wtorek, 28 sierpnia 2012

Rick Riordan - "Zagubiony Heros"

Źródło
Tytuł: Zagubiony Heros
Autor: Rick Riordan
Seria: "Olimpijscy Herosi"
Tom: 1
Wydawnictwo: Galeria książki
Wydane: 29 czerwiec 2011

JASON MA PROBLEM. Kiedy budzi się w autobusie pełnym nastolatków jadących na szkolną wycieczkę, nie pamięta niczego. Wszystko wskazuje na to, że ma dziewczynę, Piper, i najlepszego przyjaciela, Leona. Są uczniami Szkoły Dziczy, szkoły z internatem dla „złych dzieciaków”. Co Jason zrobił, że skończył w takiej szkole? I gdzie właściwie jest? Jason nie wie nawet, kim jest. Wie tylko, że to wszystko wygląda bardzo źle.
PIPER MA SWOJĄ TAJEMNICĘ. Jej ojciec, słynny aktor filmowy, przed trzema dniami gdzieś zaginął, a ona miała sen, w którym tata ma jakieś poważne kłopoty. Piper nie potrafi odkryć znaczenia tego snu, nie rozumie też, dlaczego jej chłopak, Jason, nagle jej nie poznaje. Podczas szkolnej wycieczki wybucha dziwna burza, podczas której atakują ich straszne potwory. Piper, Jason i Leo zostają przeniesieni do miejsca zwanego Obozem Herosów. Piper czuje, że musi za wszelką cenę znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytania.
LEO MA NIEZWYKŁE ZDOLNOŚCI TECHNICZNE. Kiedy w Obozie Herosów przydzielają mu domek pełen narzędzi i części maszyn, czuje się jak w domu. Ale dzieją się tam również dziwne rzeczy. Wszyscy mówią o ciążącej na domku klątwie i o jakimś chłopaku, który zaginął. Mało tego, jego współtowarzysze twierdzą, że wszyscy – łącznie z nim – są dziećmi jakichś bogów. Czy ma to coś wspólnego z utratą pamięci przez Jasona albo z tym, że Leo wciąż widzi jakieś duchy?


Powitajcie nowych bohaterów i starych znajomych z Obozu Herosów w pierwszym tomie nowej serii „Olimpijscy Herosi”. Jej autor, twórca wielu bestsellerów Rick Riordan, naładował tę książkę niespodziewanymi zwrotami akcji, zagadkami i humorem, tworząc wielką opowieść o niesamowitych przygodach. Kiedy ją przeczytacie, będziecie niecierpliwie wyczekiwać następnego tomu.


Źródło
"Zagubiony Heros", autorstwa genialnego Ricka Riordana otwiera nową jego serię, która będzie rozgrywać się na realiach wykreowanego już świata Percy'ego Jacksona, z którym mieliśmy styczność w pięciu tomach z cyklu: "Percy Jackson i bogowie olimpijscy". Za tę powieść zabrałam się od razu po przeczytaniu "Ostatniego olimpijczyka" więc moja głowa ciągle była w świecie Herosów. Nie miałam problemów do powrotu w świat Olimpijskich bogów. Muszę przyznać, że na pierwsze parę rozdziałów patrzyłam krytycznie, bo to jednak nie był już Percy, nad czym ubolewałam, ale z czasem przekonałam się, że Jason, Piper i Leo są równie fascynujący jak wspomniany wyżej syn Posejdona. Wydawać by się mogło, że pan Riordan nie ma nas już czym zaskoczyć... że wiemy już wszystko co możliwe, o mitycznym świecie, a jednak! 

Czytelnicy poprzedniej serii tego znakomitego pisarza wiedzą, że skończyła się ona końcem wojny z Kronosem. Można by pomyśleć, że zło umilkło, ale okazuje się, że na Herosów czeka inne zagrożenie. Tym razem potężniejsze i okrutniejsze niż Pan Czasu, w co trochę trudno uwierzyć. Ponadto okazuje się, że bogowie olimpijscy tajemniczo zniknęli i przestali się odzywać do swoich dzieci. Ku mojej rozpaczy nawet Pan D. odszedł! Nie mogłam tego przeboleć. Do takiego właśnie obozu trafia trójka bohaterów. 

Jason jest zdecydowanie ciekawą postacią. Sam jego zanik pamięci jest zdumiewającym pomysłem. Możemy poznawać wraz z nim jego przeszłość, która okazuje się bardzo pokręcona i skomplikowana. Wychodzi na jaw iż jest synem boga, ale innego niż reszta dzieciaków. O kogo chodzi? Tego nie zdradzę, a jednak pewnych ludzi czeka szok, szczególnie jeśli zapoznali się z bohaterami tomów serii o Percy'm, gdyż występują oni i w tym cyklu, z czego bardzo się cieszę. Wydarzenia z poprzedniego "życia" Jasona wychodzą na jaw i nie jest on jedynym, któremu trudno uwierzyć we wszystko co widzi. Okazuje się, że ów młody chłopak jest bardzo ważny w walce z tajemniczym wrogiem mimo tymczasowej amnezji.

Źródło
Piper jest córką słynnego aktora i przez pracę ojca nigdy tak naprawdę nie miała normalnej rodziny, dlatego na siłę próbowała przyciągnąć uwagę ojca wpadając w konflikt z prawem i robiąc niewyobrażalne rzeczy. W ten sposób wylądowała w "Szkole Dziczy" gdzie "ludzie są zwierzętami" - jak oznajmia nam w pierwszym rozdziale tamtejszy dowcip uczniowski. Nie może zrozumieć czemu Jason - jej chłopak, nic nie pamięta. Jest przygnębiona jego zanikiem pamięci, tym bardziej, że dużo czasu jej zajęło zdobycie go. Martwi ją też fakt, że coś złego stało się z jej ojcem. Został porwany i dziewczyna wie, że musi go uwolnić. Misja z przyjaciółmi wydaje się być dobrą przykrywką. Jednak podczas niej wychodzi na jaw, że Piper musi zdecydować: być lojalną wobec Leo i Jasona, czy walczyć o życie ojca. Trudny wybór, tym bardziej, że chłopcy są dla niej bardzo ważni. Tylko czy ważniejsi od członka rodziny? 

Leo Valdez ma niezwykłe zdolności techniczne. Co to konkretnie znaczy? Potrafi z nic nie wartego druta czy innego badziewia stworzyć coś naprawdę wspaniałego. Chyba dla nikogo nie będzie więc problemem odgadnięcie kto jest jego boskim ojcem. Ja się szybko domyśliłam. Ów nastolatek od razu po przybyciu do Obozu zostaje uznany i trafia do domku gdzie czuje się jak w swoim żywiole. Leo wprowadza do tej powieści życie, humor i pozytywną energię, którą wręcz emanuje. Chłopak jest cudowny, a ja pokochałam go już w pierwszym rozdziale kiedy to rozmawiał ze swoim przyjacielem, który dziwnym trafem stracił pamięć. Nawet jego zapomniał! Swojego najlepszego kumpla! Leo nie ma pojęcia co to wszystko znaczy, ale wie, że razem z Jasonem i Piper odkryją tą tajemnicę.

Właśnie ta trójka nastolatków udaje się na misję, która ma na celu uwolnienie uprowadzonej bogini. Można się też domyślić iż są oni herosami z przepowiedni, którą mieliśmy okazję poznać w "Ostatnim olimpijczyku". Opowiada ona o siódemce, która ocali świat przed wielkim niebezpieczeństwem. 

„Podjąć musi herosów siedmioro wyzwanie,

Inaczej pastwą ognia lub burz świat się stanie.

Przysięga tchnieniem ostatnim dochowana będzie,
A wróg w zbrojnym rynsztunku u Wrót Śmierci siędzie.”


Źródło
Pan Rick Riordan tym razem postanowił wykorzystać w swoich powieściach motyw nie tylko greckich bogów, ale też rzymskich. Sprawnie połączył obie kultury co dało wspaniały efekt. Po raz kolejny nie mogę się nadziwić nad jego geniuszem. W serii "Olimpijscy Herosi" postacie są już dojrzalsi, nie tak jak w Złodzieju Pioruna - dwunastolatkowie. Są też bardziej dopracowani, w każdym szczególe co sprawia, że książkę można pokochać już po pierwszych rozdziałach, które nawiasem mówiąc są z trzech perspektyw. Piper, Leo i Jason przenoszą nas w świat przygód i niebezpieczeństw gdzie ponad wszystko ważna jest przyjaźń, zaufanie i wzajemna lojalność. Humoru dodaje też energiczny Hedge, którego docinki i "ambitne plany" zwalają z nóg. Jego obecność w pewien sposób zastępowała mi nieobecność Pana D.

