wtorek, 11 września 2012

Keri Arthur - "Wschodzący Księżyc"



Tytuł: Wschodzący Księżyc
Oryginalny tytuł: Full Moon Rising
Autor: Keri Arthur
Seria: Zew Nocy
Tom: 1
Wydawnictwo: Erica
Liczba stron: 438
Tłumaczenie: Kinga Składanowska
Moja ocena: 9/10

Riley Janson, na co dzień zatrudniona w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne, skrywa niezwykłą tajemnicę. Jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira, ale jej wilcza natura dominuje.
Nie chce być Strażnikiem, jak jej brat bliźniak, Rhoan, który musi zabijać, aby ochraniać ludzi. Jednak nie zawsze okoliczności sprzyjają naszym planom, czasem życie decyduje za nas…
Zbliża się pełnia, która wilczą część Riley bierze w posiadanie i doprowadza do burzy zmysłów. Gdy Rhoan znika w trakcie misji, a tajemniczy, nagi i niezmiernie pociągający wampir staje na progu jej mieszkania, Riley wie, że zbliżają się kłopoty. Aby odszukać brata, angażuje się w sprawę tajemniczej śmierci Strażników Departamentu. Jakby tego było mało, pojawia się niebezpieczny szaleniec ogarnięty obsesyjną myślą stworzenia doskonałej istoty powstałej z połączenia kilku genów nieludzi…
„Wschodzący księżyc” jest pierwszą z serii dziewięciu książek o Riley Jenson.
Daj porwać się księżycowej gorączce i wejdź do świata, gdzie wilcza namiętność budzi do życia nawet nieumarłych…
 


Do kupna tej książki zachęciły mnie przede wszystkim opinie czytelników oraz ich recenzje. Byłam zachwycona tym jak ludzie na różnych blogach i forach wychwalali ją, nie szczędząc sobie pochlebstw. Autorka serii Zew Nocy - Keri Arthur była nagradzaną już pisarką, więc ogólnie wszystkie czynniki, które ja brałam zawsze pod uwagę przy kupnie przechylają szalę na korzyść tej powieści. W końcu ją wzięłam, przeczytałam i jak tam nastrój? Zobaczcie.

Rilley - główna bohaterka, niesamowicie mi zaimponowała. Swoją postawą, tym jak patrzyła na świat, pewnością siebie i odwagą. Właściwie moją sympatię wzbudziła od pierwszych zdań. Została świetnie wykreowana i chylę czoła przez autorką w sprawie bohaterów gdyż każdy był ujmujący. W każdym razie wracając do Rilley... Jest niezwykłą osobą. Nie mam tu na myśli tylko jej charakteru, czy wyglądu, ale to kim jest, bowiem stanowi rzadko spotykane połączenie dwóch ras. Wilkołaka i wampira. Nie da się jednak ukryć, że pierwsza przeważa. Jak można zauważyć czytając opis... pracuje w Departamencie Innych Ras jako łącznik. Broni się jak tylko może przed niechcianą posadą Strażnika, do czego zachęca ją głównie, jej szef - Jack.
Zbliża się pełnia, a więc w ciele kobiety panuje księżycowa gorączka, nad którą nie da się zapanować. Mało tego! Jej brat bliźniak - Rohan - Strażnik znika w tajemniczych okolicznościach podczas swojej misji. Dodając do tego stojącego u progu jej mieszkania nagiego wampira otrzymujemy mieszankę wybuchową. Jednak to dopiero początek kłopotów z jakimi przyjdzie się zmierzyć rudowłosej Rilley.

Chcąc nie chcąc bierze udział w misji mającej na celu głównie znalezienie Rohana, ale też odkrycie co się z nim stało, przez kogo został porwany i w jakim celu. Na każdym kroku towarzyszy jej pociągający, tajemniczy Quinn, którego pokochałam. Uwierzcie na słowo, nie da się pozostawić tej postaci bez jakichkolwiek uczuć. Nawet Rilley z trudem się przy nim hamuje. Jest to trudne bo pomijając jego anielską urodę, zbliża się pełnia co owocuje księżycową gorączką.

W tej książce o gatunku: paranormal-romance (co można poczuć) mamy do czynienia z intrygami, kłamstwami, szybką akcją, niesamowitymi zwrotami akcji i tym co ja pokochałam: z kryminalnym wątkiem. Głównie właśnie dzięki niemu ta powieść otrzymała ode mnie tak wysoką ocenę. To jak nagle bohaterowie z dobrych stają się tymi "złymi" i na odwrót było po prostu epickie. Nic dodać nic ująć. Byłam oczarowana sposobem przedstawiania świata przez Keri oraz śledztwem Rilley.

Nie da się nie wspomnieć o często występujących scenach erotycznych, przez co proponuję tę lekturę dla czytelników starszych, ponieważ seks przewija się w tej książce ciągle. Jest go tu aż za dużo. Zdaje się, że każda scena z mężczyzną może się skończyć w łóżku co dodaje, nie powiem pewnej pikanterii. Wielu czytelników tematy erotyczne denerwują i zniechęcają, więc takim ludziom tej książki absolutnie nie polecam. Byłaby to bowiem dla nich jedna wielka męczarnia. Autorka posługuje się też od czasu do czasu wulgarnym słownictwem, ale nie ma go tu aż tak tragicznie dużo. Styl pisania jest płynny, spójny i lekki tak, że rozdziały szybko się czyta. 

"Wschodzący Księżyc" jest pierwszą częścią dziewięciotomowej serii, która pochłania uwagę czytelnika na długi czas. Lektura ta idealnie nadaje się na nudne wieczory kiedy czas chce się zapełnić przyjemną powieścią. Osobiście polecam serdecznie Zew Nocy. Nie mogłam się oderwać od trzech pierwszych części i wiem na pewno, że wkrótce na półce obok nich wylądują pozostałe.

Świat wilkołaków i wampirów jeszcze nigdy nie był tak kuszący. 

Pozdrawiam.
Sherry.