czwartek, 29 listopada 2012

Ewa Nowak - "Rezerwat Niebieskich Ptaków"

 Rezerwat niebieskich ptaków
Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Rezerwat Niebieskich Ptaków
Seria: Trzynastka
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data produkcji: Listopad 2008
Liczba stron: 312
Moja ocena książki: 7/10

Rodzina Sary Wieckiej, nastolatki z Warszawy, z dnia na dzień stała się bardzo bogata. Poznajemy ich w momencie, kiedy przywykli już do swojej zamożności. I co teraz? Jak radzić sobie z nadmiarem pieniędzy? Wieccy zdają się nie mieć żadnego sensownego pomysłu, a Sara ma tak dużo problemów, że nie starcza je czasu, by choć przez chwilę poważnie pomyśleć o życiu.


 Ewa Nowak z zawodu jest pedagogiem i terapeutą. Jej opowiadania i odpowiedzi na listy można przeczytać w pismach dla nastolatek np. "Cogito", "Victor Gimnazjalista", "Victor Junior" czy"Magazyn 13". Mieszka wraz z mężem i córką Idą na Warszawskiej Białołęce.

Z utworem zetknęłam się poprzez polecenie tej książki przez moją przyjaciółkę. Podobała jej się bardzo, więc stwierdziła, że i mi może przypadnie do gustu, więc szybko pobiegłam do miejskiej biblioteki publicznej, pożyczyłam i zabrałam się za czytanie.


Książka opowiada o nastoletniej Sarze, której rodzice z dnia na dzień stali się bogaci. Akcja toczy się w Warszawie. Sara to kilkunastoletnia dziewczyna, która uczęszcza do prywatnej szkoły na Kociej. Tęskni za swoją dawną podstawówką i ludźmi z byłej klasy. Podkochuje się w Łukaszu- koledze z klasy. Ma brata Januarego (skąd to imię?). Jej ojciec ma hodowlę feniksów. Beata to dawna koleżanka Sary ze starej szkoły. Odnawiają swoją znajomość i można by rzec, że stają się przyjaciółkami. Sara przez Beatę zaniedbuje szkołę. Beata jest biedna. Otrzymuje od Sary ubrania i inne drobiazgi.
Łukasz to chłopak Laury. Chodzi do szkoły na Kociej. Również podoba mu się Sara.

Autorka napisała powieść w narracji trzecioosobowej. Dzięki niej czytelnik może odpłynąć do świata Sary i obserwować jej dzieje własnymi oczyma.
Język, którym posługuje się pani Ewa Nowak jest bardzo prosty i zrozumiały.

„Rezerwat Niebieskich ptaków” jest to książka, dla wszystkich tych, którzy chcą poczuć smak bogactwa. Dzięki niej możemy uzmysłowić sobie, że nie zawsze jest tak kolorowo jakby nam się mogło wydawać. Zawsze są jakieś wady. Niby ma się super modne ciuchy, najnowsze telefony, czy inne sprzęty, ale nie zawsze znajduje się prawdziwych przyjaciół. Sara, gdy stała się bogata, rzuciła swoich byłych przyjaciół. Nie chciała ich znać. Twierdziła, że jeśli ma pieniądze, ma wszystko. Myślała, że dzięki pieniądzom będzie miała popularnych przyjaciół i sama taką się stanie. Jednak wcale się tak nie stało. Sara czuła się samotna i po jakimś czasie zatęskniła za swoją starą szkołą i kolegami. Zaprzyjaźniła się z Beatą, z którą dawniej nawet nie rozmawiała. Sara, aby utrzymać z dziewczyną, zawala lekcje i ma wielkie zaległości. Mimo tego zabiera ją na zlot fanów Kaczmarskiego.
Sara „odbija” chłopaka Laurze, która potem chce się z nią zaprzyjaźnić i wcale nie ma tego dziewczynie za złe.

Tytuł utworu pochodzi od feniksów- niebieskich ptaków hodowanych przez ojca Sary oraz od rezerwatu – tak nazywano szkołę do której uczęszczała dziewczyna.

