środa, 7 listopada 2012

"Pocałunki z piekła"

Tytuł: Pocałunki z piekła
Autorki: Kristin Cast, Alyson Noel, Richelle Mead, Kelley Armstrong, Francesca Lia Block
Wydawnictwo: AMBER
Liczba stron: 261
Data wydania: Listopad 2010
Opis: Przeżyłaś bal maturalny, wakacje i randkę z piekła. Teraz przygotuj się na zabójcze pocałunki z opowiadań autorek Domu Nocy, Nieśmiertelnych i Sukuba - największych gwiazd opowieści o nieśmiertelnej miłości.
Będę cię kochać aż do śmierci...
To miłosne wyznanie nabiera przerażającego znaczenia w ustach zakochanych, którzy poznali namiętne i niesamowite
POCAŁUNKI Z PIEKŁA
Dziewczyna, której pocałunek może przywrócić życie, wampirzyca, która musi zaufać tajemniczemu chłopakowi, zakochani z dwóch różnych światów, których muszą się wyrzec dla uczucia, nieśmiertelni kochankowie, którzy dla miłości zaryzykują swą nieśmiertelność, wampir zauroczony śmiertelniczką niebezpieczną dla niego jak blask słońca…
Ten, kto zasmakował zakazanego pocałunku, zapłaci za chwilę zapamiętania własną duszą – jak młodzi bohaterowie opowiadań najmodniejszych dziś twórczyń paranormalnych romansów.


"Pocałunki z piekła" to kolejny zbiór opowiadań, który pragnę wam zrecenzować. Wcześniej mogliście się już zapoznać z "Wakacjami z piekła". Tak jak i wtedy, wyrażę swoje zdanie o każdej historii osobno, aby to wszystko miało jakiś porządek. 

1. Kristin Cast  - "Powyżej"

Wzięłam tę książkę do ręki i pierwsze opowiadanie z jakim dało mi się zapoznać to właśnie "Powyżej" - Kristin Cast. Nie wiem czego się spodziewałam po autorce serii "Dom Nocy", ale na pewno nie tego. Historia była tak beznadziejna, tak poplątana, że właściwie przez te 30 stron nie wiedziałam co ja w ogóle czytam. Jak dla mnie był to splot iluś-tam zdań, które do siebie po prostu nie pasują. Miałam wielką ochotę przewrócić te parę kartek, albo je wydrzeć z powieści bo czytanie, czy też "rozszyfrowywanie" tego było prawdziwą męczarnią. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć wam o czym jest ten fragment bo nic nie zrozumiałam. Wiem tylko, że była dziewczyna, chłopak i jakieś zombie-podobne. Nie mam pojęcia jaka miała być fabuła, ale wykonanie to istna tragedia. 

Ocena: 1/10 - choć 1 to chyba i tak za dużo... 

2. Alyson Noel - "Przywróć mnie do życia" 

 Po pierwszej opowieści z tej książki nie za bardzo miałam ochotę sięgać po nią po raz kolejny, ale w końcu zaryzykowałam i spotkało mnie miłe zaskoczenie. Opowiadanie pani Noel było o niebo lepsze od tworu Kristin Cast. Z autorką serii "Nieśmiertelni" miałam wtedy styczność po raz pierwszy więc nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, aczkolwiek byłam w pełni usatysfakcjonowana po tym fragmencie. Był on o dziewczynie, która przyjeżdża do wielkiego, starego domu gdzie napotyka dwóch młodzieńcy - braci, którzy kryją mroczną tajemnicę... Klimat utrzymany był idealnie, napięcie rosło ze strony na stronę, a wszystkiemu smaczku dodawały jeszcze cytaty poprzedzające każdy rozdział. Do czasu teraźniejszego od razu można było się przyzwyczaić, a bohaterowie wykreowani byli naprawdę w porządku. Oczywiście moje serce zdobył tajemniczy Bram, ale może to dlatego, że uwielbiam Stokera, a jego imię świadczy o czymś samo za siebie, nieprawdaż? Poza tym te eleganckie suknie, sekrety, groza, dziwna mgła, magia i krew... wiem, że mój opis nie jest zbyt ułożony, bardziej przypomina chaos, ale nie jestem w stanie inaczej tego wszystkiego ująć w recenzji. To trzeba przeczytać. Ale o tym na końcu. 

