czwartek, 10 maja 2018

To już 6 lat!

10 maja 2012 roku na tym blogu pojawił się pierwszy post. Nigdy bym nie pomyślała, że 6 lat później będę tutaj dalej pisać. I pomimo, że ostatnio jest tutaj bardzo cicho i pusto, to wierzcie mi, że cały czas pamiętam o tym miejscu i tylko czekam, aż znów będę mogła tutaj wrócić ze zdwojoną siłą. 


10 maja to każdego roku dla mnie dzień wyjątkowy. Co roku nie mogę nadziwić się temu, że moja tak bardzo spontaniczna decyzja o założeniu bloga wniosła tak wiele w moje życie. Mnóstwo wspaniałych ludzi, których poznałam dzięki temu, że jestem tutaj, na Facebooku, Instagramie. Setki rewelacyjnych książek, które przeczytałam przez te 6 lat prowadzenia bloga. I chociaż nie zawsze się chce, to gdy patrzę na tę liczbę - ponad milion osób, które tutaj weszło za ten czas - od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Wiem, że to co robię ma sens. Lubię czytać, a to, że mogę dzielić się swoją opinią o przeczytanych książkach z innymi ludźmi, przekonywać ich, które książki warto przeczytać, a które niekoniecznie - sprawia mi ogromną radość. A zwłaszcza wtedy, gdy piszecie mi, że dzięki mnie przeczytaliście jakąś książkę i tak bardzo Wam się podobała. To jest coś niesamowitego! 

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają mnie w tym, co robię. Wiem, że piszę to każdego roku, ale chciałabym, żebyście wiedzieli, jak wiele dla mnie znaczy każda Wasza wiadomość, każdy Wasz komentarz odnośnie tego, co napisałam. Uwielbiam mieć z Wami kontakt, wymieniać się emocjami po przeczytanych książkach! 

Dziękuję wydawnictwom, autorom, którzy zaufali mi i którzy wysyłają mi książki do recenzji. To dla mnie sama przyjemność współpracować z tak wspaniałymi ludźmi! 

Aktualnie czas nie do końca pozwala mi na to, aby być tutaj z Wami tak często, jakbym tego chciała. Mam jednak nadzieję, że w lipcu wszystko się zmieni i znów będę tutaj przynajmniej 2 razy w tygodniu. Myślałam również nad rozszerzeniem działalności bloga na inne tematy, jednak jeszcze nic nie jest do końca przesądzone. 


Sześć lat działalności Blasku Książek to również bardzo dobra okazja, aby dowiedzieć się od Was co Wam się w blogu podoba, a co niekoniecznie. Co chcielibyście tutaj zobaczyć, o czym przeczytać. Co mogłabym poprawić oraz co myślicie o rozszerzeniu działalności bloga? Dajcie mi koniecznie znać, bo jestem bardzo ciekawa! ;) 

Proszę również wszystkich tych, którzy zazwyczaj nie udzielają się tutaj, w komentarzach, aby jednak tym razem to zrobili i odpowiedzieli na te pytania. Będzie mi ogromnie miło! 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję za te sześć lat. 

niedziela, 6 maja 2018

Co czytają polscy autorzy?#4. Anna Szafrańska

Witajcie! 
Dwa tygodnie minęły od ostatniego posta z tej serii, więc to oznacza, że dzisiaj przyszedł czas na kolejną polską autorkę. Tym razem jest to Ania Szafrańska. Zobaczmy co czyta, jak czyta i jakie książki i których bohaterów lubi, a kogo niekoniecznie darzy sympatią. Miłej lektury. 