Książka jest naprawdę bardzo ciekawa i wciągająca. Polecam ją wszystkim nastolatkom, które wyobrażają sobie świat bogaczy (przeważnie jest to mylne wyobrażenie)

wtorek, 27 listopada 2012

Sherrilyn Kenyon - "Objęcia Nocy"

Tytuł: Objęcia Nocy
Autorka: Sherrilyn Kenyon
Seria: Mroczni Łowcy
Tom: 2
Wydawnictwo: MAG
Wydane: 09.02.2011
Liczba stron: 544
Moja ocena: 9/10

Opis: Talon był celtyckim wojownikiem, którego przeklęli starożytni bogowie. Po tym, jak zamordowano jego siostrę, Talon, umierając, zawarł pakt z boginią Artemidą. W zamian za możliwość dokonania zemsty na klanie, który go zdradził, oddał duszę i rozpoczął wieczną służbę jako Mroczny Łowca. Przysiągł walczyć z Daimonami i ratować pochwycone przez nie ludzkie dusze. Nigdy nie miał powodu, żeby żałować dokonanego wyboru – dopóki nie spotkał Sunshine Runningwolf. Niekonwencjonalna Sunshine powinna być dla niego idealną kobietą. Była piękna, seksowna i nie szukała stałego związku. Jednakże, im więcej czasu Talon spędzał w jej towarzystwie, tym bardziej tęsknił za marzeniami o miłości i rodzinie – marzeniami, które pochował wieki temu. A miłość do Sunshine okaże się niebezpieczna dla nich obojga – Talon ma nigdy nie zaznać spokoju i szczęścia, ponieważ jego wrogowie nieustannie szukają sposobu, żeby zniszczyć jego i wszystkich mu bliskich…

Niedawno recenzowałam tutaj książkę: "Rozkosze Nocy" czyli pierwszą część serii Mroczni Łowcy.  Ta książka nie opowiada dalszej historii Kyriana i Amandy, a rozpoczyna całką nową opowieść. Tym razem jej bohaterami zostają: Talon - Mroczny Łowca, którego mieliśmy okazję poznać w "Rozkoszach Nocy" i Sunshine - energiczna, nieco roztrzepana artystka. 

Główny bohater jest Celtem, który wiele lat wcześniej, po śmierci siostry, dołączył do grona wojowników Artemidy, za możliwość dokonania zemsty na klanie, który spowodował jego śmierć. Zresztą nie tylko jego. Mężczyzna ma naprawdę przerażającą przeszłość. Jego dawny klan, któremu przewodził, zdradził go i zamordował jego siostrę, która była dla niego całym życiem. Oprócz tego, wcześniej zmarła mu żona, więc nie możemy się dziwić niewidzialnej ranie, która wyryła się na jego psychice. Po takiej stracie nie przypuszczał, że kiedykolwiek ktoś wzbudzi w nim jeszcze jakieś uczucia. A jednak na jego drodze, pewnego razu staje pewna intrygująca i piękna kobieta...

Pewnego wieczoru Sunshine - miejscowa artystka, która ma dość specyficzne poglądy na świat, zostaje zaatakowana przez Daimony - istoty, z którymi od wieków walczą Mroczni Łowcy. Całkiem "przypadkiem" w okolicy znajduje się Talon, który widząc damę w opresji idzie zabić przeciwników. Noc dla niego kończy się... no cóż. W zależności od interpretacji. Z jednej strony, traci przytomność, a z drugiej budzi się w domu uroczej i pięknej wybawicielki, która zadbała by nic złego mu się już nie stało.Wkrótce możemy dostrzec inne, na pozór "przypadkowe" rzeczy. Dlaczego Talon czuje z nowo poznałą taką wieź? Co łączy ją z dawną żoną Łowcy? Tajemnic się mnoży, a nikt nie zna odpowiedzi na choćby jedno zadawane pytanie.