Po przeczytaniu dialogu na ostatniej stronie byłam tak nabuzowana, że miałam ochotę od razu chwycić w swoje rączki: "Syna Neptuna". I was zapewniam, że książka Riordana jest genialna. Jeśli macie okazję sięgnijcie po nią bo naprawdę warto. Tym bardziej powinni ją przeczytać fani serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy bo jest to pewnego rodzaju dopełnienie... choć z drugiej strony całkowita nowość. 

10/10

Polecam!
Pozdrawiam,
Sherry


niedziela, 26 sierpnia 2012

Melody Carlson- "Dziennik nastolatki"

Autor: Melody Carlson
Tytuł: Dziennik nastolatki
Wydawnictwo: WAM
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 234
Ocena: 8/10

          Cały czas się zabieram za tą książkę, zabieram i nie mogę jakoś napisać jej recenzji. Całkiem nie wiem, co mam pisać. Teraz już jednak musi mi się w końcu udać.
          Może zacznę od tego, że książka bardzo mi się podobała. Za pierwszym razem. Gdy czytałam ją już drugi raz, nie była już taka wciągająca. I jak, kiedy czytałam ją pierwszy raz, nie mogłam się od niej oderwać, tak za drugim razem już wcale nie było to już zbyt fascynujące, choć i tak nie było źle.
          Książka opowiada o losach szesnastoletniej Caitlin O'Conner. Dziewczyna, jak każda nastolatka, ma mnóstwo rzeczy na głowie i multum problemów- jej tata zaczyna się dziwnie zachowywać, ona sama nie może znaleźć swojego miejsca w szkole, a brat nastolatki stale zadręcza ją swoimi wybrykami. I przez to wszystko Caitlin oddala się już chyba od Boga. Wybiera, zamiast Niego, jednego z najprzystojniejszych chłopaków w szkole, ale kto miałby jej to za złe? Przecież chyba każda nastolatka tak właśnie by postąpiła. Ona sama nie dokońca chyba zdaje sobie jednak sprawę z tego, co robi. Trzeźwe patrzenie na świat przysłania jej wspaniale zbudowana sylwetka Josha. Caitlin zaczyna łamać zakazy, odrzuca swą dawniej najlepszą przyjaciółkę, włóczy się po imprezach, na których alkohol leje się strumieniami, stale się tylko pilnuje, by nie zrobić sobie wstydu przed nowymi, popularnymi kolegami... Co ona robi ze swoim życiem?
          Książka Melody Carlson, choć napisana łatwym, przyjemnym językiem, dzięki któremu lekturę pochłania się już w jeden, dwa wieczory, niesie ze sobą wiele ważnych treści, nie przeczę, przede wszystkim religijnych, choć nie tylko. Jej przeczytanie przynosi wiele refleksji, pozwala zastanowić się nad swoim życiem, i spojrzeć na nie przez pryzmat historii Caitlin.

Książka do kupienia po promocyjnej cenie w księgarni internetowej Gandalf.


____________

Przepraszam za jakość tej recenzji, ale jakoś nie mam dziś za bardzo nastroju do pisania. Może dlatego, że naszła mnie faza na śpiewanie i granie na gitarze, i robiłam to prawie cały dzień, i mam ochotę jeszcze? ;)

sobota, 25 sierpnia 2012

Marliese Arold - Chcę żyć!



Autor: Marliese Arold
Tytuł: Chcę żyć!
Seria: Ossolineum
Wydawnictwo: Nasza Biblioteka
Rok wydania: 2008r.
Ilość stron: 123
Ocena: 9/10

Nadine nie może uwierzyć, że Florian, który był jej pierwszą miłością ma AIDS. Kiedy okazuje się, że jest jednak zakażona wirusem HIV cały jej świat wali się w gruzy (kto wymyślił to zdanie? Dla mnie ono nie ma sensu.) Z kim może o tym porozmawiać? Ile zostało jej życia? Czy jest jeszcze dla niej jakaś przyszłość?

Autorka porusza problem z którym jeszcze się nie spotkałam w książkach. Jest nim wirus HIV. Pomysł na książkę jest naprawdę genialny. Marliese Arold chciała uświadomić czytelników, czym tak naprawdę jest HIV.

Bohaterka z dnia na dzień otrzymuje list od byłego chłopaka, Floriana z wiadomością, że może mieć AIDS. Emocje kierujące nią są nie do opisania. Nadine bardzo się boi i nie chce nikomu nic mówić. Decyduje Si e na testy. Okazuje się, że jest ‘tylko’ zarażona wirusem HIV. Jest załamana. Rodzice starają się ją wspierać. Dziewczyna nie wie, czy powiedzieć znajomym. Obawia się, że oddalą się od niej i nie będą chcieli mieć z nią nic wspólnego.

Książka jest cudowna. Skierowana dla nastolatek, jednak również dorośli odnaleźli by w niej coś dla siebie. Autorka posługuje się prostym językiem. W ten sposób chce zaskarbić sobie wiernych czytelników.
Powieść napisana została po to, aby uświadomić nam, czytelnikom, czym jest ta choroba i jak z nią żyć.

Bardzo przypadł mi do gusty pomysł ‘To musisz wiedzieć’ czyli wszystko o AIDS i HIV.Na końcu powieści zostały opisane m. In. Co to jest AIDS, test na HIV i na czym on polega, HIV, co znaczy, że ktoś jest seropozytywny i inne pojęcia. Występują również informacje jak można się zarazić, a jak nie, sposoby przenoszenia infekcji i inne. Jest również opisana różnica między AIDS a HIV.

Na końcu zostały wypisane ośrodki terapeutyczne dla osób żyjących z HIV, chorych na AIDS  i ich bliskich. Podane są adresy, numery telefonów i adresy meblowe. Myślę, że jest to świetny pomysł. Chorzy na AIDS czy HIV często nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Książka ta pomoże im w tym. Może również sprawić, że chorzy zaczną patrzeć inaczej na świat, normalnie funkcjonować, co nie jest takie proste, jak się nam wydaje.

Powieść pozwala nam znaleźć się w sytuacji głównej bohaterki, Nadine. Dzięki niej możemy łatwiej zrozumieć chorych i dowiedzieć się sporo o tej chorobie.

Jak już wspominałam, książka nie jest wyłącznie dla nastolatek. Doskonale odnajdą się w niej również ludzie dorośli. Polecam ją każdemu, choćby dlatego, by dowiedzieć się czegoś więcej o AIDS czy HIV. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać.

wtorek, 21 sierpnia 2012

"Wakacje z Piekła"



Autorzy: Cassandra Clare, Sarah Mlynowski, Maureen Johnson, Libba Bray, Claudia Gray
Tytuł: Wakacje z Piekła
Oryginalny tytuł: Vacations from Hell
Wydawnictwo: AMBER
Wydane: Czerwiec 2010
Liczba stron: 304
Moja ocena: 6/10

 Luksusowy statek, willa na Jamajce, francuskie miasteczko, malownicza wioska w Karpatach mogą okazać się przerażająca pułapka dla dziewczyn, które marzyły o ekscytującej wakacyjnej przygodzie. Bo podczas tych wakacji zgubiony bagaż to tylko drobna niedogodność w porównaniu z tym, co knuje zazdrosna czarownica. Poparzenie słoneczne jest bolesne, ale nie trwa tak długo jak rzucona klątwa czy ukąszenie wampira, a nudne towarzystwo nie jest tak straszne jak opowiadanie, które zmienia słuchacza w... Lecz miłość kwitnie nawet w najbardziej upiornych okolicznościach...

Wakacje z Piekła to zbiór pięciu opowiadań napisanych przez pięć pisarek, z którymi mogliście mieć styczność już niejednokrotnie. Postanowiłam zrecenzować tę książkę, gdyż jak wiemy, wakacje się kończą, ale nadal trwają, a tytuł tej  powieści jak na razie doskonale pasuje. 
Takich książek jak ta jest sporo. Mogłabym tu przytoczyć wydane przez to samo wydawnictwo: "Bale z piekła", "Pocałunki z piekła" itd. Ale nimi zajmiemy się innym razem. Dziś skupmy się na tej powieści.
Łączy ona ze sobą wiele pisarek, które ja bardzo cenię jak np. Cassandre Clare, która jest autorką niesamowitej serii Dary Anioły, z którą niejednokrotnie miałam już styczność. Z Claudią Gray spotkałam się czytając serię: Wieczna Noc, a z Libbą Bray w Magicznym Kręgu.

