wtorek, 31 lipca 2012

L.A. Weatherly - "Anioł"


Tytuł: ''Anioł''
Autor: L.A. Weatherly
Liczba stron: 398
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 8/10

Fantastyczno-przygodowa powieść o miłości, przeznaczeniu i ofierze. Siedemnastoletnia Willow, w szkole uważana za dziwaczkę, jest... jasnowidzem! Potrafi zajrzeć w przyszłość innych, zna ich marzenia i słabe punkty - wystarczy, że ich dotknie. Willow nie wie, że jest aniołem i że to bardzo niebezpieczne dla ludzi, bo anioły wcale nie są dobre ani łaskawe. Tymczasem rok starszy Aleks, członek elitarnej grupy Zabójców Aniołów, dostaje specjalne zadanie: ma zlikwidować Willow. Nieoczekiwanie oboje zaczynają się sobie podobać, co ściąga na nich wielkie kłopoty...

Jak wyobrażamy sobie anioły? Jako piękne, dobre, sprawiedliwe istoty, które troszczą się o nas i obdarowują swą miłością. A jak przedstawiła je w sojej powieści pani Weatherly? Jako pasożyty, potwory, bestie dążące do przejęcia władzy nad światem ludzkim. Przynoszące ze sobą choroby, śmierć, ból.

Zacznijmy od okładki. Mnie nie urzekła - nie wiem jak was, ale wiadomo, że nie ocenia się książki po okładce. Przedstawiona na niej dziewczyna może być główną bohaterką, choć ja nie jestem tego taka pewna. Pod anielicą widnieje napis: ''Anioł, który nie jest stróżem - Miłość, która jest przekleństwem''. Natomiast mnie podoba się druga wersja tejże okładki z napisem: ''Dobry Anioł to martwy Anioł''. Intryguje nas i zachęca do kupna.

Książka jest napisana z paru perspektyw. Główne dwie to oczywiście: perspektywa Willow - pisana narracją pierwszoosobową oraz Alexa - trzecioosobową. Pozostałe fragmenty są różne. Nieraz obejmują w roli głównego bohatera przywódcę Kościoła Aniołów - okrutnego Raziela, a nieraz jego ludzkiego sługę Jonah'a. Są świetnym uzupełnieniem całej akcji i fabuły.

Przejdźmy do bohaterów. Willow jest dziewczyną, która tak naprawdę nigdy nie miała łatwego życia. Jej matka choruje na dziwną chorobę, pozbawiającą ją świadomości, wywołaną najprawdopodobniej przez ojca głównej bohaterki, który odszedł jeszcze przed jej narodzinami. Ona sama musiała zatem wychowywać się sama, pod czujnym okiem roztrzepanej ciotki Jo. Oprócz tego nastolatka ma problemy z dogadywaniem się z innymi. Tak jakby należała do obcego świata. Jest inna od pozostałych dziewczyn w jej wieku. Nigdy nie przepadała za makijażem, nie interesowała się chłopakami, modą, popularnością. Żyje po swojemu: reperując auta, kłócąc się i godząc ze swoją przyjaciółką Niną, próbując odzyskać matkę poprzez rozmowy z nią. W szkole jest uważana za dziwaczkę i to nie tylko dlatego, że ubiera się nie zgodnie z modą. Uczniowie traktują ją jak czarownicę, ponieważ posiada dar. Potrafi zobaczyć zarówno przeszłość jak i przyszłość innych. Wystarczy, że chwyci ich za rękę.

Alex jest siedemnastoletnim, tajemniczym, przystojnym, pociągającym, bystrym chłopakiem, który tak samo jak Willow miał inne dzieciństwo niż pozostali. Wychowany na zabójcę aniołów, od dwunastego roku życia poluje na skrzydlate bestie. Uważa je za potwory nie tylko dlatego, że karmią się ludzką energią, zarażając tym samym ludzi ''anielskim poparzeniem'' przynoszącym choroby doprowadzające do śmierci, lecz dlatego, że anioły odebrały mu całą rodzinę. Jest świetny w tym co robi i ani myśli z tego rezygnować.

Pewnego dnia Beth - najpopularniejsza dziewczyna w szkole prosi Willow by ta przepowiedziała jej przyszłość. Dręczą ją wątpliwości i ma nadzieję, że jasnowidzka je rozwieje. Spotkanie głównej bohaterki ze swoją koleżanką jest początkiem całej akcji, bo to wtedy Willow dowiaduje się, że istnieją anioły. Tym samym one dowiadują się o jej istnieniu. Okazuje się, że dziewczyna jest półaniołem - czymś co w ich oczach nie powinno istnieć. Na jaw wychodzi też wizja przyszłości nastolatki, w której to ta próbuje pokonać Anioły. Wiedzą, że nie mogą do tego dopuścić dlatego Raziel - przywódca Kościoła Aniołów, znajdującego się na przedmieściach Denver zleca usunięcie dziewczyny. Zabójstwa ma dokonać Alex. Gdy ten jest w domu Willow wyczuwa coś dziwnego. Anioł nastolatki nie ma aureoli co oznacza, że nie żywi się ludźmi. Chłopak zaczyna się zastanawiać kto tak naprawdę jest jego informatorem. Dochodzi do wniosku, że anioły przejęły projekt ''Anioł'' i z jakichś powodów chcą pozbawić dziewczynę życia. Postanawia ją uratować.

Tak nawiązuje się ich znajomość. Od początku jest między nimi więź, która z czasem się jeszcze bardziej rozwija. Jednakże jak Alex może pokochać półanioła wiedząc, że anioły pozbawiły życia jego rodzinę? A jak Willow może być z zabójcą aniołów, który chciał także zabić ją?

Stephenie Meyer stworzyła na nowo wampira.
Eoin Colfer stworzył na nowo wróżkę.
L. A. Weatherly stworzyła na nowo anioła. 

W pełni się w tym zgadzam. Na początku aż trudno mi było dopasować się... swoje punkty widzenia i wyobrażenia aniołów do akcji powieści ''Anioł'', jednak z czasem zaczęłam darzyć autorkę tej powieści prawdziwym szacunkiem bo nie łatwo wymyślić coś tak oryginalnego i przekonać do tego czytelników. A jednak książka ta ma wielu fanów tak samo jak i autorka. Z pewnością zaliczam się do ich grona.

Powieść nie jest idealna. Ma minusy jak każda. Jednakże i tak myślę, że pomimo tego pozycja ta zasługuje na uwagę. Dlatego ja zachęcam do jej przeczytania i tym samym wkroczenia do świata, w którym to Alex i Willow próbują pokonać Anioły co wcale nie jest takim łatwym zadaniem.

8/10

Pozdrawiam.
Sherry.

niedziela, 29 lipca 2012

Ewa Nowak- "Kiedyś na pewno"


Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Kiedyś na pewno
Wydawnictwo: Egmont Polska
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 255
Ocena: 9/10