W powieści tej możemy poznać też sobowtóra Archerona, który również się tu pojawia, jako postać epizodyczna. Byłam bardzo zadowolona z jego obecności, bowiem jest on jednym z moich ulubionych bohaterów. Kolejnym jest Zarek - niebezpieczny, pozbawiony zasad moralności i skrupułów drań, który nie zawaha się stanąć po przeciwnej stronie barykady jeśli tylko wniesie to jakiś zysk w jego życie. Wbrew wszystkim spekulacjom na jego temat, podbił moje serce swoim byciem i sposobem funkcjonowania. 

Skupmy się jednak na głównym wątku. Wraz z przybyciem nowej miłości Talona, pojawiają się także Daimony oraz pewien złośliwy bóg, który przed lat przysiągł sobie, zniszczenie wszystkiego co drogie jest sercu Celta. 

Fabuła oczywiście wspaniała, wartka akcja gwarantuje nam wiele nieprzespanych godzin, a styl autorki aż się prosi o uzależnienie. Bohaterowie są oryginalni, każdy jest inny od reszty co daje naprawdę niezwykły efekt. Scen niepewności, tak jak i erotycznych nie brakuje, a mnie zdecydowanie najbardziej odpowiadało towarzystwo Asha i przybliżenie nam trochę jego historii. Dowiadujemy się o nim wielu nowych rzeczy, które niektórych mogą zszokować. Jestem bardzo szczęśliwa, że autorka postanowiła napisać książkę o nim i wprost się nie mogę doczekać kiedy dorwę ją w swoje ręce.  W każdym razie... bywają tu sceny smutne, zabawne, niepewne. Zwroty akcji następują dość często więc książka jest niemal nieprzewidywalna.

Książkę zdecydowanie polecam, nawet tym, którzy nie zapoznali się jeszcze  z częścią pierwszą. Można z nią spędzić kilka naprawdę miłych godzin. Ja z pewnością do niej kiedyś wrócę, a tymczasem biorę się za kończenie książki "Taniec z diabłem", w której to głównym bohaterem jest właśnie mój uroczy Zarek.

Polecam i pozdrawiam.
(Przepraszam za tak marną recenzję, zwłaszcza tak wspaniałej książki, ale niestety wena mnie opuściła).

9/10
Sherry.

wtorek, 20 listopada 2012

Amy Meredith - "Cienie"

    
    Tytuł: Cienie
Autorka: Amy Meredith
Seria: Dotyk Ciemności
Tom: 1/4 (Cienie, Polowanie, Gorączka, Zdradzona)
Data wydania: październik 2010
Liczba stron: 247
Wydawnictwo: Amber
Moja ocena: 7/10

Opis: Początek tajemniczych, romantycznych i pełnych humoru przygód śmiertelnej dziewczyny - jedynej, która może pokonać demony panoszące się w modnym kurorcie.
Ale nie samą walką ze złem człowiek żyje…
Eve jest ładna, popularna, mieszka we wspaniałej rezydencji w Hamptons, kocha zakupy i designerskie ciuchy. I nie ma większych zmartwień poza tym, że zdarza jej się przekroczyć wyznaczony przez rodziców limit na karcie kredytowej. Do czasu…
Pewnego dnia w jej liceum zjawia się dwóch nowych chłopców.
Luke, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, od razu wpada jej w oko.
Tajemniczy, małomówny Mal działa na nią jak magnes.
Obaj są fantastyczni, a wybór trudny. Zwłaszcza kiedy Eve odkryje, że nieprzypadkowo przybyli do miasta, w którym nagle zaczyna roić się od demonów
...

Książka "Cienie" jest literackim debiutem Amy Meredith, która twierdzi, że zawsze fascynowało ją wszystko, co nadnaturalne, chociaż jeśli ma być zupełnie szczera, w prawdziwym świecie o wiele bardziej od walki z demonami lubi zakupy… 

Powieść ta zawiera w sobie dużo wątków, które teraz są "modne" i cieszą się sławą, jeśli chodzi o czytelniczki. Nikogo nie zdziwi występowanie trójkącików miłosnych w lekturach, odwieczne pytania bohaterek: "którego z nich wybrać?", a przede wszystkim gatunek - paranormal-romance. 