Okładka nie jest zachęcająca, ale też nie jakoś szczególnie okropna. Można by ją określić przymiotnikiem: zwyczajna. Myślę, że jeśli wydawnictwo Amber chciało aby ta książka przyciągała czytelników to powinni lepiej zadbać o oprawę graficzną, bo istnieją ludzie tacy jak na przykład ja, którym bardzo zależy na estetyce powieści. 

Przejdźmy do zbioru opowiadań. Jest ich konkretnie pięć co już wcześniej podkreśliłam. Wszystkie różnią się od siebie mimo iż czas akcji to wakacje. Bohaterowie owych opowiadań marzą o to by spełnić je jak najlepiej. Ale co się stanie wtedy gdy na ich drodze staną wampiry i czarownice? Lub coś jeszcze gorszego? 

Sarah Mlynowski: Łowy

Z tą pisarką miałam styczność po raz pierwszy choć zdążyłam się zorientować, że na swoim koncie ma już wydanych kilka książek. Wywarła na mnie dość dobre wrażenie po moim pierwszym spotkaniu z jej opowiadaniem. Mam nadzieję, ze stanowiło to przedsmak tego co mnie czeka jeśli sięgnę po kolejne książki tej pani.

Wracając do fragmentu...
Historia opowiada o dwóch przyjaciółkach, które wybrały się na rejs statkiem. Ale mają misję! Jedna z nich chce bowiem przeżyć swój pierwszy raz. Razem ze swoją koleżanką próbują znaleźć potencjalną ofiarę. Jak na zawołanie przybywa przystojny chłopak - Jay. Jednak wszystko jest bardziej skomplikowane niż się może wydawać. Po statku krążą plotki o dziwnych atakach...

Powiem wam, że ten fragment mnie po prostu... zszokował. Zakończenia naprawdę nie przewidziałam i to właściwie dzięki niemu tak spodobał mi się ten fragment bo ksiązki powinny nas zaskakiwać.

7/10

Cassandra Clare: Dom Luster 

Cóż. Po tym opowiadaniu wielu fanów pani Clare będzie rozczarowanych tak jak ja. Miałam nadzieję spotkać się w tym przypadku z czymś na miarę Darów Anioła, a niestety... doznałam sporego rozczarowania. Fragment jest o dziewczynie - Violet, która wybrała się ze swoją matką, ojczymem i przyrodnim bratem, w którym nawiasem mówiąc jest zakochana, nad morze. Czeka ją tam potyczka z dziwną sąsiadką...

4/10

Claudia Gray: Nie lubię twojej dziewczyny

No i tu wreszcie spotkałam się z czymś co mnie oczarowało. To opowiadanie było wspaniałe. Naprawdę chętnie przeczytałabym bardziej rozbudowaną wersję tego fragmentu.

Nastoletnia Cecily, której matka jest czarownicą jedzie na sabat. Spotyka tam znienawidzoną koleżankę, która wielokrotnie ją już upokarzała. Jednak tym razem coś jest inaczej, bowiem owa zła Kathleen przyjeżdża ze swoim chłopakiem Scootem, który bardzo zaczyna się podobać głównej bohaterce. To opowiadanie to typowy romans tyle, że wraz z miłością mamy tutaj do czynienia z magią, czarownicami, wkurzającymi młodszymi braćmi i zazdrosnymi koleżankami. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tą publikacją pani Gray i to właściwie przez wzgląd na jej historię wakacyjną postanowiłam sięgnąć po serię Wieczna Noc. Ale o tym innym razem.

8/10

Maureen Johnson: Dekret o podejrzanych

Z tą pisarką tak jak w przypadku pani Sary spotkałam się po raz pierwszy. Jej opowiadanie było... cóż... co najmniej dziwne.

Dwie dziewczyny - siostry wyjeżdżają do Francji na wakacje, gdzie mają nadzieję miło spędzić czas. A jednak na przeszkodzie staje im... opowieść - klątwa. Wplątanie do opowieści odrobiny historii i intrygi było ciekawym pomysłem, a jednak całość mnie odrzuciła. Była chaotyczna i jakoś tak... nie zorganizowana. Szczególnie moje zdezorientowanie budziło zakończenie i to co się stało z główną bohaterką, ale tego nie będę zdradzać...

4/10


Libba Bray: Nigdzie nie jest bezpiecznie

Spotkanie z panią Bray jak zwykle było wspaniałe, a jej opowieść? Genialna.

Czwórka przyjaciół postanawia wybrać się na wakacje do jakiegoś małego miasteczka w Europie. Zafascynowani historiami o tamtym miejscu przybywają i co na nich czeka? Okazuje się, że tamtejsza ludność, a przynajmniej jej część nadal oddaje cześć diabłu, przez co miasteczku grozi niebezpieczeństwo. Nie chcę zdradzać wszystkiego, ale powiem wam, że to był... horror. Te tajemnice... groza... to było... wspaniałe. Naprawdę cudowna historia ze wspaniałymi bohaterami.

9/10

Z moich ocen wynika iż cała książka byłaby nic nie warta gdyby nie opowiadania pani Gray i Bray. A jednak zdaję sobie sprawę, że niektórych czytelników te dwa opowiadania nie będą w stanie zaspokoić więc tę lekturę polecam czytelnikom nie wymagającym jakoś szczególnie dużo od książki. Bo ta nadaje się na leniwe, sobotnie popołudnie kiedy to człowiek się nudzi. W innym razie... nie polecam.

Pozdrawiam.
Sherry.


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Alloma Gilbert- "Ocal mnie od złego"


Autor: Alloma Gilbert
Tytuł: Ocal mnie od złego
Wydawnistwo: Znak
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Książka Gilbert jest przede wszystkim na pewno wstrząsająca oraz, dla niektórych, a może nawet dla wszystkich, ciężka. Ja osobiście bardzo często po kilku kartkach musiałam przerywać i na chwilę ją odkładać, żeby się otrząsnąć. Nie jest to lektura lekka, którą czyta się w pół godziny, ale taka, nad którą trzeba pomyśleć, od której od czasu do czasu należy odpocząć. Mimo to jest wciągająca i nie wyobrażam sobie, żebym dała radę w którymś momencie po prostu ją przerwać i już nigdy do niej nie wrócić.

Jest to prawdziwa historia Allomy, która przez karty tej powieści pokazuje nam, ile może przetrwać kilkuletnie, a później kilkunastoletnie dziecko i jak okropnymi i sadystycznymi mogą być postacie za ludzi się podające, w których tak naprawdę zbyt wiele już z człowieczeństwa nie zostało.... Gdy miała trochę ponad sześć lat, dziewczynka trafiła do domu Eunice Spry i już na zawsze miała pozostać pod jej opieką. Na początku wcale nie było tak źle, od czasu do czasu tylko drobny klaps na upomnienie, jednak już od pierwszych chwil Alloma czuła, że nie jest tu traktowana aż tak dobrze jak Charlotte, która była z Eunice już od urodzenia. Dopiero po jakimś czasie (niedługim czasie) wszystko zaczęło "się rozkręcać". Zmiana imion, codzienna lewatywa, picie płynu do naczyń, niewielkie porcje jedzenia, które przecież jest rosnącemu dziecku bardzo potrzebne, bicie kijami po palcach u stóp... I pomyśleć, że to wszystko działo się na prawdę! A sąsiedzi, lekarze, nauczycielki? Nikt tego nie widział...

Jedynym chyba, co mi się nie podobało w tej książce, był ten początek. Jak dla mnie trochę zbyt chaotyczny, nie wiedziałam, szczerze mówiąc, co się dzieje. Przecież to miało być o znęcaniu się nad jakąś dziewczynką, dlaczego więc jedzie ona policyjnym autem, pod nadzorem funkcjonariuszy i bawi się bransoletką? W głowie zarejstrowałam obraz może ośmioletniej osóbki, przerażonej, ściskającej w dłoni ukochaną ozdobę. Dopiero pod koniec książki dowiedziałam się, że ta moja "dziewczynka" miała już wtedy ponad dwadzieścia lat.