Ocena: 7/10 - w pełni zasłużone. 

3. Richelle Mead - "Blask słońca" 

Czy muszę pisać coś o tej autorce? Myślę, że większości jest ona dobrze znana. Zresztą miałam już zaszczyt zaprezentowania wam recenzji dwóch książek jej autorstwa, a wkrótce kończę kolejną i biorę się za pisanie opinii. W każdym razie opowiadanie oczywiście bardzo mi się spodobało, ale może to dlatego, że zawsze miałam sentyment do świata Akademii Wampirów. Fabuła owego opowiadania dzieje się właśnie w rzeczywistości dhampirów i morojów, a głównym bohaterem jest Eric Dragomir - przyszły ojciec Lissy - którą możecie kojarzyć właśnie z Akademii Wampirów. Razem ze znajomymi Eric wyjeżdża na luksusową wyspę, gdzie naprawdę nieźle imprezują... Jedynym minusem było to, że tak szybko przebrnęłam przez te "naście" kartek i wszystko się skończyło. Uczucie wiążące młodego Dragomira i Rhenę było idealnie przedstawione, z rozsądkiem. Zresztą po pani Mead nie mogłam się spodziewać niczego innego. Miłość w pięknym wydaniu. 

Ocena: 8/10

 4. Kelley Armstrong - "Polowanie" 

Opowiada o dziewczynie - młodej wampirce, która musi ukrywać się przed tajną organizacją, która eksperymentuje na tego typu istotach. W końcu wpada w pułapkę, a na miejscu poznaje dwóch chłopaków. Od razu mówię, że to nie "typowy" romans, w którym to bohaterka musi decydować pomiędzy zalotnikami, a historia z szybką akcją, zniewalającą fabule i niezłymi zwrotami akcji. Do końca nie wiadomo było kto się okaże "tym złym". Czy to Neil? Chad? A może Marguerita, która tylko udawała dotychczas przyjaciółkę? Pani Armstrong zasługuje na wielki plus po przedstawieniu nam tej historii. Stanowiła ona miłą odskocznię od łzawych romansów i totalnych badziewi z jakimi przyszło mi się mierzyć czytając "Pocałunki z piekła". 

Ocena: 7/10 

5. Francesca Lia Block - "Lilith" 

W książkach pierwsze i ostatnie rozdziały powinny być najciekawsze, najlepsze. Pierwsze aby wciągnąć czytelnika w świat wykreowany przez autora, a ostatnie aby zachęcić do następnej części, zgadzacie się ze mną? Myślę, że tak, a problemem w tej książce był ten błąd, że opowiadania rozpoczynające i kończące były siebie warte - równie tragiczne - jakby autorki się zmówiły. Mimo, że akcja wydawała się bardziej zrozumiała od "Powyżej" to i tak niemal wszystkie elementy były tu niejasne. Głównym bohaterem był chłopak, który zmagał się z samotnością i odrzuceniem ze strony rówieśników. Myślę, że gdyby autorka bardziej zgłębiła się w wyobraźnię owego Paula i świat w jego głowie, w którym nastolatek niemal się pogrążał, lektura byłaby ciekawsza, a tak? Wyszło okropnie, a miałam nadzieję, że ta nieznana wszystkim pisarka (ciekawe czemu? - wybaczcie sarkazm) zaprezentuje nam coś co sprawi, że będziemy chcieli sięgnąć po jej inne dzieła, ale niestety. 

Ocena: 1/10 - tym razem "1" w pełni się należy.


Podsumowując: książka nie jest wybitna, ma parę lepszych opowiadań, które były zdecydowanie za krótkie i dwa, których stanowczo nie polecam, ale myślę, że jeśli ktoś miałby ochotę zapoznać się z jej treścią to powinien to zrobić w jakiś nudny wieczór kiedy będzie nabuzowany jakimś optymizmem bądź wielką cierpliwością, która z pewnością mu się przyda.

"Pocałunki z piekła" są dobre, choć opinia spada przy pierwszym i ostatnim opowiadaniu, ale myślę, że jeśli zauważycie tę książkę w bibliotece to powinniście ją spróbować przeczytać, a przynajmniej te trzy opowiadania w środku.

Pozdrawiam i życzę ciekawych powieści.

Sherry.