            Kłamstwo ma krótkie nogi i długi nos. Nieprawda? A jednak. Pierwszym na to dowodem jest życie, ale jeżeli ktoś mimo wszystkich przykładów, które w tej chwili sobie przypomniał, nie ważne, czy z życia swojego, czy znajomych, dalej nie wierzy (lub wierzy, ale jest ciekawy) musi koniecznie przeczytać książkę Ewy Nowak „Kiedyś na pewno”. To właśnie kłamstwo jest maszyną nakręcającą większość zaistniałych tam sytuacji i- wierzcie, lub nie, ale chyba żadna z nich nie jest zbyt szczęśliwa.
Swoją drogą ciekawy tytuł tej książki, prawda? Muszę przyznać, że dosyć sporo czasu zajęło mi rozszyfrowanie go, szczególnie, że na początku nie zwróciłam na niego uwagi, ale kiedy już dowiedziałam się, skąd się wziął, byłam zdziwiona, że tak późno na to wpadłam, bo przecież było o tym powiedziane już na początku lektury. Jest to powiedzenie, którego nie znosi jedna z dwóch głównych bohaterek.
- Czego w życiu nienawidzisz najbardziej?- zapytał ją miękko.
- Dwóch słów: „kiedyś”, bo to jakby deklaracja, że się nie umie umiejscowić w czasie, czyli zmyśla, i „na pewno”, bo na tym świecie nic nie jest pewne- wyszeptała.
Wracając jednak do tematu książki, opowiada ona o losach dwóch osiemnastoletnich przyjaciółek. Pierwsza z nich, Kamila (autorka „kiedysiowego” powiedzenia) jest świetną tancerką, ściślej mówiąc mistrzynią tańca w Polsce. Dziewczyna jest śliczna, co przyjaciółka stale w niej podziwia, przyznaje zresztą, że chciałaby wyglądać jak ona. Wszystkie kłopoty Kamili (może nie dosłownie, jeden już w tym czasie trwał) zaczynają się podczas wyjazdu na obóz taneczny. Dziewczyna już po kilku dniach treningów traci zapał i postanawia zasymulować ból stawu skokowego. Niedługo później wraca do domu, to jednak dopiero początek kłopotów, na obozie poznała bowiem pewnego Waligórę, który chyba się jej spodobał…. I wszystko byłoby jak najbardziej okej, ale Kamila ma przecież chłopaka, Artura, który bardzo ją kocha, są już razem dwa lata…. No i jeszcze rodzice. Z nimi też kłopoty, jak zawsze. Chociaż… chyba jednak wcale nie jak zawsze, Kamilę bowiem bardzo niepokoi fakt, że rodzice… prawie przestali się już kłócić. W sumie, to powinna się cieszyć, prawda? Niestety, jak się później okaże, powodu do tego nie ma żadnego.
Dorota też nie ma w życiu lekko. Rodzice są sławnymi architektami wnętrz i w ogóle nie mają czasu dla córek. Widują się z nimi zazwyczaj dwa razy w roku po kilka dni i ich kontakt się urywa. Oni zresztą nawet nie wiedzą o swoich córkach nic poza tym, jak się nazywają. Kiedy rodzice tylko chcą dać córkom jakiś prezent, zawsze wybierają to samo, dziewczyny za każdą ich wizytą muszą ze sobą walczyć, by na rodziców nie nakrzyczeć. W związku z zaniedbaniem przez nich obowiązków rodzicielskich Dorotą i Majką opiekuje się babcia. To jednak jeszcze nie koniec problemów Doroty, o nie! Do tych rodzinnych kłopotów trzeba jeszcze dodać to, że dziewczyna jest brzydka, nie ma chłopaka, a prawie całe lato musi spędzić u dziadków, co na pewno będzie śmiertelnie nudne. Jednak, niezgodnie z jej przekonaniem coś się jednak u babci dzieje, to coś nie jest jednak ani trochę dobre…. W dodatku, po powrocie do szkoły ten nowy praktykant cały czas się biednej Doroty czepia. Czyżby wpadła mu w oko? Nie, niemożliwe, taka sierota? Jak?
Oprócz genialnie opisanych losów dwóch dziewczyn, w książce można znaleźć także szeroką gamę barwnych drugoplanowych bohaterów jak Sławek ze swoją manią czystości (watro dodać, że chłopak ów boi się, a przynajmniej w wieku pięciu lat bał się ziewania), Waligóra- kobieciarz, amant i uwodziciel, zakochana w żonatym mężczyźnie Kicia, czy wreszcie ten tajemniczy chłopak Kamili- Artur.
„Kiedyś na pewno” to książka naprawdę godna polecenia. Napisana świetnym stylem, pouczająca (ale mimo to wcale nie nudna!) czyta się ją bardzo przyjemnie, nie ma pięknego happy- endu, co mnie osobiście bardzo mile zaskoczyło, gdyż nie przepadam za książkami, w których wszystko jest przewidywalne, bohaterowie są bardzo realni, tacy ludzcy, nie ma najmniejszego problemu z wyobrażaniem sobie ich, czy nawet zaprzyjaźnieniem z nimi (to zjawisko jeszcze lepiej zaobserwować można w innej książce tej autorki- Krzywe 10, gdzie główną rolę gra piątka przyjaciół i gdzie, czytając, przeżywa się wszystkie przygody nie stojąc z boku, ale nawet w nich uczestnicząc).
Naprawdę jeszcze raz gorąco zachęcam do przeczytania tej i innych powieści spod pióra Ewy Nowak. Myślę, że są one naprawdę świetne.

Ruszyliśmy w milczeniu. W drodze mama wyciągnęła kanapki. „I ty się dziwisz, że tyjesz… Kto dziś je kanapki? Może jeszcze z pełnotłustym serem? Na drogę to się robi sałatkę w hermetycznym pojemniku. Czy nie możemy po drodze gdzieś się zatrzymać i zjeść czegoś świeżego?”. Na co mama, że przecież to on zawsze chciał kanapki, ale jak chce, to możemy się zatrzymać. Na co ojciec, że oto właśnie cała ona i jej kobieca niefrasobliwość. Ma ze sobą jedzenie, które wyrzuci, bo kobiecym zwyczajem zmieniła zdanie. Po czym wjechał na parking przed restauracją. Wysiadł, ja też. Mama nawet nie drgnęła. Nie wysiądzie. Ma kanapki i teraz w samochodzie będzie je kobiecym zwyczajem jadła.


sobota, 28 lipca 2012

Katarzyna Ryrych - Wyspa mojej siostry


Wyspa mojej siostry - Katarzyna Ryrych

Autor: Katarzyna Ryrych
Tytuł: Wyspa Mojej Siostry
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2011r
Ilość stron: 120
Ocena: 7/10

Do mojej biblioteki przybyły nowe książki od wydawnictwa Stentor. Bardzo się ucieszyłam, otrzymując paczkę z książkami dla mnie. W dzisiejszej notce zamieszczę recenzję "Wyspę mojej siostry". Jest to powieść skierowana głównie do młodzieży. Z autorką powieści jeszcze nigdy się nie spotkałam.

Katarzyna Ryrych to poetka, pisarka i malarka. Zadebiutowała w 1981 roku, tomikiem poezji "Zapiski pewnej hipiski". Od tamtej pory wydała wiele książek dla starszych i młodszych m.in "Pamiętnik Babuni", "Niebajki" oraz "Siedem swoich piór" – mądre i wzruszające opowiadanie nominowane do tytułu "Książka Roku 2009". Otrzymała również wyróżnienie za książkę "Łopianowe pole" Mieszka w Wieliczce, gdzie pracuje jako nauczycielka, a wolne chwile spędza w swojej krakowskiej pracowni.
Maluje, gra na fortepianie i wiolonczeli. Kocha zwierzęta, podróże i dobrą książkę.


Ta piękna, wzruszająca książka jest próbą wniknięcia w świat osoby z zespołem Downa – świat dla nas niedostępny i niezrozumiały, choć istniejący tuż obok, na wyciągnięcie ręki. To opowieść o trudnej miłości, bezgranicznej akceptacji i więzi opartej na obustronnym poświęceniu. Taka szczególna wieź łączy nastoletnią Marysię z jej starszą, upośledzoną siostrą, która przez całe dzieciństwo dzielnie zastępowała jej matkę, dawała niezawodne oparcie i poczucie bezpieczeństwa. W miarę jak Marysia dorasta, ich role powoli się odwracają. Niepełnosprawna Pippi nie potrafi jednak zrozumieć, że jej mała ukochana siostrzyczka jest już samodzielna i zaczyna żyć własnym życiem. Gdy omal nie dochodzi do tragedii, rodzina staje przed trudną decyzją… Snując swoją opowieść, Marysia z niezwykłą czułością tworzy barwny, wyrazisty, choć miejscami utkany zaledwie z mglistych wspomnień portret siostry – silnej, odważnej, energicznej dziewczyny z genialną pamięcią i wrażliwością dziecka. Tym samym wprowadza nas w jej wyjątkowy, fascynujący, pełen tajemnic świat, choć wie, że pewnie nigdy nikomu nie uda się dotrzeć na jej wyspę.

Starsza siostra Marysi – Pipi nie umie ani czytać ani pisać. Za to uzdolniona jest w innych dziedzinach. Ma świetną pamięć, która pomaga jej w codziennym życiu. Dziewczyna od dawna zastępowała siostrze matkę. Urodziła się z zespołem Downa. Nie lubi, gdy coś wokół niej się zmienia. Marysia bardzo chciała, by jej siostra poszła z nią do szkoły. Ojciec dziewczynek był temu przeciwny, ze względu na "innośc" starszej córki. Postanowił się jednak zgodzić. Mysia w końcu zrozumiała, że jej siostra jest inna od dzieci chodzących z nią do klasy. 

Autorka w powieści porusza bardzo trudny problem z jakim muszą zmierzyć się Czytelnicy. Jest to niepełnosprawność umysłowa bohaterki. Pani Katarzyna opisała życie Pipi i jej rodziny bardzo przekonywująco. Inność bohaterki została ukazana w bardzo ciekawy, a zarazem zwyczajny sposób. Bardzo starannie wprowadza nas w świat dziewczyny z zespołem Downa.

Uwagę przykuwa zachowanie bohaterki. Dziewczyna faktycznie zachowuje się jakby żyła na innej wyspie, w której jest szczęśliwa. Również jestem pełna podziwu dla Marysi i ojca dziewczynek, którzy muszą codziennie stawić czoła wyzwaniu jakim jest opieka nad Pipi. Wkładają w to całe swoje serce.Widać, że bardzo im na niej zależy i jest dla nich najważniejsza na świecie.
Zachowanie szkolnych kolegów i koleżanek młodszej siostry również mi się spodobało. Nie wyśmiewają się z jej niepełnosprawności, lecz lubią ją i pobyt w jej towarzystwie sprawia im przyjemność.