Książka jest naprawdę bardzo poruszająca, pozwala naprawdę docenić to, w jakich domach, w jakich warunkach urodził się każdy z nas.

Książka po obniżonej cenie do nabycia w księgarni internetowej Gandalf.

________

Wróciłam. Przepraszam za tak długą nieobecność, aczkolwiek nie miałam dostępu do internetu- przez chyba dwa tygodnie mieszkałam sobie w lesie. :P
Pozdrawiam. :)

sobota, 18 sierpnia 2012

Sinikka Nopola & Tiina Nopola - "Krzysio Raper i Szalony Komputer"

Autor: Sinikka Nopola & Tiina Nopola
Tytuł: Krzysio Raper i Szalony Komputer
Wydawnictwo: Kojro 
Rok wydania: 2009r
Ilość stron: 112 
Ocena: 7/10

Krzysio Raper ma 10lat i mieszka w Finlandii razem z ciocią Wandą. Bardzo lubi grać na perkusji, przyjaźni się z Julcią Motylek, a latem chętnie pływa w morzu. Pewnego dnia Krzysio dostaje w prezencie komputer i zapomina o całym świecie, nie wychodzi z pokoju i traci kontakt z Julcią. Kto uratuje chłopca przed "szalonym komputerem"? Julcia? Wanda? A może sąsiad z dołu, pan Górski?

Jest to bardzo ciekawa książka. Niby dla dzieci, jednak problem opisany w niej częściej dotyka starszych. Mowa tutaj o uzależnieniu od komputera.
Autorki opisały go rewelacyjnie. Co prawda na przykładzie małego, dziesięcioletniego Krzysia, lecz i do mnie, siedemnastolatki to przemówiło. 
Autorka posługuje się językiem typowo dla dzieci, nie znajdziemy tam żadnych trudnych słów, z którymi dzieci nie mogliby sobie poradzić. 
Podobały mi się ilustracje zamieszczone niemal na każdej stronie, które oddają jej charakter. Mali czytelnicy dzięki nim, łatwiej będą mogli sobie wyobrazić zaistniałe w książeczce sytuacje.
Utwór skierowany jest do dzieci szkolnych, jednak młodsi również z pewnością będą zachwyceni.
Książka ta, to świetny pomysł na prezent dla małego członka rodziny, na pewno będzie zadowolony/a. 

Egzemplarz mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kojro, za co niezmiernie dziękuję. 


wtorek, 14 sierpnia 2012

Alexandra Adornetto -"Blask"



Tytuł: Blask
Oryginalny tytuł: Halo
Autor: Alexandra Adornetto (kiedy ta powieść została wydana, miała zaledwie 18 lat)
Trylogia: Halo
Tom: 1
Liczna stron: 496
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: luty 2011
Moja ocena: 7/10

Do sennego miasteczka Venus Cove przybywają trzy anioły: Gabriel – wojownik, Ivy – uzdrowicielka oraz najmłodsza, a przy tym mającą w sobie najwięcej z człowieka, Bethany. Zadaniem aniołów jest nieść dobro światu, który w coraz większej skali ulega wpływom ciemności. Podczas misji zmuszeni są ukrywać swe nadnaturalne zdolności, świetlistą poświatę, a także – co najtrudniejsze – anielskie skrzydła. Pomagając całej społeczności, próbują nie przywiązywać się do pojedynczych ludzi… I wtedy Bethany poznaje w szkole Xaviera. Żadne z nich nie potrafi oprzeć się wzajemnemu przyciąganiu. Kiedy zaczyna łączyć ich prawdziwe uczucie, zdają sobie sprawę, że przekraczają granice ustalone przez niebo. I nie jest to jedyne zagrożenie dla ich szczęścia. Ciemne moce nie czekają i wciąż rosną w siłę. Nie ma czasu do stracenia. Czy miłość do człowieka stanie się źródłem klęski Bethany i jej misji?

Pierwsza, rzecz, która się najbardziej rzuca w oczy gdy bierzemy tę książkę do ręki? Niesamowita, wprost cudowna, przepiękna okładka. Jeśli miałabym zrobić  listę okładek, które mi się najbardziej podobają, to zapewniam, że ta znalazła by się w czołówce. Właściwie gdy kupowałam tę książkę, prawie nie zwracałam uwagi na opis. Wydawał mi się schematyczny: dziewczyna + chłopak = zakazane uczucie. Byłam zbyt zajęta wpatrywaniem i zachwycaniem się piękną okładką by przejąć się fabułą. Co było błędem z mojej strony bo przecież nie ocenia się książce po okładce. Jednakże... ta zadziwiająco mi się spodobała. 

Do małego miasteczka przybywają anioły. Muszą przyzwyczaić się do ludzkiej skóry, do emocji, uczuć i potrzeb jakie posiadają śmiertelnicy. Gabriel jest wojownikiem. Po przybyciu na ziemię zostaje nauczycielem w szkole. Ivy ma dar uzdrawiania, a tymczasem najmłodsza - Beth jeszcze nie odnalazła swej specjalizacji. Zaczyna uczęszczać do szkoły, gdzie poznaje przeuroczą Molly, która wnosi dużo życia do tej powieści oraz... Xaviera. Oczywiście to romans, więc nie może obyć się bez pięknego schematu: boski chłopak, który dotąd prawie nie zwracał uwagi na dziewczyny nagle się zakochuje. Jednak od razu muszę wam wyjawić iż tu nie doskwiera ten szczegół tak jak w innych powieściach. Pani Alexandra Adornetto bardzo ładnie opisuje magiczne wręcz przyciąganie obojga nastolatków. Z czasem staje się jasne, że nie potrafią bez siebie żyć. A jednak... ziemia i świat ludzki nie składają się wyłącznie ze szczęścia...


Uczuciu zakochanym nie sprzyjają bowiem same niebiosa! Okazuje się, że miłość anielicy i człowieka jest zakazana! I co tu począć? Beth wie, że nie może zawieść niebios oraz przekreślić wszystkiego nad czym pracowały anioły aby misja się udała. A jednak jak oprzeć się chłopakowi, który cię kocha i wielbi? Wsparcie gwarantują dziewczynie Ivy i Gabriel, którzy nie rozumieją postępowania młodziutkiej anielicy, gdyż mają w sobie mniej człowieczeństwa niż ona. Mimo to są z nią na każdym kroku gotowi o nią walczyć i wspierać ją.

Xavier jest naprawdę wspaniałym chłopakiem. Niemalże sama się w nim zakochałam jak czytałam te wszystkie teksty i opisy. On wnosi do tej książki wiele dobrego. Pozostawia po sobie uczucie, wielkie i nieokiełznane... pozostawia swoją wierność i miłość jaką darzy Beth... jest gotowy za nią oddać życie. A jednak nie tylko niebiosa są problemem i utrapieniem zakochanych. W szkole bowiem pojawia się chłopak. Jake Thorn jest inny niż Xavier. Rozsiewa wokół siebie aurę niebezpieczeństwa. I do niego Beth zaczyna czuć jakieś magnetyczne przyciąganie. Nie ma to jednak związku z uczuciem... więc o co chodzi?

Tego wam nie zdradzę. Chcę abyście mieli jakąś radość czytania. Jeśli ktoś jest już po przeczytaniu Szeptem czy Upadłych może być przyzwyczajony do obrazu Upadłego Anioła - Buntownika jakim jest np. Patch czy Daniel, jednak tu w Blasku spotykamy się z aniołami takimi jakimi zazwyczaj sobie je wyobrażamy. Czyste, niewinne, miłosierne, pomocne. Gotowe ratować świat przed całym złem. Smaczku dodaje oczywiście zakazana miłość, która nie powinna mieć nigdy miejsca...

Na rynku stosunkowo niedawno pokazała się druga część Trylogii pt. Hades. Jeszcze nie miałam przyjemności jej przeczytać, jednak czeka już na swoją kolej i w najbliższej przyszłości z pewnością po nią sięgnę. I wam nie pozostaje nic innego jak pójść do biblioteki i wypożyczyć Blask oraz upajać się nim. Ta lektura gwarantuje parę godzin niesamowitej przygody... Zachwyca nas swoją oryginalnością i luźnym, zrozumiałym stylem. W mojej pamięci pozostanie na długo i będę ją o dziwo, mile wspominać. Po za tym, choć tę książkę mam już jakiś czas, nadal nie znudziło mi się oglądanie wspaniałej okładki. Polecam gorąco tę powieść.

