego chłopaka? Pomijając Jessicę, która twardo obstawiała przy swoim, za co nieraz chciałam ją po prostu udusić! Nie potrafiła docenić zalotów swojego narzeczonego, choć on nie ustawał w działaniach.

„- Naprawdę byłaś dziś najpiękniejszą istotą, jaką w życiu widziałem - powiedział z czułością. - Kiedy tańczyliśmy... I gdy patrzyłem, jak odchodzisz: z podniesioną głową, nie oglądając się za siebie, a tłum rozstępował się za tobą... Nieważne, gdzie będziesz mieszkać i kogo zdecydujesz się poślubić, Anastazjo. Zawsze będziesz królową. A ja na zawsze zapamiętam twój obraz z tego wieczoru, tak jak zapamiętam ciepło twoich łez na mojej dłoni, gdy płakałaś nade mną po wypadku. To dwa najpiękniejsze prezenty od ciebie, będę je ze sobą nosił do końca swoich dni.”

Absolutnie polecam tę książkę i szczerze powiedziawszy mam gdzieś kto jakie gatunki czyta! Ten romans jest tak cudowny, tak romantyczny, tak nieskomplikowany, tak świeży, tak lekki, tak fenomenalny, że po prostu aż strach po to nie sięgnąć! Jeśli kogoś moja recenzja nie przekonała to błagam poczytajcie recenzje innych i zapoznajcie się z tą powieścią bo nic nie stracicie a zyskacie wspaniałe umilenie paru godzin! Pokazuje ona w magiczny sposób jak dwójka odmiennych ludzi, tak od siebie różna musi uporać się ze swoimi emocjami, uczuciami i odruchami. Pokazuje jak dziewczyna i chłopak, z dwóch światów szukają wzajemnego porozumienia i w jaki sposób się do siebie zbliżają.

Powieść Beth Fantaskey przeczytam jeszcze nie jeden raz i jestem pewna, że ile razy bym to nie zrobiła to i tak wrażenie pozostawione na mnie przez autorkę nie zniknie. Gdybym mogła z chęcią tej pozycji dałabym ocenę jeszcze większą niż jest możliwa. Beth zabrała mnie w świat romantycznych, drapieżnych wampirów, uczuć większych niż strach, miłości potężniejszej niż śmierć. Fabuła, akcja, bohaterowie, oryginalny pomysł - to wszystko razem wzięte sprawiło, że pokochałam tę książkę i dumnie została przypisana do kanionu moich ulubionych. Także i wam ją polecam i życzę abyście mieli równie pozytywne odczucia co do niej, jak ja.

Polecam gorąco i pozdrawiam.

Sherry.

10/10