Niewiarygodne jest zachowanie Marysi. Ma czternaście, czy szesnaście lat, a zachowuje się jakby była dziesięć lat młodsza. Bardzo irytowało mnie to, w jaki sposób opisała ją autorka. Mając tyle lat, nie uwierzę, że dziewczyna chodzi po drzewach i udaje małpę. Nie mam pojęcia, czym kierowała się autorka przy tworzeniu tej postaci, ale nie udało się jej to.

Pipi jest rudowłosą , niepełnosprawną umysłowo dziewczyną. Uwielbia kolor niebieski i wszystkie jej rzeczy muszą być tego koloru. Nie umie pisać ani czytać, ale ma świetną pamięć. Uwielbia gotować i oglądać programy kulinarne. Pomimo tego, że jest z zespołem Downa, przez wiele lat, z dobrym skutkiem zastępowała młodszej siostrze matkę. Jest opanowana, ale czasami bardzo wybuchowa. Jeśli chodzi o rodzinę, bardzo się o nią troszczy i nie pozwala na to, aby komuś stała się krzywda.

Marysia (Mysia) jest młodszą siostrą Pipi. Ma czternaście lat. Bardzo brakuje jej mamy. Ma przyjaciółkę – Ankę i przyjaciela Karola. Dziewczyna bardzo kocha swoją rodzinę. W powieści została ukazana bardzo niewiarygodnie. Nie sądzę, że dziewczyna w jej wieku zachowywałaby się w sposób opisany przez autorkę. Pani Katarzyna zniszczyła tym moją sympatię do tej postaci.

Po przeczytaniu książki i odłożeniu jej na półkę miałam mieszane uczucia. Nie wiedziałam kompletnie co mam o niej myśleć.  Jakoś specjalnie mnie nie zachwyciła ani nie wciągnęła. Mimo, że pisze prostym językiem, czytało mi się ją trudno i nie mogłam się skupić.
Spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Muszę przyznać, że książka nie jest najgorsza, skoro zdobyła pierwsze miejsce w konkursie literackim, jednak mi się nie do końca podobała. Myślałam, że będzie to bardziej ambitniejsze dzieło. 

Nie podobało mi się również "przeskakiwanie" w czasie. Najpierw Pipi i Marysia są w szkole i malują obrazki, co wskazuje, że jest w pierwszej klasie podstawówki, a tu nagle jest mowa o balu gimnazjalnym. Nie mogłam się połapać z tym czasem.

Okładka jest pomysłowa, chociaż również nie porywająca. Przedstawiona na niej jest Pipi jako niebieski wieloryb, którym często określała ją młodsza siostra. Gdybym miała kupić, lub pożyczyć tą powieść w bibliotece i kierowałabym się okładką – nie pożyczyłabym jej. Po prostu nie przemawia do mnie.

Podsumowując pomysł na książkę był świetny. Motyw bohaterki z zespołem Downa bardzo oryginalny. Jednak jak się okazuje, pomysł to nie wszystko, trzeba także się przyłożyć i stworzyć tekst "przyjazny środowisku". Muszę ze smutkiem przyznać, że tego autorce nie udało się dokonać. Polecam ją wszystkim tym, których interesuje tematyka zespołu Downa i chcą się dowiedzieć o niej czegoś więcej.

piątek, 27 lipca 2012

Trudi Canavan - "Kapłanka w bieli"

Autor: Trudi Canavan
Tytuł: „Kapłanka w bieli
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok napisania:2005
Rok wydania w Polsce: 2009
Liczba stron: 682
Moja ocena książki: 7/10
 Kiedy Auraya została wybrana na kapłankę, nie wierzyła, że po zaledwie dziesięciu latach stanie się jedną z Białych, najpotężniejszych sług bogów. Niestety, miała niewiele czasu, by przyzwyczaić się do niezwykłej mocy, jaką bogowie jej ofiarowali. Krainę nękają nieznani czarownicy z południa odziani w czarne szaty, a do Białych docierają pogłoski o gromadzącej się armii. Auraya i pozostali Wybrani pracują niestrudzenie, by przypieczętować przymierza i zjednoczyć pod swoim sztandarem cały północny kontynent. Czas jednak ucieka. Wojna przybywa do krain Białych i jeśli Auraya nie nauczy się wykorzystywać swoich nowych umiejętności, nawet łaska bogów może nie wystarczyć, by uratować sprzymierzone krainy.
Jeszcze nigdy nie czytałam tak strasznie nudnej powieści! Akcja rozpoczyna się bodajże po pięćsetnej stronie a może nawet i później. Myślałam ,że przez to wszystko nie przebrnę jednak jakimś cudem się udało. Na szczęście końcówka była przynajmniej ciekawa.

Ujmę to tak: powieść ciągnie się i ciągnie niczym pociąg. Ale taki strasznie wolny pociąg :)) "Kapłanka w bieli" jest uboga jeśli chodzi o zapierające dech w piersiach wydarzenia. Jednak gdy mówimy o opisach i  świecie stworzonym przez autorkę to trzeba przyznać ,że kobieta ma talent. Aczkolwiek osobiście uważam ,że książka zawiera zbyt wiele nieciekawych wątków co w niektórych momentach sprawia ,że nudzimy się jak mops. 

Bohaterowie (wybrani)
Auraya - ostatnia z białych, trzecia w kolejności według siły
Juran - najsilniejszy i najstarszy z białych
Dyara - druga najsilniejsza z białych
Rian - czwarty najsilniejszy z białych
Mairaea - najsłabsza z białych
Leiard - tkacz snów, przyjaciel i kochanek Auraya
Książka nadaje się tylko dla cierpliwych osób ,gdyż na początku potrzebuje strasznie dużo czasu aby się rozkręcić. Może to zniechęcić (tak jak mnie). Kiedy już miałam się poddać i rzucić tę powieść w kąt postanowiłam się jakoś przemóc ,ponieważ nie było jeszcze takiej książki ,której nie dokończyłam (no dobra oprócz "Zemsty" ale ja nie znoszę dramatów!) Końcówka jest naprawdę ciekawa, sceny walki są niesamowicie opisane a po przeczytaniu czuje się niedosyt, chęć poznania dalszych losów głównych bohaterów. 

Tak więc nie zniechęcać się! Uczcie się na moich błędach. Byłam strasznie zła na siebie ,że ją stale odkładałam na później. Dla tej powieści potrzeba sporej cierpliwości ,jednak chyba rozumiecie ,że zazwyczaj w każdej książce wstępy są długie i nieciekawe.

 (Ilustracja z książki)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Cathy Cassidy - Z tęsknoty za Judy


 Z tęsknoty za Judy - Anne Cassidy


Autor: Cathy Cassidy
Tłumacz: Monika Kowaleczko – Szumowska
Tytuł: Z tęsknoty za Judy
Tytuł oryg. Missing Judy
Rok wydania: 2009r
Wydawnictwo: Stentor
Ilość stron: 190
Ocena: 10/10

Czytałam wiele Waszych opinii na temat tej książki. Jedyne były pochlebne, inne przeciętne a jeszcze inni uważali, że to kompletna porażka i zmarnowanie czasu. Ja, gdy przeczytałam notę od wydawcy wiedziałam, że muszę ją przeczytać bez względu na Wasze opinie.

Mi osobiście książka bardzo wciągnęła. Nie wiedzialam,że aż tak mi się spodoba. Przeczytałam ją w pewne niedzielne popołudnie. Nawet nie wiem kiedy i ile czasu czytałam. Dla mnie w tamtej chwili liczyła się tylko historia małej Judy.

Książka napisana jest w taki sposób, że choćby się chciało przerwać czytanie na chwilę, jest to praktycznie niemożliwe. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Autorka naprawdę postarała się i stworzyła niesamowitą historię.

Kim ma 17 lat. Osiem lat temu zaginęła jej siostra. W dalszym ciągu ma wyrzuty sumienia z powodu tego co się stało. Nie może zapomnieć obrazu odchodzącej w dal dziewczynki.
Nie może sobie darować, że pozwoliła jej odejść, nie pobiegła za nią.
Niestety po ośmiu latach nie znaleźli ani dziewczynki ani jej ciała, co mogłoby wskazywać na to, że nie żyje. Rodzina żyje w ciągłej niepewności o jej losy. Nastolatka w pewnym momencie jest pewna, że znalazła siostrę w Ameryce. Jednak śledztwo wskazuje na co innego. Policja znalazła dowody, które świadczą o śmierci małej Judy.
Cała rodzina na nowo przeżywa emocje związane ze śledztwem a rozwiązanie jest wielkim szokiem zarówno dla rodziny jak i czytelnika.

Autorka w wspaniały sposób opisuje ból po stracie kogoś bliskiego. Mała Judy była bardzo lubiana przez wszystkich członków rodziny. Wszyscy zawsze się nią zachwycali,więc nie ma nic dziwnego w tym, że po jej stracie wszyscy przeżyli wstrząs.