7/10

Dodatkowo: 

Chciałabym wam dziś jeszcze pokazać okładki pozostałych części. Pierwszą z nich będzie aktualna okładka Hadesu, oraz zagraniczna jej wersja. Trzecia część Trylogii co prawda  jeszcze nie wyszła w Polsce, ale tytuł świadczy sam za siebie: Heaven - Niebo. Jak widzicie wszystkie są piękne i zachwycają oczko. Szczególnie moje, gdyż wielką wagę przywiązuję do estetyki powieści. To wszystko. Dziękuję za przeczytanie recenzji. Pozdrawiam.
Sherry.




Adrienne Maria Vrettos - Skóra


Autor: Adrienne Maria Vrettos
Tytuł: Skóra
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2008r.
Ilość stron: 206
Ocena: 9/10

Donnie to czternastolatek. Mieszka z siostrą Karen i rodzicami, którzy bez przerwy się kłócą. Ich małżeństwo jest nieudane, mimo to Diane próbuje je ocalić. Chłopak ponadto nie jest lubiany w szkole. Na domiar złego dziewczyna przestaje jeść. Zapada na anoreksję. Wszyscy starają się jej pomóc, jednak jej na tym w ogóle nie zależy.

Autorka w powieści porusza bardzo ważny temat zwłaszcza dla młodych dziewcząt. Każda z nas chce być szczupła. Narzucają to kolorowe czasopisma i moda.  Chęć bycia szczupłą powoduje w nastolatkach nawet takie drastyczne metody jak głodzenie się, a jest tyle innych, lepszych i bezpieczniejszych sposobów.

Adrienne posługuje się prostym językiem, który powinien trafić do większości nastolatek. Ta ksiązka może być dla nich w pewnym stopniu przestrogą, do czego może doprowadzić głodzenie się i nadmierne odchudzanie.

Autorka bardzo wiarygodnie przedstawia zarówno bohaterów jak i zdarzenia mające miejsce w powieści. Jest to bardzo ważne, by młodzi czytelnicy uzmysłowili sobie, że to, o czym pisze może zdarzyć się naprawdę i każdemu z nas, jeśli będziemy tak przywiązywać wagę do odchudzania się.

Pierwszym wątkiem w powieści jest brak akceptacji ze strony szkolnych kolegów Donniego. Nie jest lubiany, nie ma przyjaciół i musi sobie z tym radzić sam. Kolejnym z nich jest niezadowolenie z wyglądu starszej o dwa lata siostry, Karen. Drastyczne odchudzanie się i wpadnięcie w sidła anoreksji. Ostatnim z nich jest nieudane małżeństwo rodziców i ciągłe kłótnie. Mama Donniego i Karen robi co może, aby ich uniknąć i doprowadzić do naprawy małżeństwa. Czy jej się to uda? Jak myślicie?

Bardzo polubiłam Amandę, przyjaciółkę Karen. Jest to bardzo miła i pomocna nastolatka. Mimo, że w pewnym okresie czasu jej relacje z Karen ulegają zmianie, dziewczyna stara się, by znów było jak dawniej. W najtrudniejszym dla rodziny czasie pomaga najlepiej jak potrafi.

Moją uwagę przykuło zachowanie rodziców, którzy nie zważając na swoje dzieci, kłócą się prawie codziennie. Przez ich zachowanie dzieci muszą cierpieć i być może dlatego Karen chce być szczuplejsza.

Po przeczytaniu powieści i odłożeniu jej na półkę doszłam do wniosku, że jest to jedna z lepszych Książek jakie czytałam. Bardzo mnie zachwyciła. Po tytule i okładce nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Również po przeczytaniu opisu, myślałam, że będzie to mniej ambitna książka. Nie rozczarowałam się i bardzo się cieszę, że zdecydowałam się ją przeczytać.

Książka bardzo mi się podobała. Jest to debiut autorki i muszę przyznać, że bardzo udany.
Polecam ją wszystkim, a szczególnie nastolatkom, które chcą mieć figurę modelki. Myślę, że ta powieść co nieco otworzy im oczy i zapobiegnie nieszczęściu.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Stentor: 

sobota, 11 sierpnia 2012

Cathy Cassidy - Gorzkie urodziny


Gorzkie urodziny - Anne Cassidy
Autor: Cathy Cassidy
Tytuł: Gorzkie urodziny
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2008r.
Ilość stron: 203
Ocena: 10/10


Z autorką spotykam się już po raz drugi. Po cudownej powieści „Z tęsknoty za Judy” przyszła kolej na również bardzo dobrą powieść zatytułowaną „Gorzkie urodziny”

Pudło zobaczył pewien policjant. Stało na samym środku chodnika. Rano, tuż po szóstej, policjant zmierzał na posterunek. Dzień wstawał pochmurny, zbierało się na deszcz i ciężkie chmury wisiały nad ziemią. Spojrzał na pudło, zwolnił i cofnął samochód. Dopiero po chwili uświadomił sobie, co widzi…

Nie wiem dlaczego, ale od razu pomyślałam, że w tym pudle znajduje się małe dziecko… Ty też? Nic bardziej mylnego. W kartonie znajdował się noworodek. Mógł mieć około 1-2 dni. Policjant zabrał go ze sobą na posterunek.

Julia na początku powieści kończy siedemnaście lat. Jej urodziny są koszmarne. Nie dość, że chłopak z nią zerwał, to jeszcze Sara, jej najlepsza przyjaciółka związała się z nim. Julia oczywiście zrywa z nią wszystkie kontakty. Można wyobrazić sobie gorsze urodziny? Na dodatek okres jej się spóźnia. Martwi się, czy przypadkiem nie jest w ciąży.
Na jej drodze staje rówieśniczka, koleżanka z klasy i sąsiadka, Tina. Początkowo Julia jest do niej nastawiona bardzo negatywnie, a w końcu stają się przyjaciółkami. Łączy ich pewien sekret. Sprawia to,  że dziewczyny są sobie bardziej bliskie. 

Autorka powieści poruszyła bardzo ważny i trochę kontrowersyjny problem jakim jest niechciana ciąża. Gdyby jeszcze chodziło o dorosłych ludzi, ale nie. Matka małego Bobbiego to siedemnastoletnia dziewczyna, która zostawia go niemalże na pastwę losu.

Ksiązka podzielona jest jak gdyby na dwie części. Pierwsza z ich (oznaczona datą) są to lody małego chłopca znalezionego przez policjanta i poszukiwanie jego matki. Druga zaś (rozdziały) jest to życie siedemnastoletniej Julii i jej przyjaciółki Tiny.

Postacie i zdarzenia kreowane przez autorkę są bardzo wiarygodne. Mało to słyszy się w mediach, że matka zostawia kilkudniowe dziecko na śmietniku czy chodniku? Ostatnio jest coraz więcej takich przypadków. Najczęściej matkami (o ile można kogoś takiego nazwać matką) takich dzieci są kilkunastoletnie dziewczyny, które nieodpowiednio (lub za wcześnie) przygotowały się do współżycia seksualnego.

Autorka pragnie dotrzeć do młodzieży, ale nie tylko. Posługuje się językiem, który zachwyci nie tylko nastolatków, ale i dorosłych.
Ksiązka jest bardzo wciągająca. Według mnie, powieść powinna przeczytać każda dorastająca dziewczyna.
Niemniej jednak polecam ją nie tylko młodzieży. Jest ona wspaniałą lekturą zarówno dla kilkunastoletnich dziewcząt, jak i dorosłych kobiet.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rick Riordan - "Złodziej Pioruna"

Źródło
Tytuł: Złodziej Pioruna
Autor: Rick Riordan
Seria: Percy Jackson i bogowie Olimpijscy
Tom: 1/5
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Liczba stron: 358
Wydawnictwo: Galeria Książki
Wydane: maj 2009

"Wiecie co, wcale nie chciałem być półkrwi. Nie prosiłem się o to, żeby być synem greckiego boga. Byłem zwyczajnym dzieckiem: chodziłem do szkoły, grałem w koszykówkę i jeździłem na rowerze. Nic szczególnego. Dopóki przez przypadek nie wyparowałem nauczycielki matmy. Wtedy się zaczęło. Teraz zajmuję się walką na miecze, pokonywaniem potworów, w czym pomagają mi przyjaciele, a poza tym staram się po prostu... przeżyć. Zrozumiecie to, jak przeczytacie opowieść o wszystkim, co stało się po tym, jak Zeus, bóg niebios, uznał, że ukradłem mu piorun - a rozgniewany Zeus to naprawdę spory problem!"