Niekoniecznie lubię gdy w książkach, najczęściej dziewczyna - główna bohaterka i nasza przewodniczka po książce ma super moce, wyróżnia się spośród innych, świat bez niej zginie, blablabla. Z takim motywem mamy styczność np. w serii Dom Nocy, gdzie Zoey zamieniła się już niemal w boginię! Ale nie o tym miałam pisać. Te "dary" mnie strasznie irytują, ale istnieją autorki, które bardzo zgrabnie potrafią spleść to wszystko w jedno i wychodzi im to bezbłędnie, a nam czytelnikom wydaje się, że to, iż bohaterka się wyróżnia  jest w pełni naturalne. "Cienie" jest właśnie jedną z takich książek. Co już wpływa na jej plus. 

Główną bohaterką jest tu Eve Evergold - jedna z najpopularniejszych i najpiękniejszych dziewczyn w szkole. Ma ona słabość do zakupów i często jej rodzice muszą się liczyć z tym, że ich córeczka przekracza limity na karcie kredytowej. Pewnego dnia odkrywa, że ma naprawdę niezwykłą moc. Zaczyna zgłębiać się w historię Wiedźmy z Deepdene, udowadniając czytelnikowi, że nie tylko moda jej w głowie i tak zupełnie tępa nie jest jak z początku mogło się wydawać. Jeśli na początku Eve trochę irytuje to z czasem można ją polubić, zresztą tak samo jak jej przyjaciółkę - Jess. 

Powieść jest przyjemna, lekko się ją czyta, a to dlatego, że styl autorki jest dość prosty, a fabuła trochę przewidywalna. Może nie jest to książka, która coś wnosi, jakąś życiową sentencję czy też morał, ale na pewno jest ona cudownym umileniem wieczoru. Jestem bardzo, ale to bardzo zła, że ma ona tylko niecałe 250 stron! Zwłaszcza za taką cenę! Zresztą kolejne części tej serii nie są grubsze, choć mają w sobie jeszcze więcej tajemnic i akcji. Osobiście bardzo podziwiam to co powstaje z pióra pani Amy bo udowodniła już, że potrafi pisać naprawdę ciekawie, a jej książki są pewnym uzależnieniem. 

Fabuła? Do małego miasteczka Deepdene sprowadzają się dwaj chłopacy. Luke - syn pastora i nieziemsko uroczy chłopak, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki od razu wzbudził moją sympatię. Wydawał się zupełnie naturalny, a poza tym cieszyła mnie ironia jego istnienia i życia. Jest jeszcze Mal - seksowny, tajemniczy, małomówny uczeń, który wprowadził się do rezydencji, którą niegdyś zamieszkiwała gwiazda rocku. Co dziwne ich egzystencja w miasteczku kończy spokój, który dotąd w nim panował, a zaczyna erę demonów, która utrzymywać się będzie przez wszystkie cztery części. Tak naprawdę do końca nie możemy być na 100% pewni, który z chłopców jest odpowiedzialny z ataki potwornych istot i który może być jednym z nich. 

Moim zdaniem okładka bardzo przykuwa wzrok, jest naprawdę piękna w swojej prostocie. Wydaje się być mroczna i oddaje część tego co możemy znaleźć wewnątrz niej. 

Myślę, że mimo wszystko książka zasługuje na przeczytanie, a szczególnie u fanatyków wszystkiego co paranormalne i nieludzkie. Może nie jest ambitna, ale sympatyczna i na pewno przyjemna. Wbrew pozorom naprawdę może wciągnąć i ponieść naszą wyobraźnię w świat demonów i wiedźm, a jednocześnie przypominać nam o zwykłych, pospolitych zainteresowaniach współczesnych nastolatek. Poza tym na rynku nie ma dużo książek, w których bohaterka nie jest ofiarą, a sama potrafi walczyć o to co dla niej najważniejsze. To właśnie odróżnia Eve od innych jej podobnych. Swoją postawą udowadnia nam, że nie różni się zbytnio od realnych dziewczyn w jej wieku, a to też z pewnością działa na korzyść tej książki.

''Niegrzeczni chłopcy są fajni, ale randkowanie z demonem?''