Cathy Cassidy napisała niesamowitą historię, która poruszy nawet najtwardsze serce. Rzadko kiedy zdarza się, żebym tak mocno przeżywała historię bohaterów. Tutaj płakałam przy zakończeniu. Po skończonej lekturze miałam wrażenie, że nigdy wcześniej nie czytałam tak wspaniałej książki i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.

Na okładce znajduje się Judy (chyba ta starsza – z Ameryki, bo na pięciolatkę to ona nie wygląda) trzymająca balonik w kształcie serca – taki sam jaki miała w dniu zaginięcia. 
Co do okładki mam pewne zastrzeżenia. Gdy do mnie dotarła, zauważyłam, że autor i tytuł są strasznie rozmazane, być może na skutek transportu, ale bardziej jestem za tym, że podczas produkcji. Nie jest to jakaś wielka wada książki, ale przez to psuje pierwsze wrażenie.


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję bardzo wydawnictwu Stentor:

sobota, 21 lipca 2012

Barbara Kosmowska - "Pozłacana rybka"



Autor: Barbara Kosmowska
Tytuł: Pozłacana rybka
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2007r. 
Ilość stron: 163
Ocena: 9/10

Barbara Kosmowska jest autorką znanych i nagradzanych książek.Oprócz pierwszej nagrody w literackim konkursie im.Astrid Lindgren w 2007 roku otrzymała główną nagrodę w konkursie"Uwierz w siłę wyobraźni" za powieść dla młodzieży "Buba" , która została też nominowana do Nagrody Polskiej Sekcji IBBY Książka Roku 2003.

Czternastoletnia Alicja – do niedawna „Bardzo Rozpieszczona Jedynaczka” – po rozwodzie rodziców staje przed koniecznością uporządkowania sobie świata na nowo. Powoli dojrzewa do akceptacji nowej partnerki ojca i ułożenia trudnych relacji z matką. W momencie, gdy odzyskuje utraconą równowagę, a w jej życiu rodzi się pierwsza miłość, jak grom z jasnego nieba spada na nią wiadomość o ciężkiej chorobie przyrodniego braciszka. Alicja musi znaleźć w sobie siły, by stanąć oko w oko z najtrudniejszym doświadczeniem. Do końca towarzyszy w cierpieniu małemu Fryderykowi-Jaszczurce i jego mamie, tak nielubianej dotąd Miss Lata. Historia Alicji jest próbą odpowiedzi na pytanie, co w życiu najważniejsze. Jest zarazem piękną i wzruszającą opowieścią o stracie, ale i o miłości, przyjaźni i nadziei.

Najpierw może zacznę od nagród, jakie otrzymała ta książka: 
*Książka roku 2007 - nagroda literacka przyznana przez Stowarzyszenie Przyjaciół Książki Dla Młodych - Polskiej Sekcji IBBY

* I miejsce w kategorii książek dla młodzieży w wieku 10-14 lat w konkursie literackim im. Astrid Lindgren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom.

Na pierwszy rzut ok, gdy zobaczyłam okładkę, pomyślałam,że będzie to kolejna pusta historyjka dla młodzieży. Pomyliłam się. Po okładce jednak nie zawsze możemy wywnioskować o czym będzie książka. Autorka opowiada historię dorastającej Alicji, która jak na swój wiek przeżywa bardzo wiele. Najpierw  rozwód rodziców, nowa partnerka ojca, narodziny przyrodniego brata i jego niespodziewana, ciężka, nieuleczalna choroba. Dorosłego człowieka te rzeczy potrafiłyby załamać, a co dopiero kilkunastoletnią dziewczynę. Jedyne dobre, co się jej przytrafiło, to Robert - jej pierwsza miłość.

Dziewczyna musi zmierzyć się z bólem,przezwyciężyć strach i być dobrą siostrą dla chorego, małego Fryderyka.
Jest to cudowna książka o miłości, przyjaźni i stracie bliskiej osoby. Autorka uświadamia nas, że w obliczu śmierci, nawet złota rybka na niewiele się zda. 

"Pozłacana rybka" nie należy do tych książek,którą po odłożeniu na półkę zapomina się. Jestem pewna, że na długo wryła mi się w pamięć. Na pewno przeczytam ją jeszcze nie raz. Czytając zakończenie, płakałam jak bóbr, chociaż wiedziałam doskonale jak się skończy. 

Powieść polecam każdemu. Zarówno dwunastolatkom jak i wyżej. Na początku przeżyjecie niesamowite chwile na wakacjach u dziadków  Alicji. Potem jednak udowodnicie sobie,że każdy musi być silny, aby mógł przetrwać.

Za możliwość przeczytania tej jakże wzruszającej książki dziękuje wydawnictwu Stentor: 

wtorek, 17 lipca 2012

Ellen Schreiber - "Pocałunki wampira. Początek"


Tytuł: Pocałunki wampira. Początek
Autor: Ellen Schreiber






Nowy chłopak w mieście. Pogłoski o wampirach. I pierwsza, niebezpieczna miłość. Dwór na szczycie wzgórza wiele lat stał pusty, ale pewnego dnia okazało się, że ktoś w nim zamieszkał. Tajemniczy Alexander Sterling natychmiast stał się tematem plotek. Raven, zafascynowana wampirami ghotka, usiłuje odkryć całą prawdę o skrytym Alexandrze. Kiedy go poznaje, zaczyna między nimi iskrzyć. Czy Alexander spełni jej największe marzenie? Miłość bywa pokrętna – zwłaszcza taka, która ożywa dopiero po zmierzchu…

 Powieść amerykańskiej autorki Ellen Schreiber postanowiłam przeczytać gdyż wcześniej słyszałam o niej wiele pochlebnych opinii. Pomyślałam, że skoro tyle osób się nią zachwyca to rzeczywiście zasługuje na uwagę. Spotkało mnie wręcz olbrzymie rozczarowanie. Po tym jak przeczytałam tę pozycję byłam naprawdę wdzięczna, że sięgnęłam po nią kiedy była w bibliotece bo wcześniej chciałam kupić całą serię. Wyobrażam sobie jaka później bym musiała być na siebie wściekła za ten zakup. 

Zacznijmy od bohaterów. Raven Madison jest nietypową nastolatką. Gotka - z obsesją na punkcie wampirów. Swoim ''byciem'' odróżnia się od innych uczniów szkoły. Właściwie jej postać jest nawet interesująca. Dziewczyna ta ma inne poglądy na świat niż reszta i szczerze wypowiada swoje myśli. Jest oryginalna, nie boi się odrzucenia i tego, że inni będą ją wytykać od ''dziwadeł''. Potrafi się obronić. Jeśli jej na czymś zależy to uparcie dąży do celu. Z tymi cechami wzbudziła moją sympatię. Jednakże... z rozwojem książki czytelnik może dojść do wniosku, że jej postawa bywa strasznie dziecinna. Mogłabym tu przytoczyć wiele sytuacji książkowych, jednakże o tym za chwilę. 

Oczywiście jak to w książkach bywa jest i chłopak. Nieziemsko przystojny, nieosiągalny. Alexander wraz z rodziną i ''przerażającym'' lokajem sprowadza się do miasteczka bohaterki. Zamieszkują stary dwór, o którym wszyscy mówią, że jest nawiedzony. Młody chłopak wzbudza zainteresowanie Raven. Gdy ta zauważa go po raz pierwszy od razu się w nim zakochuje. Jej ''Mroczny Książe'' jest Gotem więc widzi w nim bratnią duszę. Gdy on i cała jego rodzina unika słońca, Raven wie, że coś z nimi jest nie tak... postanawia zacząć prowadzić śledztwo i odkryć prawdę.

We wszystkim dziewczynę wspiera jej przyjaciółka Becky. W szkole uważana jest za ''wieśniarę''. Może to, iż obydwie dziewczyny są wyśmiewane i wytykane palcami łączy ze sobą ich losy. Przede wszystkim ta bohaterka jest bardzo strachliwa czym różni się od Raven. Boi się ryzyka i tego, że śledztwo jej przyjaciółki przyniesie same kłopoty. Wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach jej strach jest za bardzo wyolbrzymiony, przesadzony. 

Moją największą sympatię wzbudził Trevor. Przystojny, wredny, złośliwy chłopak ze szkoły Raven. Dokucza jej, być może dlatego, że mu się podoba, oraz Becky. Tę postać od razu polubiłam, a z czasem zaczęłam nienawidzić autorkę za to co z nim zrobiła z biegiem czasu w tej książce. Stał się psychicznym kolesiem z obsesją, przy tym zachowującym się jak szczeniak. 