Z wielką przyjemnością biorę się dziś za recenzowanie tej oto znakomitej książki. Seria jest wspaniała, a już z całą pewnością muszę się przyznać iż uwielbiam pana Ricka Riordana. Postaram się jednak nie zachwycać i nie rozpisywać zanadto, gdyż wiem, że tak zwane "słodzenie" nie zawsze przekonuje czytelników do książek. 

Źródło
Percy Jackson jest niezwykłym dwunastolatkiem. Ma ADHD i dysleksję. Niesamowita nowość prawda? Przecież zwykle mamy styczność w książkach z niemal ideałami, jeśli chodzi o bohaterów. Oprócz tego jest bardzo zagubiony. Wokół niego dzieją się niekoniecznie normalne rzeczy, a on nie ma pojęcia co z tym robić.Gdy zostaje wyrzucony z kolejnej szkoły, wraca do swojej matki i ojczyma - Gabe'a. Nie może znieść jak ten, traktuje swoją żonę i z trudem hamuje emocje. Matka Percy'ego - Sally postanawia wybrać się z synem na wycieczkę, na plażę, która ma dla niej szczególne znaczenie. Wiąże się ono z ojcem chłopca. To właśnie na tamtej plaży rozpoczyna się tak naprawdę cała boska przygoda dwunastolatka. 

Na Percy'ego, jego mego matkę i przyjaciela - Grovera, który okazuje się półkozłem - satyrem, napada Minotaur. Mityczny potwór z legendarnego labiryntu. Co prawda dwunastolatek zabija go, ale niestety z walki wychodzą żywi tylko chłopcy. Sally rozpada się w pył. Tak oto Percy ląduje na Obozie Półkrwi, gdzie dowiaduje się, iż ma boskie pochodzenie. Nie może w to uwierzyć. Co więcej, okazuje się, iż jego ADHD i dysleksja mają swoje przyczyny i są to tak naprawdę nie wady, a zalety!


Jak to w przypadku Percy'ego bywa, od początku pobytu w obozie pakuje się w tarapaty. Wpada w konflikt z córką Aresa, która to niestety jest trudnym przeciwnikiem, bowiem odziedziczyła po ojcu - bogu wojny, wiele genów. Jest silna, niesamowicie dobra w walce, a przede wszystkim wredna. Jednakże Percy wie, że w razie czego ma na kogo liczyć. Choćby wspomniany wyżej Grover - który okazuje się jego Opiekunem, czy też nieco przemądrzała, córka Ateny - Annabeth. Wsparcie odnajduje też w synu Hermesa - Luke'u i Chejronie, który jest półkoniem. Mnie natomiast urzekła inna postać, a mianowicie - Pan D. Zrzędliwy dyrektor obozu, który swoją posadę uważa, za najwyższego rodzaju karę. Jego docinki zwalają z nóg. 


Podczas walki o sztandary, parę dni po przybyciu głównego bohatera do obozu, Posejdon - władca mórz i oceanów przyznaje się do syna. Jako, że wielkiej trójcy (Zeus, Hades i Posejdon) nie można mieć dzieci, od razu Percy'emu zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Na domiar złego Zeus oskarża go o kradzież Pioruna! Największej i najpotężniejszej broni Gromowładnego. Percy wraz z przyjaciółmi udają się na misję, podczas której muszą odnaleźć piorun i udowodnić iż syn Posejdona jest niewinny. Czeka ich nie lada wyzwanie bo na każdym kroku spotykać będą różnego rodzaju niebezpieczeństwa. 



Źródło
Ta książka jest genialną pozycją. Niektórzy wykłócają się iż jest to podróbka Harry'ego Pottera, ale ja uważam, że właśnie seria Pana Riordana jest doskonałym przykładem na to, że w dzisiejszych czasach jak tylko się chce można być oryginalnym. Wplątanie greckiej mitologii w XXI wiek to pomysł niezwykle udany. A jako, że ja jestem wielką fanką właśnie mitów i legend to w tej sadze odnalazłam samą siebie. Wraz z serią Pani Rowling, Percy Jackson stanowi dla mnie potęgę literatury. Z całego serca pragnę wam polecić owe książki Riordana, a szczególnie tym, którzy uwielbiają Harry'ego Pottera. Zdziwicie się jak jak ta seria was pochłonie. 



Z czystym sercem daję tej książce najwyższą ocenę: 10/10



______________________________________


Na podstawie pierwszej części tej sagi powstał już film, który nawiasem mówiąc został bardzo negatywnie przyjęty i ze strony krytyków i ze strony fanów Riordana. Byli bardzo zniesmaczeni ekranizacją bowiem większość wydarzeń i szczegółów odbiegała od tego co się działo w książce. Owszem. W filmie zamiast dwunastolatków grała już młodzież, akcja również nie była idealnie dobrana. Ja tymczasem jestem... zaskoczona. Nie starałam się oglądać tego filmu jak... adaptację. Bo tak naprawdę książka stanowiła tu tylko podstawę. Osobiście jestem w miarę zadowolona z filmu. Podobał mi się. Był bardzo przyjemnym umileniem wieczoru. Z chęcią obejrzę kolejną część jak tylko wejdzie do kin. 



Pozdrawiam,

Sherry


Źródło


Beata Adrzejczuk - Pamiętnik Nastolatki 2 1/2 Wakacje Natki


 Pamiętnik nastolatki 2 1/2. Wakacje Natki. - Beata Andrzejczuk

Autor: Beata Adrzejczuk
Tytuł: Pamiętnik Nastolatki 2  1/2 Wakacje Natki.
 Seria: Pamiętnik Nastolatki
Wydawnictwo: Rafael
Data wydania: 2011r
Ilość stron: 221
Moja ocena: 9/10

Na początku pragnę podzielić się z Wami w jakich kategoriach przyznano nagrody dla Pamiętnika Nastolatki:
*Najlepsza Książka na jesienno-zimowe wieczory (wybór jury)
*Najlepsza Książka na jesienno-zimowe wieczory (wybór internautów)
*Najlepsza książka na Gwiazdkę

W tej części Natka (Natalia) wyjeżdża na wakacje nad polskie morze wraz z ciocią Kasią. Już pierwszego dnia poznaje grupę nastolatków, z którymi spędza czas. Od razu zauważa Maksyma, zabójczo przystojnego chłopaka. Dziewczyna uważa, że jest przystojniejszy nawet od Jacka (chłopaka, w którym nastolatka kocha się już od dłuższego czasu). Natka i Maksym zaczynają spędzać na osobności coraz więcej czasu.

Od razu powiem,że jak ktoś nie zna wcześniejszych części, niech się nie bierze do czytania. Moim zdaniem najlepiej zacząć od początku.

"Pamiętnik Nastolatki" to jedna z moich ulubionych serii typowo młodzieżowych. Autorka pokazuje prawdziwy świat kilkunastoletnich znajomych. Opisuje przygody, które mogą spotkać zarówno Ciebie jak i mnie. Jest bardzo pomysłowa. Stara się dotrzeć do 'młodzieży XXI wieku'. W książce znajdują się wpisy z Facebooka czy Fotobloga, rozmowy na Tlenie czy SMSy, które wysyłają do siebie bohaterowie. Jest to naprawdę niesamowity pomysł, który wykorzystała we wszystkich powieściach tej serii.

Wakacje. Czas radości i odpoczynku. Być może dlatego zaczęłam od recenzji właśnie tej książki. Uwielbiam powieści, gdzie czas akcji to wakacje. Tutaj na dodatek miejscem akcji jest moje ukochane polskie Morze Bałtyckie.

Bardzo podobają mi się przygody, które spotykają bohaterkę. Występują tutaj również śmieszne sceny z udziałami innych członków rodziny. Korzystanie z Facebook'a przez ciocię Kasię i mamę Natalii bardzo mnie rozśmieszyło i nie mogłam przestać się śmiać.

