wtorek, 30 października 2012

Celine Kiernan - "Zatruty Tron"

Tytuł: Zatruty Tron
Autorka: Celine Kiernan
Seria: Trylogia Moorehawke
Tom: 1/3
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 424
Moja ocena: 8,5/10
Opis: Pierwsza część przygodowej trylogii dla młodzieży osadzona w średniowiecznych realiach.
Piętnastoletnia Wynter Moorehawke, córka Obrońcy Tronu, powraca z ponurych Krain Północy w rodzinne strony i z przerażeniem odkrywa, że w dotąd spokojnym i tolerancyjnym królestwie nastały mroczne czasy. Intrygi, tortury i bezpardonowa walka o władzę stały się stałym elementem dworskiego życia, a wszelki opór wobec króla jest brutalnie tłumiony. Wynter staje przed trudnym wyborem – poddać się królewskiej woli czy z narażeniem życia walczyć o przywrócenie ładu w królestwie?
Wciągająca powieść przygodowa o dworskich intrygach, polityce i miłości, osadzona w średniowiecznej Europie.


Już na wstępie pragnę zaznaczyć, że opis nie oddaje w pełni tego co się dzieje w książce więc proszę się nim zanadto nie kierować. 

Może zacznę od okładki. Nie ma szału, jednakże podoba mi się ukazanie głównej bohaterki jako dziewczyny potrafiącej walczyć o to czego pragnie, gotowej poświęcić siebie by ocalić tych, których kocha. Zastosowana tutaj zieleń bardzo ładnie współgra z czcionką użytą w tytule. Jednym słowem - ja jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana. 

Po "Zatruty Tron", mimo iż jest z gatunku fantasy, który bardzo lubię, sięgnęłam z dystansem i co ciekawe, całkiem przypadkowo. Pewnego bowiem dnia, jechałam sobie i postanowiłam wstąpić do księgarni gdyż już od dawna polowałam na pewną książkę. Nie zobaczywszy jej na półkach wpadłam w pewnego rodzaju złość bo z pewnością, dużo osób zna to uczucie kiedy powieść czasami stoi na półce w księgarni miesiącami, a jak nagle decydujemy się ją kupić, tajemniczo znika.W każdym razie coś takiego przytrafiło się mi, a że nie chciałam wracać do domu z pustymi rękoma, wzięłam powieść pierwszą z brzegu i pobiegłam do kasy. Długo zwlekałam z rozpoczęciem tej książki, gdyż jeszcze w aucie zaczęłam czytać pierwszy rozdział i... nie zachwycił mnie. A jednak w pewnym momencie postanowiłam wziąć się za to i zaczęłam przewracać kolejne strony. Ku mojemu zdziwieniu "Zatruty Tron" okazał się powieścią jedną z sympatyczniejszych jakie czytałam i zachwycił mnie. 

Główną bohaterką jest Wynter - piętnastoletnia dziewczyna, która po wielu latach wraca do krainy gdzie niegdyś mieszkała razem z ojcem - Lorcanem Moorehawke, Obrońcą Tronu i bliskim przyjacielem króla Jonathona. Gdy jednak dociera na miejsce zauważa, że wszystko się zmieniło od czasu kiedy była tam ostatni raz. Znajomości z duchami stały się zakazane, koty tajemniczo zniknęły, a jej jeden z jej najbliższych przyjaciół, przepadł bez wieści. Dodajmy jeszcze do tego dziwną chorobę nękającą jej ojca, księcia Raziego - który był kiedyś dla niej niczym brat, a teraz może stać się dziedzicem tronu, króla terroryzującego mieszkańców swojego królestwa i nowego znajomego - Chrisa, a otrzymujemy nastolatkę, która wie, że nie może zostawić tak tej sytuacji. 

Przez pierwsze strony tej powieści trudno się przebić, akcja toczy się straszliwie wolno, czuć swego rodzaju nudę i monotonność, a jednak z biegiem kartek okazuje się, że trafiliśmy na wspaniałą książkę, której akcja na dodatek, toczy się w Średniowieczu - do którego ja osobiście mam słabość. 

Bohaterka przez wszystkie rozdziały będzie walczyć o przywrócenie dawnej świetności swemu domu, ale ile można zrobić mając przeciwko sobie nieposkromionego króla? Bardzo polubiłam zastosowaną tutaj trzecioosobową narrację gdyż pomogła nam wczuć się w fabułę i dała możliwość zagubienia się w klimatach fantastycznego świata wykreowanego przez panią Kiernan. Poza tym plusem były też bardzo od siebie różne charaktery postaci, począwszy od odważnej, stanowczej, ale też wrażliwej Wynter, a skończywszy na nieco cynicznym, aroganckim, choć słodkim Chrisie, który podbił moje serce już w pierwszym dialogu. 

Nie jest to romans wyciskający łzy z oczu, a jednak można poczuć tu wątek miłosny, naprawdę romantyczny. Oprócz tego mam wrażenie, że dla pani Celine ważniejsze było ukazanie walki i prawdziwej wartości przyjaźni, aniżeli romansu, z czego oczywiście bardzo się cieszę bo wyszło jej to perfekcyjnie. Większych zastrzeżeń do "Zatrutego Tronu" nie posiadam z czego też jestem dumna, bo niewiele powieści z gatunku fantasy potrafi aż tak podbić moje serce. 

Książka ta skutecznie potrafi przekonać czytelnika do zapoznania się z treścią drugiej, co oczywiście jest w moich planach. Po skończeniu tej ma się wrażenie niedosytu, a poza tym, mamy całą masę pytań, na które zabrakło odpowiedzi. Nie mogę się doczekać aż w moje ręce wpadnie "Królestwo Cieni", a później "Zbuntowany Książę", który jest finałem Trylogii pani Kiernan. Bardzo polecam tę powieść ludziom, którzy choć trochę lubią fantasy lub po prostu nie przeszkadza im występowanie magii w tle. Czeka na nich bowiem cudowna lektura, od której trudno się uwolnić... 

Polecam gorąco i pozdrawiam.
Sherry.

8,5/10