Sama książka różni się od innych, które czytałam bowiem Ellen Schreiber zastosowała tu inną czcionkę. Jest większa, co mi wcale nie przeszkadzało bo w gruncie rzeczy to tylko mały szczegół. Opisy są bardzo krótkie, wręcz ubogie, choć nieraz bywają interesujące. Dialogi również nieraz były ciekawe, ale zwykle brakowało im czegoś, przez co stawały się... puste. Nie wiem jak inaczej to określić. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją. 

Akcja w tej książce była drętwa i przewidywalna, jeśli już coś się działo to stanowczo za szybko. Miłosny wątek banalny i prosty jak drut, łatwy do przewidzenia. Przede wszystkim błędem autorki było ujawnienie już w samym tytule książki ''rasy'' Alexandra. Po za tym przeszkadzało mi, że pani Schreiber nie zrezygnowała ze stereotypów. Nie dodała do swojej książki nic nowego. Czosnek, zmiana w nietoperza i poważnie? Chłopak był Gotem? No tak. 

Jednego nie mogłam zrozumieć czytając tę powieść. Dlaczego główna bohaterka ujrzawszy Alexandra zakochuje się w nim od razu i marzy o pocałunku i wieczności u jego boku? Osobiście jestem zdania, że prawdziwa miłość powinna się rozwijać, przychodzić z biegiem czasu. A tu BACH! Po za tym byłam zniesmaczona dziecinnością Raven w niektórych momentach. Jaka normalna nastolatka robi swojej szyi zdjęcia i boi się dotknąć czosnku? 

Przykro mi to mówić, ale tej pozycji nie polecam. Może się spodobać osobom, które nie wymagają nic od lektury i są przygotowane na banał i wzdychanie nastolatki do chłopaka. Osobiście przeczytałam również dwie kolejne części tej serii i właściwie dużo się nie zmieniło, choć w kolejnych tomach dochodzą dwie osoby, dzięki którym przynajmniej trochę te powieści stają się znośne. Moim skromnym zdaniem radziłabym sięgnąć po jakieś inne powieści, bo myślę, że jest wiele które są o niebo od tej lepsze. 

3/10

Pozdrawiam.

sobota, 14 lipca 2012

Adam Molenda - "Co się dzieje w tym mieście ?!"


Co się dzieje w tym mieście?! - Adam Molenda

Autor: Adam Molenda
Tytuł: Co się dzieje w tym mieście?!
Wydawnictwo: Stentor
Data wydania: 2009r.
Liczba stron: 256
Moja ocena: 9/10

Na początku, gdy przeczytałam opis wydawcy zupełnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. 

Akcja powieści toczy się w okresie ferii zimowych w Żywcu. Głównymi bohaterami są: Patryk, jego przyjaciel Wendelin, Michał i Wanda, Kuba, Eliza i mała Anulka.

Dzieciaki podczas ferii świątecznych spotykają czerwonego kata, żółtego upiora, widzą topielca, płanetnika czy ludzi skaczących po dachach. Nie umieją jednak wytłumaczyć tych wszystkich zjawisk. Z pomocą przychodzi im niepełnosprawny Kuba. Stwierdza on, że mają do czynienia z poszukiwaczami skarbu. Dowiadują się o nim z miejskiej legendy. Przyjaciele chcą ich uprzedzić i na własną rękę próbują znaleźć klejnoty księżnej Alicji.

Poszukiwanie skarbu to ulubione zajęcie i motyw opowieści, książek i filmów dla małych i dorastających zazwyczaj chłopców. Dziewczynki czasem to nudzi, ale dzięki tej powieści zmienią swoje nastawienie.
Nawet mnie, 17letnią dziewczynę wciągnęło śledztwo i poszukiwanie odpowiedzi na różne zagadki. Nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie wciągnie.

Okładka jest typowo dziecięca, może się wydawać, że trochę mroczna, ale w  rzeczywistości nie ma mowy o strachu. Powieść zawiera kilkanaście,jak nie kilkadziesiąt rysunków przedstawiających przygody młodych bohaterów. Obrazki są czarno-białe. 

Powieść podzielona jest na 23 rozdziały. Są one trochę za długie, jak dla takiego 10-cio czy 11latka. Książkę czytałam mojemu młodszemu bratu. Zainteresował się nią, ale nie na tyle, żeby ją sam przeczytał.

Według niego, jest to świetna opowieść dla jego rówieśników. Bardzo spodobały mu się przygody paczki znajomych. Nawet bohaterowie przypadli mu do gustu (co się rzadko zdarza). Nie polubił jedynie Elizy, najstarszej, 14letniej, ponieważ nie lubiła przygód i nie wierzyła im w to, co widzieli.

Książka jest bardzo wciągająca. Znajduje się w niej wiele przygód, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek nudzie. Polecam ją nie tylko młodszym czytelnikom, ale również starszym.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję serdecznie wydawnictwu Stentor: 

piątek, 13 lipca 2012

Licia Troisi - "Kroniki Świata Wynurzonego: Nihal z Krainy Wiatru"



Autor – Licia Troisi
Tytuł – Kroniki Świata Wynurzonego: Nihal z Krainy Wiatru
Wydawnictwo – Videograf II
Rok napisania – 2004
Rok wydania w Polsce - 2010
Liczba stron - 342
Moja ocena książki - 9/10

Moja historia z tą książką rozpoczęła się po części dzięki mojej mamie. Kupiła mi ona serię książek „Dziedziczka smoka” (może kiedyś zrecenzuje) tej samej autorki. Po przeczytaniu jej z tyłu była taka jakby reklama ,która zachęciła mnie do kupna.

Nihal to dziewczyna o granatowych włosach, fioletowych oczach i spiczastych uszach. Choć sama tego nie wie tak naprawdę jest ostatnim żyjącym Pół-elfem. W dzieciństwie ,mieszkała razem z ojcem w mieście-wieży zwanym Salazar. Od zawsze wiedziała ,że walka będzie jej życiową drogą. Podczas jednego z ulicznych pojedynków po raz pierwszy zostaje pokonana. Okazuje się ,że chłopiec ma na imię Sennar i jest czarodziejem. Po kompromitującej przegranej postanawia przystąpić do nauki u siostry swojego ojca, czarodziejki Soany. Okazuje się ,że Sennar jest także jej uczniem co prowadzi do przyszłej przyjaźni a nawet miłości między nim a Nihal. Mijają lata. Salazar zostało zaatakowane przez Famminów, potworów ,które stworzył Tyran. Dziewczyna zabija ich jednak jej ojciec  umiera. Po czym ucieka kanałami i postanawia dokonać zemsty. Nihal chce zostać jeźdźcem smoka co nie należy do najłatwiejszych. Do tej „szkoły” kobiety nie są przyjmowane a już tym bardziej pół-elfy. Jednak nasza główna bohaterka zawzięcie do tego dąży. Przez kilka dni protestuje dzięki czemu udaje jej się przekonać Ravena najwyższego generała Zakonu Jeźdźców Smoków aby podjęła się próby podczas ,której ma pokonać innych wojowników. Mimo podstępu Ravena, Nihal udaje się wygrać i zostaje przyjęta. Tam poznaje nowego przyjaciela Lajosa. Jednak już wkrótce rozpocznie się krwawa walka między Światem Wynurzonym a Tyranem. Tylko jak pokonać wciąć gwałtownie wzrastającą ilość Famminów?

Powiem tak: z początku miałam mieszane uczucia. Ten wstęp był taki nudny i strasznie długi. Opowiada on o dzieciństwie Nihal. Jednak warto to wszystko przetrwać aby dojść do czasów ,w których Nihal ma szesnaście i więcej lat.  Sceny walk są świetnie opisane a sama historia choć rozkręca się dopiero mniej więcej w połowie książki, jest bardzo ciekawa i oryginalna.

Bohaterowie (wybrani)
Nihal- wojowniczka i Jeździec Smoka, ostatni Pół-Elf Świata Wynurzonego.
Sennar- członek Rady Czarodziejów, przedstawiciel Krainy Wiatru, najlepszy przyjaciel Nihal
Ido- gnom, Jeździec  Smoka  i nauczyciel Nihal
Oarf- smok Nihal
Lajos- kolega Nihal z Akademii i jej przyjaciel.
Tyran- despotyczny władca pięciu z ośmiu Krain
Soana- czarodziejka, była członkini Rady Czarodziejów, pierwsza nauczycielka magii Sennara, siostra Liviona (przybranego ojca Nihal)

A żeby wszystko nam się nie pokręciło autorka dołączyła do książki mapkę świata wynurzonego a także słowniczek postaci i miejsc. Warto dodać ,że w samych Włoszech łączna sprzedaż tego tytułu wyniosła  1 050 000 egz. to co dopiero na całym świecie? Powieść trafiła na listy bestsellerów w Niemczech i we Francji, a prawa do jej przekładu kupiło 17 krajów. Dalsze losy Nihal poznajemy w kolejnych tomach trylogii.