Polubiłam też bohaterów występujących w tej części. Natalię lubiłam od samego początku, od pierwszej części. W "Wakacjach Natki" moje serce podbił przystojny Maksym. Jest to naprawdę cudowny chłopak, który chce szczęścia dla osoby, którą pokochał. Potrafi pozwolić, aby jego ukochana była szczęśliwa z innym. Naprawdę jest mało takich osób. Uwielbiam go za jego zachowanie, ale nie tylko. Gdy przeczytałam fragment, w którym grał na gitarze, lub śpiewał jej "Kocham Cię jak Irlandię" od razu stał się moim ulubieńcem w tej książce.

Nie polubiłam natomiast Stefki, która od samego początku wydawała mi się jakaś dziwna. Była zazdrosna o Maksyma, który nie darzył jej żadnym uczuciem. Nawet nie traktował jej jako przyjaciółki.

Książkę mogę polecić wszystkim nastolatkom, które poszukują czegoś lekkiego i ciekawego. Gwarantuję Wam, że z Natką i jej przyjaciółmi nie będziecie się nudzić, a książka wciągnie Was bez reszty.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Agata Christie- "4.50 z Paddington"



Autor: Agata Christie
Tytuł: 4.50 z Paddington
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 269
Ocena: 9/10

Dziś będzie troszkę o pewnym kryminale. 4.50 z Paddington to pierwsza powieść Agaty Christie, którą miałam przyjemność przeczytać. Miałam przyjemność, czyli że było dobrze. Tak. Nawet bardzo dobrze.
Pani McGillicuddy była niską i pękatą starszą kobietą. Czyli była w sumie normalna. Prawie. Z tej szarej normalności wyciąga ją fakt, że była jedynym świadkiem morderstwa. Morderstwa w pociągu! W dodatku nie w tym, którym sama jechała. I oprócz jej słów nie ma żadnych dowodów na to, że jakaś zbrodnia miała w ogóle miejsce. A kto uwierzyłby takiej starszej pani? Przecież powszechnie wiadomo, że takie osobniczki mają bujno rozwiniętą wyobraźnię i bardzo dużo mówią… niekoniecznie prawdę. Otóż, jest jedna osoba- panna Jane Marple, przyjaciółka naszej bohaterki. Z uwagą wysłuchuje jej, a następnie zarządza śledztwo. Z początku nic nie wydaje się jej sprzyjać, jednak z każdą godziną jest bliżej rozwiązania tej dziwnej zagadki. W końcu jej się to udaje, a my poznajemy sprawcę tego haniebnego i okrutnego morderstwa.
Gdy wreszcie poznałam tego strasznego zabójcę, który z zimną krwią pozbawił życia kilku osób, ogromnie się zdziwiłam. Był osobą w ogóle nie budzącą moich podejrzeń, co jednak bardzo mnie zadowoliło. Nie lubię, gdy coś jest przewidywalne i już na początku książki wiem, jak się skończy. Ta do takich nie należała, wręcz przeciwnie. Czytelnik jest trzymany w napięciu od pierwszych do ostatnich stron. Powieść jest wciągająca i bardzo trudno jest się od niej oderwać, gdy już raz zatopi się w niej i włączy w akcję. Naprawdę polecam wszystkim, szczególnie fanom tego gatunku.
Pozdrawiam. :)

sobota, 4 sierpnia 2012

Katarzyna Pranić - Ela-Sanela


Ela-Sanela - Katarzyna Pranić


Autor: Katarzyna Pranić
Tytuł: Ela-Sanela
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 246
Ocena: 9/10

Katarzyna Pranić ukończyła filologię polską na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od wielu lat, z wyboru serca związana z Sarajewem, gdzie mieszkała do 1992 roku. Kocha wieś, naturę twórczą i pracę z dziećmi.Prowadzi warsztaty literackie i teatralne w Młodzieżowym Domu Kultury w Bolesławcu. "Ela-Sanela" to jej debiut literacki, za który otrzymała drugą nagrodę w konkursie literackim im. Astrid Lindgren.
Ela z pozoru jest zwyczajną nastolatką – jak każda dziewczyna ma swoje pasje, marzenia i problemy w rówieśnikami. Jednak jej pochodzenie i pełna znaków zapytania przeszłość wciąż o sobie przypominają, utrudniając poszukiwanie własnej tożsamości. Ela bowiem urodziła się w Bośni podczas wojny na Bałkanach, skąd wraz z grupą uchodźców, oddzielona od rodziny, jeszcze jako niemowlę trafiła do Polski i została tu adoptowana. Dziewczynka nie wie nic o swoich krewnych, nie wie nawet, czy żyją. Kiedy pewnego dnia niespodziewanie udaje się nawiązać z jednym z nich kontakt, Ela zaczyna powoli odkrywać swoje korzenie, a w sobie samej – Sanelę, której niewyraźny obraz przez całe dzieciństwo tak bardzo starała się wymazać ze świadomości. Ta ciepła, subtelna, wzruszająca opowieść nie wprowadza młodego czytelnika w polityczno-etniczne zawiłości konfliktu na Bałkanach, nie epatuje jej okrucieństwem, nie pokazuje też przeżyć bohaterki w kategoriach traumatycznego doświadczenia. Poprzez osobistą historię Eli pokazuje jedynie, jak wojna – każda, sama w sobie – bezlitośnie plącze ludzkie losy i jak trudno je potem rozplątać.

Ela z pozoru jest zwyczajną dziewczyną. Nie ma rodziców. Wychowuje ją babcia , która ostatnio coraz częściej wspomina o jej rodzinie i tym, jak Ela się u niej znalazła. Pewnego dnia, przychodzi do nich list, który zmienia wszystko w życiu dziewczynki. Czy dziewczynka będzie musiała opuścić babcię?

Książka otrzymała drugie miejsce w konkursie literackim im. Astrid Lindgren. Jest to wielkie wyróżnienie, tym bardziej, że jest to debiut autorki. Z przyjemnością muszę zgodzić się z jury. Nagroda jest w pełni zasłużona. Gdyby to mi polecili wręczyć nagrodę, nie miałabym wątpliwości. Postąpiłabym zupełnie tak samo jak komisja.

Autorka w powieści porusza losy Eli, która została rozdzielona z rodziną podczas wojny. Aktualnie mieszka z babcią Heleną. Pani Katarzyna opisała jej losy bardzo wiarygodnie i ciekawie.
Powieść czyta się rewelacyjnie. Jest bardzo wciągająca. Język autorki bardzo przypadł mi do gustu. Nie mogłam się od niej oderwać. Jest to bardzo ciepła i wzruszająca historia Saneli Hasani. Czytając, łzy same cisnęły mi się do oczu.

Jedno, co mam do zarzucenia autorce, to zbyt szybkie zakończenie. Książka jest bardzo krótka, a można byłoby ją dokończyć. Liczyłam jeszcze, na przynajmniej 100 dodatkowych stron. Chciałam dowiedzieć się, jak potoczyły się losy bohaterki, która wzbudziła we mnie wielką sympatię.

Na okładce występuje kot – najprawdopodobniej jest to Baranek. Okładka jest bardzo żywa, kolorowa. Przykuwa uwagę.
Na pewno większości z was książka się spodoba.

piątek, 3 sierpnia 2012

Licia Troisi - "Dziedziczka smoka: Testament Thubana"



Autor: Licia Troisi
Tytuł: „Dziedziczka smoka: Testament Thubana”
Wydawnictwo: Videograf II
Rok wydania w Polsce: 2010
Liczba stron: 292
Moja ocena książki: 8/10

„Licia Troisi jest królową literatury fantasy”  – Panorama
„Wspaniała powieść fantasy – vivat młoda Włoszka, Licia Troisi!” – Bild AM Sonntag

Licia Troisi to urodzona w 1980 roku Włoszka. Mając 21 lat rozpoczęła pisać trylogię "Kroniki Świata Wynurzonego",którą wydało największe włoskie wydawnictwo - Mondafori. Wszystkie części trylogii znalazły się w pierwszej dziesiątce bestsellerów fantasy we Włoszech, wyprzedzając nawet Harry'ego Pottera, a prawa do jej przekładu nabyło kilkanaście krajów, Jeszcze większe sukcesy odniosła jej kolejna trylogia "Wojny świata wynurzonego". Obecnie pisarka pracuje w rzymskim obserwatorium jako astrofizyk.