1. Jak zaczęła się Pani przygoda z książkami?
W moim rodzinnym domu od zawsze były książki; namiętnie czytała i kolekcjonowała je moja mama, jednak ja nie czułam do nich takiego pociągu, jak ona. Zmieniło się to dopiero w szkole podstawowej, gdy świat ogarnęła potteromania. Pamiętam, jak zarywałam noce śledząc losy Małego Czarodzieja, a gdy wychodziły kolejne książki z cyklu udawałam chorą, byleby zostać w łóżku przez cały dzień i czytać. Oczywiście, mama udawała, że mi wierzy gdy nagle, w ciągu jednej nocy traciłam głos ;)

2. Ulubiona książka z dzieciństwa.
Na pewno wspomniany wcześniej „Harry Potter” J.K. Rowling. Jednak mam ogromny sentyment do książek o rudowłosej Ani napisanych przez Lucy Maud Montgomery. W późniejszych latach gimnazjalnych odkryłam powieści dla młodzieży pisane przez Meg Cabot, jednak mojego serca wcale nie skradła seria „Pamiętnik Księżniczki” tylko bardziej paranormalne cykle: Pośredniczka oraz 1-800-Jeśli-Widziałeś-Zadzwoń.

3. Ulubiona lektura szkolna.
Nie mam jakoś wielkiego sentymentu do lektur szkolnych, bo musiałam czytać je z przymusu. Wolałam sama sobie dobierać lektury. Jednak w szóstej klasie szkoły podstawowej, gdy z powodu choroby nauczycielki musieliśmy mieć zastępstwo, nowa pani sprawdziła nasze lektury i ze zdziwieniem odkryła, że przecież nie przerobiliśmy „Ani z Zielonego Wzgórza”. Niestety, nie pamiętam już nazwiska tymczasowej pani od polskiego, ale do dziś wspominam, z jakim zaangażowaniem i zapałem przerabiała z nami lekturę.

4. Znienawidzona lektura szkolna. 
Dużo było takowych, a jak już powiedziałam wcześniej, nie lubię czytać na siłę. Jednak jak wspominam szkolne lata to chyba najbardziej znienawidzoną przeze mnie lekturą było „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza. Nie przeczę, że jest to wybitny utwór literacki, jednak dla mnie była to zbyt męcząca powieść metaforyczna.

5. Ulubione gatunki książkowe oraz te znienawidzone. 
Z ulubionych to pewnie obyczajowe, z wątkami romantycznymi na czele. Mam problem z kryminałami i innymi powieściami grozy, gdyż podczas czytania zbyt mocno angażuję się emocjonalnie we wszystkie sytuacje, które dotykają bohaterów książki (co się kończy urojeniami i spaniem przy zapalonym świetle). Znienawidzonego gatunku nie mam.

6. Książki papierowe czy e-booki, a może audiobooki? 
Papierowe zawsze będą w moim sercu i zawsze będę mieć do nich sentyment. E-booki sprawdzają się w podróży, gdy nie mogę zabrać zbyt dużo książek. Natomiast audiobooki nie zdają egzaminu - zbyt się rozpraszam, bo w końcu audiobooków słuchamy, gdy wykonujemy szereg różnych czynności. Ja do czytania potrzebuję ciszy i spokoju.

7. Pierwszy cytat z jakiejkolwiek książki, który przychodzi teraz Pani do głowy to…
Na mnie się nie złości, mnie się wielbi!” Agnieszka Lingas-Łoniewska „W szpilkach od Manolo” -> idealnie pasuje do mojego charakteru ;)

8. Książka, która złamała Pani serce. 
Największy dramat i zgrzytanie zębów przeżyłam czytając „Skazanych na ból” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. To historia o miłości silniejszej niż uprzedzenia oraz poszukiwaniu własnej tożsamości. Podczas czytania zużyłam chyba cały karton chusteczek.

9. Książka, która rozgrzewa serce. 
Ostatnio wkręciłam się w książki, które są połączeniem akcji, romansu i fantasy - nie, nie postapokaliptyczna wizja świata jak w „Igrzyskach śmierci” czy w „Intruzie”, które i tak uwielbiam. Tym razem tłem dla książki jest gorące pustynne słońce, piaskowe wydmy i baśnie rodem z tysiąca i jednej nocy. Najpierw odkryłam „Zakazane życzenie” Jessica Khoury, później szukałam książek w podobnym klimacie i odkryłam serię „Buntowniczka z pustyni” Alwyn Hamilton.
A nawiasem mówiąc, teraz czekam na premierę drugiego tomu „Wiecznie żywego” - „Płonący świat” Isaac Marion.