Polecam - 7/10

Pozdrawiam.
Sherry.

wtorek, 13 listopada 2012

Kelly Keaton - "Z ciemnością jej do twarzy"



Tytuł: Z ciemnością jej do twarzy
Autor: Kelly Keaton
Seria: Bogowie i potwory
Tom: 1
Wydawnictwo: Znak
Wydane: maj 2011
Liczba stron: 264
Moja ocena: 9/10
Opis: Ari jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce przezwyciężyć klątwę. W tym celu musi pojechać do Nowego Orleanu. Miasta, gdzie czekają na nią niebezpieczne przygody i równie niebezpieczna miłość. Miasta, do którego lepiej się nie zbliżać... Miasta, które po gigantycznej katastrofie jest pełne odmieńców, wampirów, czarodziejów, hybryd. Na ich tle Ari wydaje się zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...


Piękno naznaczone złem...
Miłość naznaczona klątwą...

Okładka powieści: "Z ciemnością jej do twarzy" - Kelly Keaton jest naprawdę śliczna i z pewnością wielu fanatyków estetyki zauroczyła tak jak mnie. Oprawa graficzna przyciąga wzrok i to chyba właśnie ona sprawiła w większym stopniu, iż kupiłam tę powieść. Oczywiście nie licząc wspaniałych recenzji innych czytelników i opisowi, który pozostawia dużo do życzenia. Więc biorąc tę książkę do ręki widzimy przed sobą dziewczynę z platynowymi włosami, szmaragdowymi oczami i księżycem pod jednym z nich, z pewnością nieprzeciętnej urody, skąpaną w fioletowym blasku. Czcionka tytułu naprawdę jest świetnie dopasowana i ogólnie szczegóły widać, że zostały dopieszczone do końca.

Sama pani Keaton zyskała moją sympatię kiedy tylko przeczytałam jej opis, ponieważ bardzo mnie przypomina. Z tego co się dowiedziałam to kocha starożytną historię, fantastykę i mitologię - czyli tematy, które i mnie poruszają dogłębnie. Mity towarzyszą mi już od podstawówki kiedy to po raz pierwszy przeczytałam jakąś bajkę o bogach olimpijskich i o antycznej Grecji. Wtedy to zapałałam do tego miłością, która trwa do dziś. Z chęcią zagłębiam się w te starożytne historie i mity, a ostatnio stanowią źródło mojej weny do pisania opowiadań. Ponadto myślę, że Kelley świetnie zgrałaby się w duecie pisarskim z moim idolem - Rickiem Riordanem bo chociaż niewątpliwie mają inny styl pisania i inne pomysły to świetnie sobie radzą z wprowadzaniem mitologii w czasy współczesne, a nawet do przyszłości. 

Powalająca fabuła opowiada historię nastolatki - Ari, która ma nietypową przeszłość oraz niebanalny wygląd. Srebrzyste włosy, które działają jak wabik na mężczyzn, po każdym obcięciu czy też farbowaniu, odrastają co stanowi spory problem bo dziewczyna nie lubi rzucać się w oczy. Oprócz tego bohaterka nie może się pogodzić z niewiedzą związaną z nieznaną jej przeszłością. Wie tylko, że ze wszystkim łączy się sprawa szaleństwa i samobójstwa matki, która to niegdyś sama się uwięziła w szpitalu dla obłąkanych. Ari postanawia za wszelką cenę dotrzeć do prawdy i w tym celu wyrusza na bardzo niebezpieczną wyprawę do Nowego Orleanu, który po wielkim huraganie, został wykupiony przez parę rodzin z wielkimi wpływami w mieście. Okazuje się, że na miejscu nastolatce przyjdzie się spotkać z wieloma, dziwnymi istotami, w których znajdzie przyjaciół lub śmiertelnych wrogów.

Pomysł na historię jest po prostu wspaniały i urzekający od początku do końca! Chylę czoła przed pisarką za tak wielką wyobraźnię. Wykonanie również jest cudowne, styl pisarki bardzo lekki, w niektórych miejscach typowo młodzieżowy co dodaje szczyptę realizmu. Bohaterowie wykreowani są genialnie począwszy od tych występujących niemal na każdej kartce, a skończywszy na tych, z którymi do czynienia mamy bardzo rzadko. Widać, że wszystko było tu dobrze przemyślane i myślę, że ta seria zaczęła się wprost idealnie!