A więc podsumowując. Książkę jak najbardziej polecam. Niech nie zniechęci was długaśny wstęp bo naprawdę warto to wszystko przeczekać. Z początku powieść może wydawać się ,że jest skierowana dla dzieci bo w końcu początek opowiada o dzieciństwie Nihal. Jednak to NIE PRAWDA. Dalej opisuje krwawe walki i mordercze potyczki. Od razu mówię ,że nie jest jakaś strasznie drastyczna.  Mi osobiście przyjemnie się ją czytało i nie mogłam się doczekać co zdarzy się dalej.

Ilustracje z Nihal (w książce takich nie znajdziecie bo pochodzą one z oficjalnej strony autorki)








środa, 11 lipca 2012

Lucy Maud Montgomery - "Ania z Zielonego Wzgórza"


 
 Autor – Lucy Maud Montgomery
Oryginalny Tytuł - Anne of Green Gables
Tytuł - Ania z Zielonego Wzgórza
Wydawnictwo –  Wydawnictwo Literackie
Data wydania - 2003r
Liczba stron - 408
Moja ocena książki - 10/10

Po książkę sięgnęłam, jako, że była moją lekturą i szóstej klasie Szkoły Podstawowej, czyli jakieś 4 lata temu.

Książka ta zawiera elementy humorystyczne, ale również pokazuje, jak ważną rolę w życiu człowieka odgrywają kolejno przyjaźń i miłość.
Ania, tytułowa bohaterka powieści przeszła bardzo wiele, jak na swój wiek. Najpierw, gdy miała 3 miesiące, zmarli jej rodzice, potem została zaadoptowana przez dwie rodziny. Musiała tam jednak bardzo ciężko pracować, aby odwdzięczyć się im za dach nad głową. Zajmowała się dziećmi i pomagała w obowiązkach domowych.
Dziewczynka przed przyjazdem na Zielone Wzgórze jest bardzo samotna. Nie ma nikogo bliskiego, ani żadnych przyjaciół. Na dodatek, okazuje się, że przez przypadek trafiła do rodziny Cuthbertów i musi wrócić z powrotem do sierocińca.
Ania cierpi z powodu swojego wyglądu. Ma rude włosy i mnóstwo piegów na twarzy. Jest bardzo chuda i nosi nieładne ubrania. Jednak mimo tego, dziewczynka stara się myśleć pozytywnie. Wyobraża sobie, że jest piękną dziewczyną i ma śliczne, nowe ubrania. To pomaga jej przezwyciężyć cierpienie.

Powieść ta ukazuje nam, że nie wolno się poddawać, lecz trzeba sobie radzić z przeciwnościami losu. Ania z początku non stop wpadała w tarapaty. Nie załamała się jednak, tylko próbowała wszystko naprawić.
Dziewczyna robiła różne nieodpowiedzialne rzeczy, co doprowadzało do różnych śmiesznych scenek.
Wszyscy powinniśmy wyciągnąć wnioski z tej lektury i starać się nie popełniać podobnych błędów do Ani.

Chyba wszyscy spotkaliśmy się z problemem sieroctwa. Książka pokazuje nam, jak wygląda życie dziecka, które jest sierotą oraz pomoże w zrozumieniu go. Poza tym, opisane są zabawy dzieci sprzed stu lat. Dodatkowo możemy odnaleźć w niej wiele morałów. Wiemy, co może skończyć się źle i powinniśmy się tego wystrzegać.

Lektura pokazuje nam, co znaczy prawdziwa przyjaźń. Dziewczynka mimo zakazu spotykania się z Dianą, idzie do niej pod nieobecność jej rodziców i ratuję małą siostrę swojej przyjaciółki od śmierci.
Ania, podczas pobytu na Zielonym Wzgórzu stopniowo zmienia się. Znajduje przyjaciółkę, ma dom, w którym czuje się bezpiecznie. Stopniowo pozbywa się kompleksów, rozwija swoje umiejętności czy osiąga sukcesy w szkole.

Zagłębiając się w "Ani z Zielonego Wzgórza" możemy wyciągnąć wniosek, że dzięki naszej ciężkiej pracy i cierpliwości możemy osiągnąć naprawdę bardzo wiele.

Książka ta obrazuje nam zmianę postępowania bohaterki i uzmysławia nam, że marzenia mogą się spełnić, jeśli tylko bardzo w to wierzymy i dążymy do tego.
Powieść przedstawia dziewczynkę, która chodzi do szkoły, uczy się i ma wiele wpadek. Pokazuje problemy młodej dziewczyny, która uczy się z nimi radzić. Przedstawia nam miłość i przyjaźń, czyli to, co w życiu najważniejsze.


wtorek, 10 lipca 2012

Christopher Paolini - "Eragon"


Tytuł: Eragon
Autor: Christopher Paolini
Seria: Dziedzictwo
Tom: 1
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: MAG
Moja ocena: 8/10

Fantastyczna książka napisana przez 15-letniego chłopca czyta się łatwo, lekko i przyjemnie. To opowieść o Eragonie, chłopcu, który pewnego dnia znajduje smocze jajo. Od tego momentu zaczyna się jego przygoda z magią, czarami i smokiem. 

Pewnego dnia w szkole dostaliśmy za zadanie wybrać sobie książkę i zrecenzować ją ustnie przed całą klasą. Po powrocie do domu spojrzałam na swoją półkę z książkami i nie poczułam tak zwanego ''natchnienia'' więc poszłam do biblioteki. Tam pierwsze co zwróciło na siebie moją uwagę to właśnie ta gruba książka w szafirowej okładce. Tak zaczęła się moja przygoda z serią Dziedzictwo.

Zacznijmy od bohaterów, którzy są bardzo... zróżnicowani.
Eragon jest 15-letnim chłopcem z dużym talentem do polowania czego nauczył go jego wuj Garrow, który także opiekował się nim od dziecka. Jest bardzo odważny. Aby zdobyć mięso udaje się do Koścca, miejsca gdzie nikt inny z jego rodzinnego miasta -Carvahall się nigdy nie wybiera. Tam odnajduje tajemniczy niebieski kamień. Jako, że wcześniej nie udało mu się nic upolować, ponieważ zwierzyna uciekła, postanawia wziąć kamień i sprzedać go. Jednakże w mieście rzeźnik Sloan nie zgadza się na handel, gdyż uważa, że znalezisko Eragona jest przeklęte. Po tym jak wykluwa się smok, chłopiec zrozumiał wreszcie, że kamień to w rzeczywistości jajko. Postanawia wychować smoczycę w tajemnicy, przez co staje się Smoczym Jeźdźcem. Smok otrzymuje imię - Saphira.

Roran jest kuzynem Eragona, synem Garrowa, który opiekował się siostrzeńcem od jego dziecięcych lat. Roran jest o dwa lata starszy od kuzyna. W pierwszym tomie nie ma go za dużo. Wiemy, że wyjeżdża z rodzinnego Carvahall aby zarobić trochę pieniędzy, bowiem chce się oświadczyć córce rzeźnika Sloana - pięknej Katrinie. W późniejszych tomach są poświęcone rozdziały z jego perspektywy.

Brom jest miejscowym bajarzem. Po opuszczeniu Carvahall pomaga Eragonowi. Szkoli go. Staje się jego Mistrzem. Jest pełen tajemnic. Eragona uczy sztuki magii, walki, aby ten miał szanse na przeżycie.

Murtagh osiemnastoletni chłopiec. Jest bardzo skryty i tajemniczy. Brom mu nie ufa. Z czasem Murtagh staje się przyjacielem Eragona. Ratuje go, gdy ten zostaje pojmany. W kolejnych tomach wychodzą na jaw jego sekrety i można by rzec - prawdziwa natura.

Arya - piękna elfka. Pojawia się w snach głównego bohatera. Prosi go o pomoc. Jest księżniczką miasta Efów. Świetnie włada magią, łukiem oraz mieczem. Staje się przyjaciółką Eragona. Pomaga mu w walce.

Saphira - szafirowa smoczyca Eragona. Jest bardzo odważna. Kocha swojego smoczego Jeźdźca i starannie się nim opiekuje. Bywa próżna. Uwielbia pochwały. Porażki znosi ciężko.

Bohaterów jest znacznie więcej, jednakże nie będę opisywać wszystkich, ponieważ bardzo dużo czasu by mi to zajęło. Wszyscy są inni, niebanalni. Jedni są lepsi, inni są gorsi. Autor książek świetnie ich dopracował. Z kolejną częścią sagi możemy obserwować zmiany jakie w nich następują.

''Eragon'' jest książką fantasy napisaną przez 15-letniego chłopca. Pełna jest ciekawych, barwnych opisów, świetnie dopracowanych scen walk oraz trudnych słów wymyślonych przez autora. Niewiarygodne jak w głowie takiego młodzieńca mogło powstać tyle wspaniałych opisów. Wszystko jest bardzo przemyślane. I akcja i fabuła. Po przeczytaniu tej książki pokochałam fantasy, choć wcześniej podchodziłam do tego typu książek z wielkim dystansem.