To już moja druga recenzja książki autorstwa Lici Troisi. Przedtem były to "Kroniki świata wynurzonego: Nihal z Krainy Wiatru". Tym razem postanowiłam ocenić coś "łagodniejszego" i skierowanego dla młodszych czytelników ale i nie tylko.

Trzynastoletnia Sofia, wychowanka domu dziecka zostaje adoptowana przez ekscentrycznego i tajemniczego profesora , który twierdzi ,że dziewczynka jest obdarzona smoczym genem. Sofia musi  pokonać wszystkie swoje lęki i stanąć do walki z groźnym i ponadczasowym wrogiem Nidhoggrem ,który dąży do zniszczenia Drzewa Światła a w raz z nim wszystkich ludzi.

Już na samym początku możemy się domyśleć ,że powieść  w niektórych momentach jest mało oryginalna.  Historia opowiada o sierocie ,która okazuje się być obdarzona nadzwyczajnymi zdolnościami. Z początku dziewczynka nie akceptuje swoich predyspozycji i nie ma zamiaru podjąć się tak trudnemu zadaniu.  Jednak w trakcie rozwoju akcji w Sofii dokonuje się wewnętrzna przemiana. Dziewczynka staje się silna, waleczna i odważna.  Jest gotowa przezwyciężyć swój strach aby poświęcić się dla reszty świata.

Bohaterowie „mocno” ze sobą kontrastują. Pomimo odmiennych charakterów i upodobań ,które dzielą Sofię i inną dziedziczkę genu, dziewczynki połączyła potężna przyjaźń, być może na całe życie.

Jeśli chodzi o smoki to zostały one zupełnie inaczej przedstawione ,niż można się domyślić. One żyją wewnątrz dziedziców i obdarowują ich swoimi mocami.

W powieści brakowało mi jednak takich zaskakujących momentów. Uważam ,że jest bardzo przewidywalna ,jednak dla samego zrelaksowania warto ją przeczytać.

Okładka jest przepiękna.  A kiedy książkę się rozłoży i położy płasko na stole to ukazuje nam się cała twarz Sofii. Jedyne co kłuło mnie w oczy to błąd w imieniu głównej bohaterki w streszczeniu. Zamiast Sofia napisano Zosia…

„Dziedziczka smoka” jest napisana przyjemnym językiem. Nie zawiera nie jasności a także zbędnych opisów.  Czyta się ją szybko ,jednak nie pozostaje na długo w pamięci. Jest idealna na nudne wieczory. A jeśli komuś książka się spodoba to polecam także kolejne dwie części tej trylogii :)



środa, 1 sierpnia 2012

Beata Wróblewska - "Jabłko Apolejki"


Jabłko Apolejki - Beata Wróblewska
Autor:Beata Wróblewska
Tytuł: Jabłko Apolejki
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2007r.
Ilość stron: 144
Ocena: 10/10

Beata Wróblewska jest laureatką Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego za książkę "Małgosia z Leśniej Podkowy". Za Jabłko Apolejki otrzymała III nagrodę w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w 2007r.

Z autorką spotkałam się już przy powieści "Podróż z motylem", która bardzo mnie zachwyciła i chciałam przeczytać jeszcze inne książki tej autorki.

Jako, że Jabłko Apolejki zbierało same pochwały, postanowiłam właśnie na tą książkę. I tym razem również autorka mnie zachwyciła i nie ma mowy o jakimkolwiek żałowaniu.


Rodzina głównej bohaterki, Kasi, i jej sześcioletniej siostry Oli – pozostawiona przez ojca bez środków do życia i niepokojona przez jego wierzycieli – opuszcza dom i przenosi się do małego miasteczka, do babci. Dziewczęta, każda na swój sposób, muszą się odnaleźć w nowym środowisku. Nie jest to łatwe. Obydwie rozpoczynają naukę w nowych szkołach, wśród nowych twarzy. Kasia w dodatku przygotowuje się do matury i musi zdecydować o swoim dalszym życiu. Głównym jednak problemem, z którym boryka się ich rodzina, jest choroba średniego dziecka, prawie 13-letniego Jaśka, cierpiącego na autyzm. Dziewczęta walczą o akceptację i zrozumienie w nowym środowisku. Zanim jednak to osiągną, muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest dla nich naprawdę ważne. Z tej perspektywy obserwują swoje otoczenie, szukając prawdziwej przyjaźni i miłości. 
Książka bardzo umiejętnie dotyka spraw trudnych, z którymi borykają się współczesne nastolatki, nie tylko bohaterka powieści, ale także jej koleżanki i koledzy. Stawia pytania o wartość poświęcenia dla innych i możliwość przełamywania barier dzielących ludzi.

Książka bywa określana jako dla dzieci i młodzieży, jednak bez wątpienia świetnie odnaleźliby się w niej również dorośli. Autorka bardzo realistycznie wprowadza nas w świat rodziny chorego na autyzm Jaśka.

Kasia, tegoroczna maturzystka wraz z mamą, młodszym rodzeństwem i psem muszą przeprowadzić się do babci. Powodem przeprowadzki jest ojciec, a właściwie długi, których narobił i znikł. Dziewczyna poznaje nowych kolegów, Ola – sześciolatka również.

Kolejny raz spotykamy się z książką, gdzie autorka porusza bardzo ważny i trudny temat. Tym razem mamy do czynienia z dwunastoletnim Jaśkiem chorym na autyzm. Ostatnio bardzo często w telewizji, w reklamach pojawia się motyw autyzmu. Ale czym tak naprawdę jest ten autyzm? Kasia określiła to jako:

"Autyzm bywa czasem określany jako dziecięca odmiana Schizofrenii"

Aurorka bardzo wiarygodnie opisała tą chorobę. Z powieści dowiadujemy się o niej bardzo wiele. Pani Beata chciała przybliżyć nam świat chorych na autyzm. Muszę przyznać, że udało jej się to znakomicie.

Moją uwagę przykuło zachowanie całej rodziny i Michała – kolegi (?) Kasi. Wszyscy starają się zapewnić chłopcu jak najlepsze warunki. Wszyscy najbliżsi wspierają się nawzajem i troszczą o Jaśka.
Również Michał stra się zapewnić chłopcu wszystko co najlepsze. Zajmuje się nim i załatwia mu miejsce w specjalnym ośrodku.

Kasia jet tegoroczną maturzystką. Bardzo lubi czytać i interesuje się Literaturą. Bardzo kocha swoje rodzeństwo, rodziców (nawet ojca, który opuścił ich bez żadnego wytłumaczenia) i babcię, która przygarnęła ich do siebie.

Ola jest sześciolatką. Chodzi do zerówki. Jest wesołą, pogodną osobą, która również bardzo kocha swoją rodzinę. Ma swojego ukochanego psa, Boska. Wierzy, że jest zaczarowany.

Jasiek ma dwanaście lat i jest chory na autyzm. Czasami nie zauważa nikogo znajdującego się wokół niego. Ola bardzo chce go odczarować, jednak nie ma dobrego jabłka. Pomysł zaczerpnęła z ulubionej Baśni Kasi – Apolejka i jej osiołek.

Wszyscy bohaterowie są naprawdę bardzo wiarygodni. Autorka nie chciała ich jakoś specjalnie urozmaicać. Wolała, by pozostali realistyczni. Ma to na pewno duży wpływ na odbiór tego dzieła przez czytelników. Jeśli bohaterowie są realistyczni, historia również.

Ostatnio, już po raz któryś spotykam się z motywem choroby w książkach. Najpierw była choroba Fryderyka w "Pozłacanej rybce" ,potem Pipi z zespołem Downa w "Wyspie mojej siostry" i teraz autystyczny Jasiek.

Narracja powieści jest trzecioosobowa. Dzięki niej możemy obserwować życie Kasi i jej rodziny z boku. Bardzo lubię taki typ narracji.

Pani Beata Wróblewska pisze bardzo zrozumiałym językiem. Wciągnąć się jest strasznie łatwo. Ja osobiście przeczytałam ją w godzinę. Szkoda tylko, że jest taka krótka.

Okładka przedstawia osiołka, zapewne tego od Apolejki. Szata graficzna jest skromna, ale bardzo ładna. Zdecydowanie pasuje do tematyki książki.

Książkę polecam wszystkim, bez względu na wiek, czy preferencje czytelnicze. Myślę, że każdemu się spodoba :)

Bardzo dziękuję wydawnictwu Stentor za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej wspaniałej powieści.