Nie możemy zapomnieć, iż jest  to książka z działu "paranormal-romance", a więc i wątek miłosny się tu znajdzie. Tajemniczy Sebastian - bo o nim mowa jest wspaniałym chłopakiem i można powiedzieć, że już po wprowadzeniu go do rozdziału bodajże trzeciego, jeśli dobrze pamiętam, moje serce zaczęło szybciej bić. Jest takim typem postaci, która moją sympatię zyskuje już na początku. Dla Ari stanowi produkt zakazany i totalnie niebezpieczny choć kuszący i bardzo, bardzo pociągający...

Zgłębiając tajemnicę głównej bohaterki, wraz z nią udajemy się w najgłębiej schowane kryjówki Matki Ziemi, w najmroczniejsze zakamarki Nowego Orleanu, w najniebezpieczniejszą przygodę jej życia. Mity i legendy wołają o odkrycie, a  my musimy tylko czekać, aż wszystkie elementy zagadki się uporządkują i znajdą na swoim miejscu... Śmiertelna gra zwana życiem, jest bowiem jak puzzle z wieloma kosteczkami w jednym kolorze.

Co do akcji to jej wielbiciele się nie zawiodą bowiem zaczyna się ona toczyć już w pierwszym rozdziale i trwa przez całą lekturę czyniąc świat wykreowany przez panią Kelley jeszcze ciekawszym Trzeba przyznać autorce, że idealnie w powieści potrafi opisywać emocje i przekazywać uczucia, których naprawdę jest sporo w tej pozycji książkowej. Oprócz tego spodobało mi się, że każdy bohater był swego rodzaju indywidualistą. Ich charaktery były tak różne, tak od siebie inne... Aristanae jest buntowniczką ze śmiałymi poglądami i determinacją, która mnie naprawdę zachwyciła! Ten upór w dążeniu do celu tak bardzo przypominał moje zachowanie, że z miejsca zaczęłam się utożsamiać z bohaterką. Ma ona też cięty język i w pewnych sytuacjach nawet się nie powstrzymuje od wyrażeniem swojego zdania co działa zazwyczaj na jej niekorzyść...

Kim jest tajemniczy, potężny wróg, który tylko czai się by zapolować na Ari? Czym się kieruje w doborze ofiary? Komu, na pozór zwykła nastolatka może zaufać i powierzyć sekrety? Czy dotrze do najgłębiej skrywanych tajemnic duszy Sebastiana?

Swoim skromnym zdaniem, jako czytelniczka i pasjonatka mitologii i literatury fantastycznej mogę wam tę książkę jedynie polecić. Muszę wam się jednak przyznać, że był szczegół, który sprawił, że miałam ochotę rzucić się na autorkę z pięściami, a było to zakończenie, które nastąpiło stanowczo za szybko. Pozostaje mi czekać na drugą część o intrygującym tytule: "A Beautiful Evil" - co w moim przekładzie znaczy "Piękne zło"? Mam nadzieję, że moja opinia i wysoka ocena nie będzie się różnić od waszych i również i was zachwyci ta powieść. Ja ją przeczytałam już dawno temu, ale naprawdę z przyjemnością do niej ponownie powrócę zwłaszcza, że właśnie teraz zaczęłam ją kartkować i przypominać sobie cudowne sceny z moim przystojnym Sebastianem...

Pozdrawiam i życzę miłej lektury.