10. Książki idealne na długie, jesienne wieczory.
Każda ;)

11. Ulubiony męski bohater.
Hunter z „Obsesji” Jennifer L. Armentrout.
Nie pytajcie dlaczego. Po prostu lubię złych chłopców…

12. Znienawidzona bohaterka.
„Urok Grace’ów” Laure Eve. I główna bohaterka River. Po prostu… nie. Dawno nie czytałam powieści, której bohaterką jest tak infantylna i pozbawiona charakteru postać. Czytając powieść miałam wrażenie, że śledzę losy niedorobionej Belli ze „Zmierzchu”.


13. Muzyka podczas czytania. Tak, czy nie? Jeżeli tak, to jaka?
Podczas czytania preferuję ciszę, w ostateczności może być radio, jednak grające bardzo cicho. Inaczej mam z pisaniam: tu na full gra Emeli Sande, Ellie Goulding, Adele, Linkin Park czy P!nk.

14. Koledzy / koleżanki po fachu, których twórczość Pani poleca.
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Ewa Seno, Magdalena Knedler, Anna Kasiuk, Kasia Haner

15. Bardzo proszę o pokazanie swojej biblioteczki i kilka(naście, dziesiąt) słów na jej temat.
U mnie w domu nie ma czegoś takiego jak „moja biblioteczka” tylko NASZA biblioteka :) I króluje w niej różnorodność. Znajdą się tu książki z lat ’50 i te nowsze. W ogóle nie wyobrażam sobie domu bez książek. To tak, jakby dom nie miał duszy.



Tak wygląda przepiękna biblioteczka rodzinna Anny Szafrańskiej. Podoba Wam się? Czyją biblioteczkę chętnie chcielibyście jeszcze tutaj zobaczyć? 

sobota, 7 kwietnia 2018

K.A. Tucker - "Przez niego zginę"


Odkąd tylko pamiętam czytałam non stop jedne i te same gatunkowo książki. Początkowo tylko młodzieżówki, potem obyczajowe, romanse, new adult. Miłość, miłość, miłość. Wszędzie miłość. Tylko takie książki występują w mojej biblioteczce i tylko takie czytałam. Kiedyś postanowiłam sobie, że chcę spróbować czegoś nowego. Chciałam kryminału / thrillera. Jakiegoś lekkiego, na początek abym mogła się wdrożyć w nową tematykę. I tak polecono mi "Przez niego zginę" K.A. Tucker. Książka ta polecana była na każdym kroku, a zwłaszcza na Instagramie od dawna mnie prześladowała. Zupełnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Zaryzykowałam. Czy żałuję? 

sobota, 31 marca 2018

Wesołych Świąt!


Kochani, Święta Wielkanocne to dla mnie nie tylko czekoladowe baranki i kolorowe pisanki, lecz to przede wszystkim czas zadumy i ale także piękny czas oczekiwania na Zmartwychwstanie. 😊

Właśnie dzisiaj chciałbym życzyć Wam, aby te świąteczne dni upłynęły Wam w ciepłej atmosferze, w gronie rodziny i przyjaciół, aby prawda o zmartwychwstaniu rozświetliła wszelkie mroki codzienności, a wiara w nowe życie napełniła Was radością i miłością. 
Jesteś cudem - nie zapominaj o tym. 
Wesołych świąt! 





środa, 28 marca 2018

Orly Wahba - Kindness Boomerang czyli 365 sposobów jak zmienić świat i siebie.


Kindness Boomerang to bardzo specyficzna i wyjątkowa książka. Zupełnie inna niż te, które zazwyczaj czytam. Ma ona na celu nauczyć nas życzliwości, która naprawdę jest bardzo ważna i dzięki niej, małymi kroczkami możemy zmienić coś w swoim życiu, ale również wpłynąć na życie innych. Ja wyznaję zasadę, że dobro wraca. To, co my teraz zrobimy dla kogoś, zostanie nam w późniejszym czasie wynagrodzone z nawiązką. Dlatego myślę, że ta książka jest strzałem w dziesiątkę dla osób, które chcą coś w zmienić w swoim życiu.