Nie będę zdradzać szczegółów fabuły, ponieważ chcę żebyście mieli radość czytania i poznawania wszystkiego osobiście, a nie z pomocą moich spoilerów, jednakże muszę powiedzieć przynajmniej początek dla zachęty. Rodzinne miasto głównego bohatera zostaje zaatakowane. Najeźdźcy szukają jaja Saphiry. W skutek ataku ginie Garrow. Wkrótce potem Eragon opuszcza Carvahall wraz z Bromem i swoją smoczycą oraz poprzysięga zemstę za wuja. Tak rozpoczyna się cała akcja. Która jest pełna nieoczekiwanych zwrotów.

Jedynym minusem tej książki, można by rzec, są niektóre wydarzenia, których zakończenie jest z góry przewidziane przez czytelnika. 

Przede mną jeszcze ostatnie dwa tomy serii Dziedzictwo i wręcz nie mogę się doczekać kiedy dorwę je w swoje ręce. Wiem, że przygody Eragona i Saphiry na zawsze już będą mi bliskie. Moja wyobraźnia po przeczytaniu tej książki zaczęła naprawdę buzować. Smoki, wojna, cierpienie, magia... krasnoludy, elfy. Co jeszcze skrywa seria Dziedzictwo? Przekonacie się kiedy przeczytacie. Ja mogę was do tego tylko zachęcić.

Polecam.
8/10

-Dodatkowo.

Na podstawie tej książki powstał już film. Muszę przyznać, że po obejrzeniu go byłam naprawdę wściekła. Nie jest nawet w połowie tak dobry jak książka. Chętnie obejrzałabym kiedyś inną, lepszą ekranizację książek Paoliniego.

Co mi się najbardziej nie podobało? Wszyscy wiemy, że filmy bardzo różnią się nieraz od ksiązek. Jednakże w tej produkcji była to lekka przesada. Wydarzenia są niesamowicie wręcz banalne, całkowicie niezgodne z książką. Aktorzy dobrani są bardzo źle, czasem ich gra wygląda jakby była wymuszona.

Filmu nie polecam. Książkę jak najbardziej.




Pozdrawiam.


niedziela, 8 lipca 2012

Beata Wróblewska - "Motyl w podróży"


 

Autor: Beata Wróblewska 
Tytuł: Motyl w podróży
Wydawnictwo: Sentor
Data wydania: 2010r.
Gatunek: dla dzieci 
Ilość stron: 152 
Moja ocena: 8/10

Beata Wróblewska - ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka felietonów, recenzji, wywiadów oraz bajek i książek dla dzieci. Jedną z nich jest Motyl w podróży wydany w 2010 roku i przeznaczony dla dzieci powyżej dziewiątego roku życia.
wska - ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka felietonów, recenzji, wywiadów oraz bajek i książek dla dzieci. Jedną z nich jest Motyl w podróży wydany w 2010 roku i przeznaczony dla dzieci powyżej dziewiątego roku życia.

Książka opowiada o dziesięcioletniej Marcie. Dziewczynka marzy o prawdziwym, kochającym domu. Mimo, że ma wokół siebie cudownych ludzi, którzy otaczają ją miłością i uwagą, czuje się samotna i nikomu niepotrzebna. 
Do szczęścia brakuje jej matki, która urodziła ją będąc na studiach. Potem została dziennikarką telewizyjną i zajęła się swoją karierą. Córkę oddała na wychowanie swojej matce. Babcia Marty jest dla dziewczynki bardzo bliską osobą. To ona ją wychowuje, tylko babci dziewczynka może się zwierzyć i szczerze z nią porozmawiać. Marta również nie ma dobrego kontaktu ze swoim ojcem, który odwiedza ją co dwa tygodnie, lecz nic o niej nie wie i nie mają nawet wspólnych tematów do rozmów. 
Pewnego dnia dziewczynka postanawia zrobić mamie na złość i uciec. Po długich poszukiwaniach udaje się ją znaleźć u babci Zosi. Ucieczka dziewczynki uświadamia rodzicom, że ich dziecko czuje się samotne i trzeba spędzać z nią więcej czasu. Od tego momentu dziewczynka jest szczęśliwa i radosna.

Książka zawiera mnóstwo zabawnych sytuacji, a przede wszystkim wspaniałych ludzi,którzy otaczają opieką bohaterkę. Opowieść przeznaczona jest dla dzieci powyżej dziewięciu lat. Jest ona w grubej okładce. Zawiera wiele rysunków przedstawionych losy Marty, jej rodziców, rodziny i przyjaciół.

Główną bohaterkę polubiłam, jednak mniej niż czteroletnią Kocię. Jest co cudowna mała dziewczynka, której nie da się nie lubić. Zawsze, gdy autorka wspomina o niej, robi się wesoło. Przez jej zachowanie i teksty, które wypowiada nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. 

"Nie boję się, gdy światło znika, bo mam latarkę pana słonika" 

Brat Koci, Krzysiek ma 17 lat i swoim zachowaniem przypomina mojego brata, dwa lata młodszego. 

"Ty masz zielone paznokcie! Zobaczysz, mama cię zabije!"

Bardzo polubiłam bohaterów książeczki oprócz jednego, którym jest Kondzik, przyjaciel Krzyśka.Mimo, że ma 17 lat zachowuje się jak czteroletnia Kocia. Dlatego tak świetnie się dogadują i lubią spędzać ze sobą czas.


 Polecam tą książkę nie tylko dzieciom, lecz nastolatkom również. Mój egzemplarz niedługo pojawi się w rękach młodszej siostry mojej koleżanki, której mam zamiar podarować jej na urodziny. 

Na koniec podzielę się z Wami kilkoma rysunkami z książki:

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu SENTOR: 

piątek, 6 lipca 2012

Alison Goodman - "EON: Powrót Lustrzanego Smoka"

Autor – Alison Goodman
Tytuł – "EON: Powrót Lustrzanego Smoka"
Wydawnictwo – TELBIT
Rok napisania - 2008
Liczba stron - 575
Moja ocena książki - 8/10
Może zacznę od tego ,że książka zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia:
  • Najlepsza Powieść Fantasy - Aurealis Award (2008)
  • Honor Book - James Tiptree Jr. Award (2008)
  • Notable Book - CBCA Awards (2009) 
Powieść ta została także przetłumaczona już na dziesięć języków i wydana w kilkunastu krajach świata tak więc jak zauważyliście otrzymała pochlebne opinie ,z którymi ja się całkowicie zgadzam.

"Fabuła utkana wokół motywu dziewczyny w przebraniu wzbogaca się o nieoczekiwane wątki, a elementy azjatyckiego folkloru tworzą niezrównany koloryt powieści i atmosferę wielkiej przygody" -. LOCUS
 "Zniewalająca opowieść i świat przedstawiony z taką siłą wyrazu, że wydaje się realny. Nie brakuje niuansów zarówno w opisie emocji, jak i w fascynującej mitologii nadprzyrodzonych smoków. Zażarte pojedynki w połączeniu z polityczną intrygą przyprawiają o zawrót głowy, podczas gdy niebanalni bohaterowie dodają smaczku opowieści. Czytelnicy będą z utęsknieniem czekać na kontynuację." - BOOKLIST

Ale zostawmy w tyle nagrody i światowe oceny. Czas na MOJĄ recenzję!
Od pamiętnych czasów kobiety nie mogły udzielać się w świecie smoczej magii. Jednak dwunastoletni Eon ,który został wybrany na stanowisko Lorda Smocze Oko nie jest naprawdę tym, kim się wszystkim wydaje. To szesnastoletnia dziewczyna. Eona wraz ze swoim mistrzem postanawia zataić to przed władcą i resztą królestwa.

A teraz opowiem o co chodzi z tymi "wyborami" na Lordów.
Lord Smocze Oko to osoba ,której zadaniem jest obrona ludu poprzez odsuwanie monsunów, zmienianie biegu rzeki i tłumieniem trzęsień ziemi.W zamian za te nadzwyczajne moce lSO stopniowo oddaje smokowi swoje hua. (Hua jest to wszechobecna energia.) Takich lordów Smocze Oko jest dwunastu. Każdy z nich sprawuje władze nad swoim smokiem ,a także posiada ucznia ,który w przyszłości ma go zastąpić.Wszystkie smoki są połączone z jednym z niebiańskich zwierząt. W tym wypadku ze szczurem,wołem,tygrysem,królikiem,wężem,koniem,kozłem,małpą,kogutem,psem bądź świnią. Istnieje także dwunasty smoczy smok (lustrzany) ,który odszedł ponad pięćset lat temu. I to właśnie on wybiera Eonę na swojego Lorda! Tyle ,że w nietypowych okolicznościach ,gdyż następuje to w roku "wyborów" na szczurzego lorda Smocze Oko.Wiem ,że to wszystko brzmi bardzo dziwacznie i z pewnością za wiele z tego nie zrozumieliście. Jednak w książce są takie jakby pomoce czyli ilustracje itp. które to wszystko ładnie tłumaczą.Tak więc nie ma się co bać ,że nie pojmiecie sensu książki.