9/10

środa, 7 listopada 2012

"Pocałunki z piekła"

Tytuł: Pocałunki z piekła
Autorki: Kristin Cast, Alyson Noel, Richelle Mead, Kelley Armstrong, Francesca Lia Block
Wydawnictwo: AMBER
Liczba stron: 261
Data wydania: Listopad 2010
Opis: Przeżyłaś bal maturalny, wakacje i randkę z piekła. Teraz przygotuj się na zabójcze pocałunki z opowiadań autorek Domu Nocy, Nieśmiertelnych i Sukuba - największych gwiazd opowieści o nieśmiertelnej miłości.
Będę cię kochać aż do śmierci...
To miłosne wyznanie nabiera przerażającego znaczenia w ustach zakochanych, którzy poznali namiętne i niesamowite
POCAŁUNKI Z PIEKŁA
Dziewczyna, której pocałunek może przywrócić życie, wampirzyca, która musi zaufać tajemniczemu chłopakowi, zakochani z dwóch różnych światów, których muszą się wyrzec dla uczucia, nieśmiertelni kochankowie, którzy dla miłości zaryzykują swą nieśmiertelność, wampir zauroczony śmiertelniczką niebezpieczną dla niego jak blask słońca…
Ten, kto zasmakował zakazanego pocałunku, zapłaci za chwilę zapamiętania własną duszą – jak młodzi bohaterowie opowiadań najmodniejszych dziś twórczyń paranormalnych romansów.


"Pocałunki z piekła" to kolejny zbiór opowiadań, który pragnę wam zrecenzować. Wcześniej mogliście się już zapoznać z "Wakacjami z piekła". Tak jak i wtedy, wyrażę swoje zdanie o każdej historii osobno, aby to wszystko miało jakiś porządek. 

1. Kristin Cast  - "Powyżej"

Wzięłam tę książkę do ręki i pierwsze opowiadanie z jakim dało mi się zapoznać to właśnie "Powyżej" - Kristin Cast. Nie wiem czego się spodziewałam po autorce serii "Dom Nocy", ale na pewno nie tego. Historia była tak beznadziejna, tak poplątana, że właściwie przez te 30 stron nie wiedziałam co ja w ogóle czytam. Jak dla mnie był to splot iluś-tam zdań, które do siebie po prostu nie pasują. Miałam wielką ochotę przewrócić te parę kartek, albo je wydrzeć z powieści bo czytanie, czy też "rozszyfrowywanie" tego było prawdziwą męczarnią. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć wam o czym jest ten fragment bo nic nie zrozumiałam. Wiem tylko, że była dziewczyna, chłopak i jakieś zombie-podobne. Nie mam pojęcia jaka miała być fabuła, ale wykonanie to istna tragedia. 

Ocena: 1/10 - choć 1 to chyba i tak za dużo... 

2. Alyson Noel - "Przywróć mnie do życia" 

 Po pierwszej opowieści z tej książki nie za bardzo miałam ochotę sięgać po nią po raz kolejny, ale w końcu zaryzykowałam i spotkało mnie miłe zaskoczenie. Opowiadanie pani Noel było o niebo lepsze od tworu Kristin Cast. Z autorką serii "Nieśmiertelni" miałam wtedy styczność po raz pierwszy więc nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, aczkolwiek byłam w pełni usatysfakcjonowana po tym fragmencie. Był on o dziewczynie, która przyjeżdża do wielkiego, starego domu gdzie napotyka dwóch młodzieńcy - braci, którzy kryją mroczną tajemnicę... Klimat utrzymany był idealnie, napięcie rosło ze strony na stronę, a wszystkiemu smaczku dodawały jeszcze cytaty poprzedzające każdy rozdział. Do czasu teraźniejszego od razu można było się przyzwyczaić, a bohaterowie wykreowani byli naprawdę w porządku. Oczywiście moje serce zdobył tajemniczy Bram, ale może to dlatego, że uwielbiam Stokera, a jego imię świadczy o czymś samo za siebie, nieprawdaż? Poza tym te eleganckie suknie, sekrety, groza, dziwna mgła, magia i krew... wiem, że mój opis nie jest zbyt ułożony, bardziej przypomina chaos, ale nie jestem w stanie inaczej tego wszystkiego ująć w recenzji. To trzeba przeczytać. Ale o tym na końcu. 

Ocena: 7/10 - w pełni zasłużone. 

3. Richelle Mead - "Blask słońca" 

Czy muszę pisać coś o tej autorce? Myślę, że większości jest ona dobrze znana. Zresztą miałam już zaszczyt zaprezentowania wam recenzji dwóch książek jej autorstwa, a wkrótce kończę kolejną i biorę się za pisanie opinii. W każdym razie opowiadanie oczywiście bardzo mi się spodobało, ale może to dlatego, że zawsze miałam sentyment do świata Akademii Wampirów. Fabuła owego opowiadania dzieje się właśnie w rzeczywistości dhampirów i morojów, a głównym bohaterem jest Eric Dragomir - przyszły ojciec Lissy - którą możecie kojarzyć właśnie z Akademii Wampirów. Razem ze znajomymi Eric wyjeżdża na luksusową wyspę, gdzie naprawdę nieźle imprezują... Jedynym minusem było to, że tak szybko przebrnęłam przez te "naście" kartek i wszystko się skończyło. Uczucie wiążące młodego Dragomira i Rhenę było idealnie przedstawione, z rozsądkiem. Zresztą po pani Mead nie mogłam się spodziewać niczego innego. Miłość w pięknym wydaniu. 

Ocena: 8/10

 4. Kelley Armstrong - "Polowanie" 

Opowiada o dziewczynie - młodej wampirce, która musi ukrywać się przed tajną organizacją, która eksperymentuje na tego typu istotach. W końcu wpada w pułapkę, a na miejscu poznaje dwóch chłopaków. Od razu mówię, że to nie "typowy" romans, w którym to bohaterka musi decydować pomiędzy zalotnikami, a historia z szybką akcją, zniewalającą fabule i niezłymi zwrotami akcji. Do końca nie wiadomo było kto się okaże "tym złym". Czy to Neil? Chad? A może Marguerita, która tylko udawała dotychczas przyjaciółkę? Pani Armstrong zasługuje na wielki plus po przedstawieniu nam tej historii. Stanowiła ona miłą odskocznię od łzawych romansów i totalnych badziewi z jakimi przyszło mi się mierzyć czytając "Pocałunki z piekła". 

Ocena: 7/10 

5. Francesca Lia Block - "Lilith" 

W książkach pierwsze i ostatnie rozdziały powinny być najciekawsze, najlepsze. Pierwsze aby wciągnąć czytelnika w świat wykreowany przez autora, a ostatnie aby zachęcić do następnej części, zgadzacie się ze mną? Myślę, że tak, a problemem w tej książce był ten błąd, że opowiadania rozpoczynające i kończące były siebie warte - równie tragiczne - jakby autorki się zmówiły. Mimo, że akcja wydawała się bardziej zrozumiała od "Powyżej" to i tak niemal wszystkie elementy były tu niejasne. Głównym bohaterem był chłopak, który zmagał się z samotnością i odrzuceniem ze strony rówieśników. Myślę, że gdyby autorka bardziej zgłębiła się w wyobraźnię owego Paula i świat w jego głowie, w którym nastolatek niemal się pogrążał, lektura byłaby ciekawsza, a tak? Wyszło okropnie, a miałam nadzieję, że ta nieznana wszystkim pisarka (ciekawe czemu? - wybaczcie sarkazm) zaprezentuje nam coś co sprawi, że będziemy chcieli sięgnąć po jej inne dzieła, ale niestety. 

Ocena: 1/10 - tym razem "1" w pełni się należy.


Podsumowując: książka nie jest wybitna, ma parę lepszych opowiadań, które były zdecydowanie za krótkie i dwa, których stanowczo nie polecam, ale myślę, że jeśli ktoś miałby ochotę zapoznać się z jej treścią to powinien to zrobić w jakiś nudny wieczór kiedy będzie nabuzowany jakimś optymizmem bądź wielką cierpliwością, która z pewnością mu się przyda.

"Pocałunki z piekła" są dobre, choć opinia spada przy pierwszym i ostatnim opowiadaniu, ale myślę, że jeśli zauważycie tę książkę w bibliotece to powinniście ją spróbować przeczytać, a przynajmniej te trzy opowiadania w środku.

Pozdrawiam i życzę ciekawych powieści.

Sherry.