Jednak to nie jedyne dziwactwa powieści. Najlepszymi przyjaciółmi Eon są ... opacznica czyli mężczyzna udający kobietę (w tym wypadku Lady Dela) a także wykastrowany (nie wiem czy to dobre określenie gdyż bardziej pasuje mi to do konia ale nie umiałam tego inaczej ująć) eunuch, będący wysłannikiem ruchu oporu.
Książka bardzo mi się podobała. Jak to ujęła autorka jest to baśniowy świat ,który początkowo czerpał inspirację z historii i kultury Chin i Japonii ,lecz szybko stał się krainą wyobraźni, niezakorzenioną w znanym nam kulturowym i historycznym kontekście.Oczywiście nie brakuje także wątku miłosnego. Nie powiem między kim gdyż to ujawnia się dopiero pod koniec książki bądź nawet w drugiej części. Za bardzo już nie pamiętam ,gdyż dosyć dawno temu ją czytałam. Powieść stworzona oczywiście dla fanów fantasy a także smoków, wojowników i wojowniczek oraz magii. Sam główny wątek (czyli ten lord smocze oko) nie brzmi zbyt interesująco jednak książka jest bardzo fajna. Było już bardzo dużo powieści ,w których bohater podszywał się pod kogoś innej płci ,dlatego pod tym względem nie jest to coś oryginalnego. Jednak konstrukcja książki jak i reszta wątków są bardzo intrygujące.


(Ilustracja z książki. Kiepska jakość ale nie chciało mi się włączać skanera )



(Zwiastun)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Maggie Stiefvater - "Drżenie"


Tytuł: Drżenie
Autorstwa: Maggie Stiefvater
Seria: Drżenie
Tom: 1
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Wilga
Moja ocena: 8/10

„Drżenie” to pierwsza część trylogii Maggie Stiefvater, która ukazała się już w 34. krajach! Sprzedano również prawa do filmu. Przez ponad 40 tygodni książka utrzymywała się na liście bestsellerów New York Timesa.

Opowieść o wilkołakach z Mercy Falls zaczyna się w momencie, gdy jeden ze szkolnych kolegów Grace zostaje zagryziony przez wilki. Jego ciało w tajemniczych okolicznościach znika z kostnicy. Tymczasem Grace, sama jako dziecko zaatakowana przez sforę i cudem uratowana, od lat widuje pod domem wilka o złotych oczach. Mieszkańcy miasteczka wyruszają na polowanie, a Grace odkrywa, że jej wilk to tak naprawdę wrażliwy chłopak Sam, który wkrótce staje się jej bliższy niż rodzice i przyjaciółki, i o którego życie, a nawet zwykłą ludzką postać musi walczyć.

Każdy rozdział zaczyna się podaniem temperatury otoczenia. Gdy zapada zmierzch i robi się coraz zimniej, ludzie stają się wilkami. Zły człowiek pozostaje zły w wilczej skórze, a romantyk – może być wilkiem romantykiem. Jaką osobą okaże się Sam i czy uda się mu zachować ludzką postać…?

„Drżenie” to opowieść o wielkiej miłości, ale także o wielkiej samotności. O tym, jak ważna jest przyjaźń. O potrzebie akceptacji i autorytetów. O współczesnych nastolatkach.


Tę książkę kupiłam właściwie przypadkowo. Gdybym przypadkiem nie przechodziła wtedy księgarnią to pewnie bym w ogóle jej nie kupiła. Okładka książki mnie nie zachęciła bo chociaż niektórzy twierdzą, że jest piękna to akurat w moje gusta nie trafiła. Mimo wszystko książkę mam i czy jestem zadowolona z zakupu? Tak - nawet bardzo.

Z autorką tej książki i całego cyklu Drżenie miałam styczność po raz pierwszy chociaż pani  Stiefvater wcześniej pisała już książki jak choćby : ''Ballada. Taniec mrocznych elfów'' czy ''Lament. Intryga królowej elfów''. Natomiast już wkrótce ma się pojawić jej nowa książka pt. ''Wyścig skorpionów''.

''Drżenie'' jest pierwszą częścią trylogii o wilkołakach. Drugą - ''Niepokój'' dorwałam w swoje ręce w dniu premiery, a trzecia, a jednocześnie ostatnia: ''Ukojenie'' wyszła stosunkowo niedawno. Cały cykl jest niezwykły. Czytając kolejne rozdziały stajemy się coraz bardziej zahipnotyzowani książką.

Pierwsze rozdziały tej powieści czytałam z wielkim dystansem do całości. Nie byłam do tego wszystkiego przekonana. Myślałam , że to będzie kolejna banalna powieść, w której wszystko skończy się happy endem oczywiście na czele z miłością, a przez wszystkie rozdziały czytać będziemy o tym jak dwójka nastolatków marzy o sobie nawzajem. Na szczęście tu tego nie spotkałam. Chociaż pierwsze rozdziały nie zachwycają... ja np. nie wiedziałam o co chodzi kiedy je czytałam, to przy kolejnych można już się wczuć w sytuację bohaterów.

Grace jest naprawdę świetnie wykreowaną postacią. Ma trudne życie. W dzieciństwie została pogryziona przez wilki, w tym uratowana przez jednego, później została zamknięta w aucie w którym prawie umarła z przegrzania. Jednak jako nastolatka tez nie miała lekko. Rodzice nie poświęcali jej za dużo czasu i nie interesowali się nią, chociaż się starali. Grace wyrosła na naprawdę rozsądną dziewczynę, może nawet rozsądniejszą niż jej szalona matka i nauczyła się o siebie dbać. Przede wszystkim jednak musiała się przyzwyczaić do samotności bo chociaż miała dwie najlepsze przyjaciółki to w domu praktycznie przesiadywała całe dnie sama.

Sam natomiast był niepokojącą postacią od samego początku. Gdy czytałam pierwszy rozdział z jego perspektywy miałam wrażenie, że ten chłopak ma lekką obsesję na punkcie Grace i ciągłym obserwowaniu jej. Można by się zastanawiać kim w ogóle ten chłopak był. Przystojnym romantykiem czy gościem z trudną przeszłością? To i to.

Do ich poznania dochodzi w dość nieprzyjemnej sytuacji. Sam pod postacią wilka zostaje postrzelony na polowaniu, które zostało zorganizowane specjalnie do wybicia wszystkich dzikich zwierząt. Grace odnajduje go pod swoim domem i od razu wie, że to on uratował ją w dzieciństwie, że to on obserwował ją pod swą zwierzęcą postacią.

Ich miłość rozwija się z biegiem rozdziałów, ale to trudne do określenia uczucie. Piękne... niebanalne. Ukłon w stronę pan Stiefvater za to iż potrafiła to wszystko tak rozegrać. Zauroczenie sobą nastolatków to jedna z cudowniejszych więzi o jakich czytałam. Jednak w tej książce nie wszystko jest takie kolorowe i szczęśliwe jak mogłoby się wydawać.

Zakochani walczą z innymi wilkami jak np. biała wilczyca czy też chłopakiem, który niedawno został pogryziony przez wilki. Nie można dopuścić by zrobił krzywdę komuś innemu. Ale to nie główny kłopot Grace i Sama w tym cyklu. Najważniejszym i najtrudniejszym do pokonania jest... zimno... które może sprawić iż Sam na zawsze zostanie uwięziony pod postacią wilka.

W trylogii Drżenia pojawiają się też inni bohaterowie, którzy naprawdę udoskonalają jeszcze bardziej powieści.Wredna, a zarazem urocza Isabell czy choćby niegrzeczny Cole, który zostaje wprowadzony przez autorkę w ''Niepokoju''.

Koniec pierwszego tomu jest... przerażający. Zresztą jak wszystkich trzech części. Niesamowite jak autorka mogła to wszystko tak wymyślić, aby po każdej części chciało się czytać kolejne. Szczególnie dotkliwy jest to problem po przeczytaniu ''Ukojenia''. Ja np. wychodziłam ze skóry że wszystko skończyło się tak... a nie inaczej.

Seria jest naprawę warta polecenia. Moja ocena spada przy tych niewielu rozdziałach, w które wkradła się monotonia jednakże te książki są naprawdę wybitnym dziełem.

Bardzo się cieszę, że przeczytałam tę trylogię i myślę, że nawet ktoś nie lubiący wilkołaków czy paranormali znajdzie tu coś dla siebie, ponieważ likantropia to tylko dodatek to tego wszystkiego. Tak naprawdę najistotniejszą rzeczą w tej serii jest uczucie...pogłębiające się z każdą kartką...

Z całego serca polecam...

8/10